Posty otagowane: "Rojewski"

Jacek Rojewski: PTOK fałszujący w TOK FM

22 grudnia 2012 18:1018 komentarzy
Jacek Rojewski: PTOK fałszujący w  TOK FM

Ostatnimi czasy nowoczesność zaczyna nas przerażająco ogarniać. Ogarnia nas totalnie i niepowstrzymanie, a przede wszystkim bez wzajemności, gdyż my już jej nie ogarniamy od dawna. Niezrażona tym nowoczesność, która bezczelnie zadomawia się wokół nas i zamienia w naszą współczesność, zaskakuje nas ciągle procesami i zjawiskami o których do niedawna nie mieliśmy w ogóle pojęcia. Jesteśmy otoczeni przez interfejsy, dżipiesy i esemesy. Nękają nas bilingi i monitoringi. Czyhają na nas gadżety, widżety i tym podobne szaleństwa. Mnie natomiast dopadły działające w straszliwym duecie tabloidyzacja i fidbek. A było to tak… Czy wiedzą Państwo dlaczego w Polsce nie wykształcił się nigdy zawód/pozycja/ zaufanego kamerdynera /butlera/ i dlaczego w związku z tym Anthony Hopkins nie ma szans zagrać mitycznego „Jana”? A czy w rodzinie Curie była tylko jedna laureatka Nagrody Nobla? A może […]

Czytaj więcej ›

Na wypadek deszczu, czyli netkulturowy, nietypowy poradnik filmowy.

15 lipca 2012 16:510 komentarzy
Na wypadek deszczu, czyli netkulturowy, nietypowy poradnik filmowy.

Antydeszczowy poradnik filmowy No cóż, historia lubi się powtarzać, tzn. historia meteorologiczna. Po miejscami bardzo upalnym czerwcu wakacje rozkwitają w pełni lipcowymi deszczami, burzami i podtopieniami. Nadzieja na słoneczny urlop ustępuje miejsca uzasadnionej obawie i nieufności. Nie martwcie się jednak Drodzy Czytelnicy przecież macie jeszcze nas! A nam deszcz niestraszny. Redakcja bowiem jak kania dżdżu…, no nie, to jednak nie jest właściwie dobrane przysłowie, wypatrywała wakacji nie tylko w celu plażowania, nacierania  olejkiem się, a karkówki marynatą, ale jako chwili czasu na lekturę i „spektaturę”. Na wypadek okoliczności typu „o rany jak leje”, „ktoś widział nasz namiot”, czy „słuchajcie to chyba śnieg” mamy określoną procedurę wakacyjnych działań alternatywnych. O ile w pobliżu jest filiżanka kawy, dobre wino, szklaneczka whisky, czy kto tam co pija z przyjemnością, wygodny fotel, a pilot […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: Doktor Bekas i Mr Kabekadze, czyli moje noce z Andrzejem Tchórzewskim

15 czerwca 2012 15:000 komentarzy
Jacek Rojewski: Doktor Bekas i Mr Kabekadze, czyli moje noce z Andrzejem Tchórzewskim

ANDRZEJ TCHÓRZEWSKI – ur. 18.05.1937 r. w Lublinie. Ukończył Wydział Filozofii UW. Studiował na Wydziale Dziennikarskim  UW i Wydziale Filozoficznym KUL.  Debiutował w 1955 r. na łamach „Kameny” jako poeta. Od 1955 r. w Warszawie. Poeta, eseista, dramaturg i tłumacz poezji anglosaskiej, włoskiej i hiszpańskiej, gruzińskiej. Pracował jako dziennikarz i specjalista ds. przekładów, m.in. w  wydawnictwach: „Iskry” i „Czytelnik” oraz przez wiele lat współredagował miesięcznik „Poezja” (1975-1990 ). Pracował również w Polskim Radio w redakcji hiszpańskiej. Jest również tłumaczem poezji i prozy z kilku języków (angielski, hiszpański, włoski, portugalski, gruziński, rosyjski). M.in. jest jednym z pierwszych tłumaczy E. Pounda i  e.e.cummingsa. Wydał:  Wnętrze kwiatu. Poezje ( Iskry 1960 ),  Dłoń dotyku. Poezje (Pax 1963), Wosk na ucztę. Poezje (Wyd. Lub. 1969 r.),  Prostota (Wyd. Lub. 1980 r. ), Reportaż z […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: Kiedy się tak nad wszystkim zastanowić to fajnie jest! – „Cholonek” w Teatrze Korez

15 maja 2012 15:102 komentarzy
Jacek Rojewski: Kiedy się tak nad wszystkim zastanowić to fajnie jest! – „Cholonek” w Teatrze Korez

