Archiwum grudzień, 2011

Jolanta Sztejka: Sześć tabliczek czekolady

15 grudnia 2011 14:252 komentarze
Jolanta Sztejka: Sześć tabliczek czekolady

Grudzień ubiegłego roku. Gdzieś w Polsce.       Do rodziny Państwa K*. docierają wolontariusze Szlachetnej Paczki. Małżeństwo z czwórką dzieci mieszka na terenie ogródków działkowych. Do najbliższego przystanku autobusowego 2,5 km. Pan Marek cieszy się, że pracuje przy piecu… przynajmniej nie marznie.       Pani Ania po urodzeniu Zuzi straciła pracę, od kilku lat nie może znaleźć nowej. Dorabia dorywczo przyszywając zamki, guziki.. Michaś i Asia kończą podstawówkę, Adaś chodzi do zerówki a Małgosia bardzo chciałaby do przedszkola, ale skoro mama nie ma pracy, to nie ma też na opłaty… zresztą, najbliższe przedszkole jest dość daleko.       Rodzina K. opowiada o poprzednich świętach. Nie było tak źle, głodni nie siedzieliśmy… były pierogi z kapustą, śledź i ziemniaki. I zupa grzybowa – bo Pan Marek to zapalony grzybiarz. Pod choinką owinięta wstążką tabliczka […]

Czytaj więcej ›

Jacek Gulanowski: W pięknych okolicznościach kultury

Jacek Gulanowski: W pięknych okolicznościach kultury

Umberto Eco Wymyślanie wrogów i inne teksty okolicznościowe tyt. oryg.: Costruire il nemico przekł.: Agnieszka Gołębiowska i Tomasz Kwiecień Rebis, Poznań 2011. . .     Mam spory problem z nową książką Umberto Eco. Z jednej strony dobrze się czyta, momentami naprawdę trudno się oderwać. Z drugiej – niektóre części są po prostu nudne. Co jest dość zaskakujące w przypadku tego autora. Krótko mówiąc – całość jest bardzo nierówna.      Ale właśnie tego można się spodziewać po zbiorze okolicznościowych esejów, których wspólnym mianownikiem poza osobą autora jest jedynie właśnie ich okolicznościowy charakter.      Umberto Eco jaki jest, każdy widzi. Lubi przedstawiać się jako bezstronny autor, który z ironicznym dystansem odnosi się do obu stron wszelakich sporów i ex cathedra wygłasza swoje podparte wieloma cytatami tezy. Ale jeśli przyjrzeć się dokładniej jego […]

Czytaj więcej ›

Joanna Kołodziejska: Politycy i ich „stylówa”

Joanna Kołodziejska: Politycy i ich „stylówa”

     Czołowi politycy (wygrani – Tusk, Kaczyński, Palikot) nie robią na razie nic sensownego, czy wartego uwagi (no może z wyjątkiem Prezesa Kaczyńskiego, który nie mógł przełożyć Ziobry przez kolano, więc go wyrzucił z partii). Nie będę więc tym razem zajmować się stroną ideologiczną czy też, fantazjami rzeczonych na temat transformacji państwa, krzyża, podatków itp. poczekamy – zobaczymy). Dziś bierzemy na tapetę styl. Nie ten polityczny, tylko estetyczny. Kolejność jak w sondażach. Zaczynamy! Donald Tusk      Premier jest wierny dwóm barwom: grafitowi i grafitowi. W takich garniturach pojawia się najczęściej. Są one dobrze dobrane, choć trzeba przyznać, że sylwetka Tuska nie sprawia większych problemów, łatwo go ubrać. Ryszard Kalisz jest 5 wyzwaniem dla krawca… (a ubiera się wcale nieźle). Koszule oczywiście białe. Krawaty – uwaga, niespodzianka – grafitowe, ewentualnie niebieskie. […]

