Posty otagowane: "literatura"

Rzecz dać odpowiednią słowu, czyli w poszukiwaniu Prawdy i Rozsądku.

22 stycznia 2014 17:370 komentarzy
źródło: Polona.pl

 „Słownik Prawdy i Zdrowego Rozsądku” Autor: Kazimierz Bartoszewicz Warszawa 1905 Kopia cyfrowa książki znajduje się w serwisie www.polona.pl   Ponad wszystkie wasze uroki — Ty! poezjo, i ty, wymowo — Jeden wiecznie będzie wysoki: * * * * * * * * * * * * * * * * Odpowiednie dać rzeczy słowo! Tak pisał w „Ogólnikach” rozpoczynających cykl „Vade-mecum” Mistrz Cyprian Kamil Norwid. Ludzkość jednak po nadaniu większości otaczających ją rzeczy słów mniej lub bardziej odpowiednich zaczęła ich używać z lubością więcej niż dużą. Dzisiejsze, zapewne niedoszacowane i już nieaktualne dane, wykazują, że od czasu wynalezienia słów Ludzkość użyła ich w mowie około 5 exabajtów, czyli 5,000,000,000,000,000,000 bajtówi. Gdyby jakiś szalony i nieśmiertelny benedyktyński skryba usiłował te słowa zanotować jego notatki mieściłyby się na 50 000 000 000 […]

Czytaj więcej ›

Netkultura poleca: 27396 dni, czyli niespakowany mężczyzna „nieco po pięćdziesiątce”

15 czerwca 2012 15:160 komentarzy
Netkultura poleca: 27396 dni, czyli niespakowany mężczyzna „nieco po pięćdziesiątce”

Co to znaczy „mieć wybór”? Cóż, odkąd podany przez Ewę owoc stanął kością w gardle Adamowi, dla przeciętnego śmiertelnika kwestia jest w zasadzie prosta. Być, albo nie być. Mieć, albo być. Mieć ciastko, albo zjeść ciastko. Brunetki, albo blondynki. Calvados, albo chateau de l’yaboilles. I tak dalej tym tropem. Przeciętny śmiertelnik ceni wybór dopiero wtedy, gdy go straci. Gdy ktoś każe mu się związać z jasnowłosą Zosią, nie z kruczogrzywą Agnieszką. Albo łyknąć francuskiego jabłkowego wynalazku zamiast swojskiego, siarczystego jabcoka. Kiedy jednak na miejscu przeciętnego śmiertelnika postawić poetę, sprawa zdecydowanie się komplikuje. Bowiem dla poety wybór jest podobno jak nekrolog. Wybrano jego – w domyśle – najlepsze wiersze. Zebrano w jedną całość. A skoro wybrane /w domyśle najlepsze/ już napisał, to chyba zostaje mu tylko wyściskać przyjaciół, przebaczyć wrogom (albo […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: Doktor Bekas i Mr Kabekadze, czyli moje noce z Andrzejem Tchórzewskim

Jacek Rojewski: Doktor Bekas i Mr Kabekadze, czyli moje noce z Andrzejem Tchórzewskim

ANDRZEJ TCHÓRZEWSKI – ur. 18.05.1937 r. w Lublinie. Ukończył Wydział Filozofii UW. Studiował na Wydziale Dziennikarskim  UW i Wydziale Filozoficznym KUL.  Debiutował w 1955 r. na łamach „Kameny” jako poeta. Od 1955 r. w Warszawie. Poeta, eseista, dramaturg i tłumacz poezji anglosaskiej, włoskiej i hiszpańskiej, gruzińskiej. Pracował jako dziennikarz i specjalista ds. przekładów, m.in. w  wydawnictwach: „Iskry” i „Czytelnik” oraz przez wiele lat współredagował miesięcznik „Poezja” (1975-1990 ). Pracował również w Polskim Radio w redakcji hiszpańskiej. Jest również tłumaczem poezji i prozy z kilku języków (angielski, hiszpański, włoski, portugalski, gruziński, rosyjski). M.in. jest jednym z pierwszych tłumaczy E. Pounda i  e.e.cummingsa. Wydał:  Wnętrze kwiatu. Poezje ( Iskry 1960 ),  Dłoń dotyku. Poezje (Pax 1963), Wosk na ucztę. Poezje (Wyd. Lub. 1969 r.),  Prostota (Wyd. Lub. 1980 r. ), Reportaż z […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: Cholonek czyli dobry Pan Janosz