Tytułowy cytat z niejakiego Zająca, cwaniaka i specjalisty od zdobywania zasiłku chorobowego przy pomocy palca i pasa transmisyjnego, jednej z wielu postaci zaludniających karty powieści Janoscha „Cholonek czyli dobry Pan Bóg z gliny”, pasuje jak ulał do jej teatralnej adaptacji z Teatru „Korez” w Katowicach. Bo fajnie jest, jak się nad tym wszystkim zastanowić to jest nawet tak fajnie, że nie ma się nad czym zastanawiać. Trzeba po prostu obejrzeć, zachwycić się i dłuuuugo klaskać. Ale po kolei. Z mojego rodzinnego Szczecina na Śląsk daleko, a pociągi jadą coraz dłużej. Jak już nawet jakiś pociąg ze mną w środku na ten Śląsk dojedzie, to ciężko z rodziną czy znajomymi o kulturze pogadać, bo oni tylko CHOLONEK, CHOLONEK, CHOLONEK! i KOREZ, KOREZ, KOREZ! I nic dziwnego, publiczność spektaklu „Cholonek”, granego w […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: Cholonek czyli dobry Pan Janosz

Jacek Rojewski: Cholonek czyli dobry Pan Janosz

  „Od czytania człowiek tylko głupieje.”                                                            Świętkowa Świętkową znam już całkiem dobrze, mógłbym słuchać i słuchać jej wielowątkowych monologów i mądrości życiowych zabrzańskiej straganiarki, ale z tym akurat kawałkiem jej życiowej mądrości zgodzić się nie mogę. Bo widzicie droga Pani Świętkowa, bez tego czytania to ja bym bym Pani  w ogóle nie poznał. Nie poznałbym ulicy Oślowskiego w Porembie i przebogatego wszechświata mieszkańców kopalnianych familoków. Nie poznałbym Pani rodziny, Pani chopa Świętka, cer Waszych, ich chopów – Stanika, Detlefa, Jankowskiego też. Nie poznałbym całego panoptikum sąsiadów Waszych – Koenigów, Widerków, Pelków, szynkarza Kapicy, nieszczęsnego Gryzoka i wielu wielu innych. Nie zajrzałbym do międzywojennego Zabrza, do zakątka  będącego kwintesencją lumpenproletariackiego Górnego Śląska, miejsca pełnego osobliwości, barw, zdarzeń, plotek, woni, miłości, nienawiści, zabobonów, modlitw, podłości […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: Dziwne skutki braku słońca cz.2

15 kwietnia 2012 14:596 komentarzy
Jacek Rojewski: Dziwne skutki braku słońca cz.2

Brak słońca, jak widać po pierwszej części tego cyklu, przynosi efekty zdolne zaszokować niejednego melomana. Mnogość skutków jakie niesie ze sobą ten dziwny geograficzno-meteorologiczno-muzyczny stan jest tak wielka, że czas cykl netkulturowy temu stanowi poświęcony odkurzyć i kontynuować. Była Szwecja, dzisiaj zapraszam do Finlandii. Ale najpierw kilka słów wprowadzenia. Postawmy sobie pytanie dlaczego Polska nie śpiewa, chociaż śpiewa cała Polska? Ta pozornie bezsensowna figura ma jednak sens głębszy. Mamy wysyp wszelakich zachodnich formatów – „Idol”, „Mam talent”, „Szansa na sukces”, „Voice of Poland”. Polacy walą drzwiami i oknami by wyśpiewać, najczęściej po angielsku, wiązanki przebojów, a potem laureaci… giną w zalewie wtórnego i monotonnego popu. Na rynek przebija się bardzo niewiele rzeczy prawdziwie oryginalnych, a wszystkie skażone są tzw. „profesjonalizmem”, który w Polsce oznacza sformatowane, spod sztancy, staranne odrabianie bezpiecznych […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: Włóczykije, włóczykije jak się wam na świecie żyje.

15 marca 2012 14:222 komentarzy
Jacek Rojewski: Włóczykije, włóczykije jak się wam na świecie żyje.

Zacznę od tego, że bardzo lubię Gryfino. Niewielkie miasto przepięknie położone nad brzegami Odry Wschodniej zwanej Regalicą. Odra bowiem w swoim dolnym biegu rozwidla się na Odrę Wschodnią i Zachodnią. Rzeczona Regalica kończy swój bieg w Jeziorze Dąbskim, a już samotna Odra w Zalewie Szczecińskim. Tzw. Międzyodrze to wspaniałe, choć wciąż jeszcze niewykorzystane należycie tereny turystyczne. Potencjalny /na razie wciąż jeszcze przedsionek raju/ raj dla turystów, wędkarzy, kajakarzy, żeglarzy. Okolice Gryfina są szczególnie malownicze. Wkraczamy bowiem w obszar polsko-niemieckich obszarów chronionych. Po polskiej stronie to Park Krajobrazowy Dolina Dolnej Odry i Cedyński Park Krajobrazowy, po niemieckiej – Park Narodowy Doliny Dolnej Odry. Być może uda mi się kiedyś zaprosić Czytelników w te rejony na dłużej. Gryfino, które swoje początki wzięło ze starosłowiańskiej osady Dąbrowa, obchodziło niedawno swoje 750-lecie /prawa miejskie […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: No to kończymy, bo gorąco się robi. Czyli jak prawie dałem się ponieść. Cz.1