Czytaj więcej ›

H. Gaszek: Zdrowie Wasze w gardła nasze (2)…

H. Gaszek: Zdrowie Wasze w gardła nasze (2)…

Zdrowie Wasze w gardła nasze (2)  czyli Emeryci, popierajcie władze czynem, umierajcie przed  terminem!      Niedawna kampania wyborcza pobiła wszystkie rekordy w wychodzeniu naprzeciw oczekiwaniom społecznym. Hasło było jedno: „Byczo jest!” a będzie jeszcze lepiej! Wprawdzie gdzieniegdzie gęgano, że może nie całkiem, ale… Słowem było tak, jak w Polsce przedwojennej. W końcu tradycja zobowiązuje. Ojciec opowiadał mi jak to w rzeszowskim Pan Starosta ubiegał się o reelekcję – cokolwiek to znaczy. Otóż, przyjechał do wsi, zebrano chłopów i i „słońce” przemówiło: – Chłopi, jak mnie wybierzecie, to zbuduję we wsi most! Biedne pospólstwo zamarło z wrażenia na taką łaskawość. Ale, że takim nigdy nie dogodzisz, jeden z nich spytał nieśmiało: – Jakże to tak Panie Starosto, u nas we wsi nie ma rzeki… Pan Starosta nie tracąc rezonu odpowiedział, wzbudzając […]

Czytaj więcej ›

Z-M-P: Protest do kosza

rys. X X

PROTEST DO KOSZA czyli run and gun[1] pod bram(k)ą UW       Pisząc w numerze dziewiątym Netkultury o fenomenie rodzimych oburzonych, H. Gaszek z lubością i niemałym znawstwem używa metafory koszykarskiego zagrania pick and roll. Sugeruje przy tym, że gdy owo zagranie przenieść z parkietu na grząski grunt stosunków społecznych w RP, pozycję „rollowanego” obrońcy zajmujemy (ekhem, ekhem) my, młodzi, zaś w roli „rollującego” centra występuje np. Duży Format. Przyznam szczerze, że jestem gorącym zwolennikiem pick and rolli. Co więcej, stawiać dodatkowej zasłony [2] Dużemu Formatowi nie zamierzam. Ba, skłonny byłbym zalecić autorom przytaczanej przez kol. Gaszka słodko-moralizatorskiej opowiastki kilka treningów w zakresie rollowania, albowiem ich występ wywołałby salwy śmiechu nie tylko w NBA, czy Eurolidze, ale nawet wśród klepiących pomarańczową piłkę po asfalcie dzieciaków. Niemniej, wydaje mi się, iż […]

Czytaj więcej ›

Jarosław Kolasiński: Tri studnicki łez (3) – Pečene koleno i inne pirohy

Jarosław Kolasiński: Tri studnicki łez (3) – Pečene koleno i inne pirohy

  Studnička trzecia – Pečene koleno i inne pirohy Niby już Bańska Bystrzyca za nami daleko, a wciąż się tam wraca. Wchodzącego od południa na tamtejszy rynek, wita wysoki obelisk. Na jego czubku występuje arcylśniąca gwiazda, napisy jednoznacznie przypominają o wyzwalającej to przepiękne miasto Armii Czerwonej. Niby nic dziwnego – w końcu faktycznie miało to miejsce, ale od jakiegoś czasu w naszej części Europy liczba podobnych obiektów zdecydowanie zmalała. tendencja ta ominęła Słowację? Chyba tak. Występuje tu nadal dość sporo pomników, obelisków oraz tablic upamiętniających tamto wyzwolenie. Czyżby – jeszcze raz spytam – na Słowacji jeszcze się system nie zmienił mimo, że w euro tu się zarabia i płaci? A może Słowakom łatwiej pamiętać o tym, kto stąd kogo wypędził, jako że nie muszą zastanawiać się (jak wielu u nas […]

Czytaj więcej ›

Jan Gryka: Zenek (2) – Nenufary w tapczanie

Jan Gryka: Zenek (2) – Nenufary w tapczanie

  Jana Gryki opowiastki o sztuce (1): Nenufary w tapczanie   /w nawiązaniu do artykułu o Iłarionie Daniluku publikowanego w numerze 9 Netkultury/ W nieustannym poszukiwaniu malowideł Zenka, wspólnie z Leonem Androsiukiem trafiliśmy na jedną ze wsi nieopodal Hajnówki. Znaleźliśmy dom, w którym Zenek pozostawił swoje malarstwo w klasycznej postaci, wypełniając nim całą przestrzeń. Ja zacząłem robić dokumentację fotograficzną, zaś Leon z gospodynią domu wdał się w dyskusję i wspomnienia – o Zenku, oczywiście.          W trakcie rozmowy wyszło na jaw, iż oprócz tego co widać Zenek pomalował jeszcze tapczan, a właściwie jego wnętrze. W trakcie malowania mieszkania wspomniana gospodyni chciała wyrzucić stary, zdezelowany tapczan. Zenek to zauważył i powiedział do niej, że on go zreperuje i tak pomaluje, że ona go już nigdy nie wyrzuci, więc gospodyni […]