15 maja 2012 15:002 komentarzy
Jacek Rojewski: Cholonek czyli dobry Pan Janosz

  „Od czytania człowiek tylko głupieje.”                                                            Świętkowa Świętkową znam już całkiem dobrze, mógłbym słuchać i słuchać jej wielowątkowych monologów i mądrości życiowych zabrzańskiej straganiarki, ale z tym akurat kawałkiem jej życiowej mądrości zgodzić się nie mogę. Bo widzicie droga Pani Świętkowa, bez tego czytania to ja bym bym Pani  w ogóle nie poznał. Nie poznałbym ulicy Oślowskiego w Porembie i przebogatego wszechświata mieszkańców kopalnianych familoków. Nie poznałbym Pani rodziny, Pani chopa Świętka, cer Waszych, ich chopów – Stanika, Detlefa, Jankowskiego też. Nie poznałbym całego panoptikum sąsiadów Waszych – Koenigów, Widerków, Pelków, szynkarza Kapicy, nieszczęsnego Gryzoka i wielu wielu innych. Nie zajrzałbym do międzywojennego Zabrza, do zakątka  będącego kwintesencją lumpenproletariackiego Górnego Śląska, miejsca pełnego osobliwości, barw, zdarzeń, plotek, woni, miłości, nienawiści, zabobonów, modlitw, podłości […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: „Dzienniki kołymskie” czyli Jacek Hugo-Bader „zabiera” mnie na Kołymę.

15 marca 2012 14:213 komentarzy
Jacek Rojewski: „Dzienniki kołymskie” czyli Jacek Hugo-Bader „zabiera” mnie na Kołymę.

„Jadę na Kołymę, żeby zobaczyć, jak się żyje w takim miejscu, na takim cmentarzu. Najdłuższym. Można się tu kochać, śmiać, krzyczeć z radości? A jak tu się płacze, płodzi i wychowuje dzieci, zarabia, pije wódkę, umiera? O tym chcę pisać. I o tym, co tu jedzą, jak płuczą złoto, pieką chleb, modlą się, leczą, marzą, walczą, tłuką po mordach… Gdy ląduję, w aeroporcie pod Magadanem czytam wielki napis:  WITAJCIE NA KOŁYMIE – W ZŁOTYM SERCU ROSJI. Jacek Hugo-Bader” Takie oto zdania świecą do mnie złotymi literami zatopionymi w ciemną zieleń książkowej okładki. Ja też jadę na Kołymę. A raczej Jacek Hugo-Bader mnie na nią zabiera mocą swoich „Dzienników kołymskich”. Chyba w najsmutniejszym, ze względu na tematykę, ale i najbardziej osobistym zbiorze swoich „rosyjskich” reportaży. To podróż z książką przepowiedzianą przez […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: Miłości Stanisława Jędryki

Jacek Rojewski: Miłości Stanisława Jędryki

Zaczynam się powoli zastanawiać czy nie jestem już w wieku podeszłym. A kiedyś byłbym ledwie w wieku średnim. Dzisiaj powoli wypadam z pędzącego z nadświetlną obiegu informacji, odbijam się od ściany między mną a Generacją Z, popadam w dziwne niezrozumiałe dla młodszych nostalgie. I pamiętam PRL. Pod pewnymi względami serdeczniej pamiętam PRL niż dzisiaj patrzę na dzieciństwo latającej dookoła dzieciarni. Nie, przepraszam, coraz rzadziej latającej. Często za to siedzącej przed ekranem z oczkami szklistymi od rozwrzeszczanych kreskówek, głupich filmów i gier z których leje się przemoc, głupota i chaos. /Jeśli ktoś ma to wszystko za puste zrzędzenie niech porówna sobie Reksia z Psem Chojrakiem/. Brakuje mi wokół empatii. Empatii kodującej wspólny język porozumiewania się bez słów – „podejdź”, „poklep po plecach”, „podaj rękę”. I wyobraźni. Brakuje wyobraźni. Zbiorowej i indywidualnej. […]

Czytaj więcej ›

Wywiad Netkultury: Piotr Sender

15 lutego 2012 11:423 komentarzy
Wywiad Netkultury: Piotr Sender

Piotr Sender – urodzony 1990 roku w Olsztynie. Student elektroniki i telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej. Etatowy mieszkaniec Trójmiasta i bywalec Giedajt – małej, podolsztyńskiej wioski, z którą związany jest sercem. Nałogowy „czytacz” i „pisacz” o trudnej do okiełznania wyobraźni. Założyciel i redaktor naczelny czasopisma kulturalno-literackiego „Doza”. Powoli rozpoczyna swoją poważną przygodę z pisarstwem. Jego opowiadania były publikowane w periodykach internetowych Qfant i Esensja. Jest też związany z portalem literackim Weryfikatorium.pl Autor debiutanckiej powieści „Bóg nosi dres” wydanej przez wydawnictwo Replika w 2011r. Obecnie już w trakcie pracy nad następną książką. Powieść Piotra Sendera „Bóg nosi dres” mimo, że debiutancka, okazała się sporym sukcesem. Odbiła się szerokim echem wśród czytelników, przyjęli ją przychylnie recenzenci i media, a młody Autor stał się bohaterem licznych wywiadów, w których opowiada o książce, sobie i […]

Czytaj więcej ›

Tandemonium: Nie czekajcie na barbarzyńców. Oni już tu są.