19 czerwca 2011 22:510 komentarzy
Jacek Rojewski: No to kończymy, bo gorąco się robi. Czyli jak prawie dałem się ponieść. Cz.1

Szczecin to moje ukochane, rodzinne miasto. I miasto dziwne. Zbyt małe by pewne jego ułomności uszły w tłoku, zbyt duże by można było je łatwo i szybko zlikwidować. Miasto absurdów i aspiracji, paradoksów i szans. Miasto z dnia na dzień brzydnące ale i otwarte, z pogrążającymi się w marazmie ale sympatycznymi i mającymi poczucie humoru ludźmi. Miasto zieleni choć metaforycznie bez korzeni, z mieszczanami którzy albo już nie szukają niczego albo rozpaczliwie szukają odrobiny dumy i własnej lokalnej tożsamości. A przede wszystkim miasto zdumiewającej antypromocji, chaosu, bałaganu i nietrafionych reklamowych pomysłów. Szczecin jest fantastycznym poligonem doświadczalnym dla młodocianych fizyków. Można im fantastycznie pokazać jak maleńka, maciupeńka igiełka może rozwalić ogroooooooooooooomny, w mozole pompowany balon. Mieliśmy i mamy w Szczecinie wiele udanych przedsięwzięć, były momenty, jak choćby finał regat Tall Ship […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: No to kończymy, bo gorąco się robi. Czyli jak prawie dałem się ponieść… Cz. 2

Jacek Rojewski: No to kończymy, bo gorąco się robi. Czyli jak prawie dałem się ponieść… Cz. 2

… i jak prawie spotkałem się z Davidem Černym.   Festiwal Sztuk Wizualnych „inSpiracje” to impreza organizowana w Szczecinie przez Klub 13 Muz od 2005 roku.  Impreza nabierająca z roku na rok coraz większego rozmachu, artystyczne wydarzenie którym można się śmiało szczycić, świetna promocja miasta i sztuki nowoczesnej. Na dodatek festiwal poprzedziła dobrze zorganizowana kampania promocyjna, zazieleniły się barwami festiwalu plakaty i billboardy, słowem udało się uzyskać atmosferę małej artystycznej fiesty.   W tym roku wszystko zapowiadało się szczególnie atrakcyjnie. Joanna Rajkowska, Zorka Wollny, rosyjska grupa AES+F, koncert Andrzeja Smolika, mapping 3D i wielość innych artystów i atrakcji, ale mnie szczególnie interesowało spotkanie z Davidem Černym. David Černy ur. w 1967r. czeski rzeźbiarz, happener, skandalista, a nade wszystko chyba najlepiej znany na świecie czeski artysta uprawiający tzw. sztukę nowoczesną. Zaczęło […]

Czytaj więcej ›

Rojewski: Dziwne skutki braku słońca cz.1

16 kwietnia 2011 16:562 komentarzy
Rojewski: Dziwne skutki braku słońca cz.1

Rozpoczynamy dzisiaj w Netkulturze cykl poświęcony specyficznym obszarom skandynawskiego przemysłu muzycznego. Od dzisiaj mniej lub bardziej regularnie pojawiać się będą u nas sylwetki wykonawców o których być może nie słyszeliście, ale jesteśmy pewni, ze po ich usłyszeniu nigdy już o nich nie zapomnicie. Nie jesteśmy niestety w stanie objaśnić istoty i genezy zjawisk muzycznych o których będziemy pisać ponieważ brak nam kompetencji z dziedziny psychologii  nie tylko społecznej, jednakże nasza nieśmiała hipoteza robocza bierze pod uwagę chroniczny brak promieni słonecznych w północnych obszarach naszego globu. Dodając do tego niskie temperatury oraz środki jakimi ludzkość od wieków sobie z nimi radziła, myślimy, że rysuje się nam chociaż częściowe wyjaśnienie muzycznych fenomenów z nordyckich okolic. Aczkolwiek może nam się tylko tak wydawać, gdyż równie dobrze może chodzić o sprawy zupełnie niewyjaśnialne. Tak jak […]

Czytaj więcej ›