W odróżnieniu od innych czytelników, którzy do nas nie dzwonią, nie piszą, nie esemesują – pan H. z Polski południowo-wschodniej jakimś cudem wciąż do nas dociera ze swoimi gorzkimi żalami. Tym razem dla odmiany, zapragnął podzielić się z nami swoją radością. List cytujemy w całości. Kochana Redakcjo, tym razem mam dobrą wiadomość. Stanęło na moim. Aż nie mogę, naprawdę no! Przyszła wiadomość do nas, do pracy, że przyjedzie Dyrektor. I wszyscy się zobaczymy i będzie można porozmawiać. Nie chodziłem wcześniej [...]