20 września 2011 10:515 komentarzy
Tandemonium: Nie czekajcie na barbarzyńców. Oni już tu są.

     Byliśmy, proszę Państwa, niemal pionierami Internetu. Byliśmy też jego  apologetami. Kiedy zadawano nam pytania o poezję internetową, zaklinaliśmy się, że nie różni się niczym od każdej innej, że tak samo może być dobra lub zła, a Internet, dzięki zapewnieniu błyskawicznej łączności z czytelnikami, może ją ożywić, przybliżyć, upowszechnić. Radość nasza z tego powodu była wielka, albowiem kochamy poezję miłością pierwszą aż po grób. Jakże się myliliśmy!      Pierwsze symptomy pojawiły się wraz z upadkiem Usenetu. Grupy dyskusyjne wypączkowały w niezliczone portale, a te stworzyły potwora. Potwór jest wszystkożerny, odbija mu się tylko  po dobrej poezji. Z grubsza można wyróżnić dwa typy potworów: – potwór poczciwy – potwór oświecony Potwór poczciwy występuje w literaturze od wieków. To nasza dobrze znana, oswojona grafomania, układne rymowanki, niezmienne od stuleci wierszyki sztambuchowe, liryczne […]

Czytaj więcej ›

Aldona Borowicz: Mowa ciała zamiast metafor

10 stycznia 2011 17:191 komentarz
Aldona Borowicz: Mowa ciała zamiast metafor

Mirka Szychowiak Jeszcze się tu pokręcę Instytut Mikołowski, Mikołów, 2010      Po pięciu latach od debiutu poetyckiego  Człap story Mirka Szychowiak  w 2010 r. zaskakuje czytelników wydaniem dwóch książek poetyckich: Jeszcze się tu pokręcę[1], wydana przez Instytut Mikołowski oraz Proszę nie płakać (Samorządowa Agencja Promocji i Kultury w Szczecinku).      Jak sama poetka stwierdza w rozmowie z Jackiem Bierutem: „(…) Pierwsza z tych książek była zaplanowana, mówię o książce Jeszcze się tu pokręcę, wydanej w Instytucie Mikołowskim. „Pisała się” tyle, ile musiała; ciągle coś było nie tak, wciąż byłam zła na tę książkę, że się nie chce zamknąć. Nie chciałam popełnić błędu „nie pierwszej młodości” – mam na myśli debiutancki tomik Człap story, którego nie jestem fanką niemal od narodzin, czyli wyjścia z drukarni. Wystarczy powiedzieć, że trzymając jeszcze ciepłą […]

Czytaj więcej ›

Andrzej Tchórzewski: Poeta wtłoczony w politykę

8 stycznia 2011 18:410 komentarzy
Andrzej Tchórzewski: Poeta wtłoczony w politykę

Powrót Kartezjusza      Gdy umarł Zbigniew Herbert, napisałem wiersz, który do dziś tkwi w internetowych zasobach poezji (ekologicznie) czystej. Nie wycofuję tekstu, chociaż nie umieściłbym go w żadnym „papierowym” tomie. Literatura „żałobna”, liryka epitafijna ma swoje wyżyny i doły.          Skoro dość nisko oceniam wiersz o Herbercie, dlaczego nie zrezygnuję z jego upowszechniania? Jak zawsze powodów jest wiele. Wiersz nie wymaga komentarzy. Nie uczestniczy w żadnych grach. Napisany w prostej konwencji wyraża parę banalnych prawd.            Kiedy umiera poeta jego dorobek – odrębna substancjalna dusza idzie do czyśćca milczenia i pyłu. Tam też na ogół pozostaje. Niekiedy udaje mu się wyrwać do nieba wielkiej literatury. Bynajmniej nie na wieki. W tym cyklu awansu i degradacji wszystko ma znaczenie; wiek i powaga uczniów, kontynuatorzy, spory, „prywatne” działania spadkobierców, nagrody, liczba […]

Czytaj więcej ›