Czytaj więcej ›

Z-M-P: „Wiódł ślepy kulawego” – sezon czwarty

/ilustr. Magdalena Skiba/

      Na świecie to się kręci sporo filmów o piłce. Jedne lepsze, drugie gorsze, ale są. A w Polsce mieliśmy tylko „Piłkarskiego Pokera”, który w dodatku parę lat temu się zdezaktualizował. No bo przecież Odlew Poznań nie jest już zamieszany w żadne układy. Na całe szczęście nasi wspaniali politycy – ach, co my byśmy bez nich poczęli! – postanowili zadośćuczynić karygodnemu lenistwu rodzimych filmowców i od półtorej dekady raczą nas serialem pt. „Wiódł ślepy kulawego”. Kanwę tej superprodukcji (w obsadzie takie gwiazdy, że aż oczy bolą od blasku) stanowią próby uzdrowienia chorego polskiego futbolu. A że tę sanacyjną działalność prowadzą w/w politycy – co do sztuki okazy moralnego zdrowia – można by się spodziewać, że dzieło aż kipieć będzie od emocji, nagłych zwrotów akcji i sensacyjnych rozwiązań. Sezon pierwszy: Dziurassic […]

Czytaj więcej ›

Koniory: Puchar Świata 2011 – wątpliwości kibica.

Koniory: Puchar Świata 2011 – wątpliwości kibica.

     Puchar Świata 2011 rozgrywany w Japonii przeszedł do historii. Cel został osiągnięty – awans na igrzyska w Londynie stał się faktem. Drugie miejsce w końcowym układzie tabeli cieszy i zarazem wywołuje, powiedzmy, uczucie lekkiego niedosytu. O ile przed turniejem liczne grono ekspertów, jak i kibiców ostrożnie mierzyło potencjał naszej reprezentacji, o tyle w trakcie samego już turnieju apetyt rósł w miarę jedzenia. Jedyna, nieplanowana porażka z Iranem nie zachwiała wiary w naszą reprezentację, gdyż ta pozbierawszy się natychmiast w następnym już meczu udowodniła, że było to zaledwie potknięcie na wyboistej – rządzącej się swoimi prawami, turniejowej drodze. Na trzy mecze przed końcem całego turnieju głośno i odważnie mówiło się nie tylko o awansie na igrzyska, ale i nawet zdobyciu Pucharu Świata. Jak najbardziej słuszna korekta pierwotnego planu – chęć […]

Czytaj więcej ›

Małgorzata Maciejewska: Godziny niespiesznej przyjemności

Małgorzata Maciejewska: Godziny niespiesznej przyjemności

Godziny niespiesznej przyjemności Relacja z koncertu Świetlików w toruńskim „Lizard King”        Wiecie jaka jest różnica między skrzypcami a altówką? Albo jak bardzo mogą kogoś ucieszyć toruńskie pierniki? Lub też jakiego rekwizytu używa najchętniej w czasie koncertów Marcin Świetlicki? Ja już wiem. 1 grudnia wybrałam się bowiem do toruńskiego Lizard Kinga na koncert Świetlików.       Nigdy wcześniej nie byłam na koncercie zespołu, ale słuchając kolejnych płyt, domyślałam się jak z grubsza mogą wyglądać. Scena, kilku facetów około czterdziestki, naturalnych, spowitych dymem z papierosów. Muzyka ciekawa, choć nieszczególnie żywiołowa. Niekiedy nawet niezbyt melodyjna, za to kiedy indziej płynąca jakby w stronę lekkiego reggae.      Wchodzę, zdyszana, do klubu. Zamiast gitar czy klawiszy, dobiegają do mych uszu łagodne dźwięki strojonej właśnie altówki.      Zanim zdążyłam przypomnieć sobie, w którym utworze zespołu słyszałam […]

Czytaj więcej ›