Archiwum czerwiec, 2011

MiKasa: Czy Anastasi nas obraził?

19 czerwca 2011 22:003 komentarze
Czy kastrując ligę, nadal będzie się można spodziewać tłumów na meczach reprezentacji? /fot. JK/

Siadając na tron selekcjonera naszej siatkarskiej kadry narodowej mężczyzn Andrea Anastasi z pewnością wiedział, iż mebel to mocno chybotliwy. Lekceważąc fakt ten, choć się jeszcze dobrze się nie rozsiadł, to już się naraził. Stwierdził w jednym z wywiadów, iż Polacy to drugi rzut światowej siatkówki. Do pierwszego zaliczył Brazylijczyków i Rosjan, mając na myśli obfitość talentów w obu tych krajach. Oczywiście nie sposób się z nim nie zgodzić, ale pozostaje wątpliwość – dlaczego Włoch nie podkreślił, iż PlusLiga jest prawie najlepsza na świecie, a polska myśl szkoleniowa w zasadzie nie ma sobie równych. Jeśli chodzi o tę drugą kwestię, to zapewne Włoch nie chciał się zapętlić koncepcyjnie – skoro Polacy najlepsi, to czemu od tylu lat obcokrajowcy tremują kadrę i jeszcze dziwnie się to zbiega z sukcesami odniesionymi po wieloletniej […]

Czytaj więcej ›

Rafał Klan: Znane lub nieznane polsko-żydowskie losy

Rafał Klan: Znane lub nieznane polsko-żydowskie losy

Barbara Stanisławczyk Czterdzieści twardych. Wojenne losy Polaków i Żydów. Prawdziwe historie Rebis, Poznań 2011 ,,(…) wojna zdemaskowała człowieka (…)” zaczyna we wstępie do książki „Czerdzieści twardych…” Barbara Stanisławczyk, autorka m.in. ,,Matki Hłaski„, reporterka i dziennikarka. Cytat pochodzi od bliskiej znajomej autorki, Żydówki, która przeżyła wojnę w Warszawie, ukrywana przez swoją polską przyjaciółkę. Publikacja po raz pierwszy pojawiła się na rynku w 1997 roku. Mamy więc drugie, książkowe wydanie historii wpisanej w relacje polsko-żydowskie. Wspomniany cytat mógłby świadczyć o próbie wyłączenia przynależności narodowej przez Stanisławczyk lub poszukiwaniem jakiegoś nowego klucza interpretacyjnego, który pozwoli odczytać wzajemne, wojenne losy polsko-żydowskie w nowym świetle. Wojna na pewno zdemaskowała człowieka i jest to przyczynek do dyskusji dla socjologów lub filozofów. Jednak dla reportera lub historyka narodowość staje się, jeżeli nie główną przesłanką, to na pewno […]

Czytaj więcej ›

Kasia Czekot: Ach, ten Dany! Czyli nic do oclenia.

Kasia Czekot: Ach, ten Dany! Czyli nic do oclenia.

Ach, Dany Boon… Cudowny chłopiec francuskiej komedii. Chłopiec co prawda nieco wiekowy /rocznik 1966/, ale jego młodzieńczy wdzięk i wzrok a la zagubiony szczeniaczek czy kot ze Shreka, wciąż wzbudza w kobietach, niezależnie od wieku, uczucia matczyne i chęć przygarnięcia. Jeśli dodamy do tego łobuzerski wzrok i uśmiech mówiący „umiem tez rozrabiać” budzący uczucia już wybitnie niematczyne /mrrr/ mamy doskonały przepis na samogrające aktorskie, komediowe emploi. Boon, doskonale świadomy swych atutów, kapitalnie je rozgrywa, kreując znakomicie wizerunek sympatycznego fajtłapy, wrażliwego i uczuciowego everymana skromnie czekającego na swoje pięć minut, trochę wystraszonego światem lekkiego outsidera. Schemat ten powiela w kolejnych swoich rolach /”Mój najlepszy przyjaciel”, „Jeszcze dalej niż północ”, „Bazyl człowiek z kulą w głowie”, „Kobieta na Marsie, mężczyzna na Wenus”/ będąc ostatnio na wyjątkowo wznoszące twórczej fali.  I jakoś wcale […]

Czytaj więcej ›

Inka Walkowiak: Winrich w leżajskim muzeum

Inka Walkowiak: Winrich w leżajskim muzeum

Muzeum Ziemi Leżajskiej to znakomite miejsce na prezentację powieści historycznej. Muzeum widziane od strony ulicy Mickiewicza przyciąga uwagę przechodnia rozległym dziedzińcem i kompleksem świeżo odrestaurowanych  budynków, a z historią kojarzy się pierwszorzędnie z uwagi na usytuowanie w miejscu szesnastowiecznego  Dworu Starościńskiego, ówczesnej rezydencji starosty Krzysztofa Szydłowieckiego. Opis Dworu z czasów Szydłowieckiego jak i jego dalsze dzieje aż do roku 2008, kiedy otwarto tu najmłodsze muzeum w Polsce, możemy poznać na stronie www.muzeum-lezajsk.pl . Spotkanie z Wiesławem Karasińskim, autorem powieści historycznej „Możnych Kochanie” odbyło się w klimatycznej atmosferze nieco przyciemnionej sali konferencyjnej. Przewodniczący Rady Muzeum, znakomity historyk Antoni Bereziewicz naświetlił tło historyczne epoki, w której rozgrywa się akcja  powieści, po czym pałeczkę przejął Autor. Gawędziarzem jest przynajmniej tak samo dobrym jak pisarzem – przekazał zebranym cenną wiedzę o istocie budowania powieści, […]

Czytaj więcej ›

Andrzej Tchórzewski tłumaczy Lorcę: Son kubańskich Murzynów.

Andrzej Tchórzewski tłumaczy Lorcę: Son kubańskich Murzynów.

Federico Garcia Lorca (1898 – 1936) Son kubańskich Murzynów Gdy nastanie pełnia księżyca pojadę do Santiago de Cuba, pojadę do Santiago w karocy z czarnej wody. Pojadę do Santiago. Zaśpiewają wierzchołki palm. Pojadę do Santiago. Tam, gdzie palma chce być bocianem, pojadę do Santiago. A gdy platan ma zostać meduzą, pojadę do Santiago. Pojadę do Santiago, tam, gdzie jasna głowa suchźródła. Razem z różą Romea i Julii pojadę do Santiago. Tam, gdzie morze dolarów i srebra. Pojadę do Santiago. Ach, Kubo! O, rymie suchych nasion! Pojadę do Santiago. Ach, talio gorąca i ty, kropla drewna! Pojadę do Santiago. Harfa zaprzężonych koni. Kajman. Kwiat tytonie. Pojadę do Santiago. Zawsze twierdziłem, że właśnie pojadę do Santiago w karocy z czarnej wody. Pojadę do Santiago. Wietrzyk i wóda tam krążą, pojadę do Santiago. […]

Czytaj więcej ›

Czytelnik nie pyta – redakcja odpowiada. Czerwiec 2011

Czytelnik nie pyta – redakcja odpowiada. Czerwiec 2011

W odróżnieniu od innych czytelników, którzy do nas nie dzwonią, nie piszą, nie esemesują – pan H. z Polski południowo-wschodniej jakimś cudem wciąż do nas dociera ze swoimi gorzkimi żalami. Tym razem dla odmiany, zapragnął podzielić się z nami swoją radością. List cytujemy w całości. Kochana Redakcjo, tym razem mam dobrą wiadomość. Stanęło na moim. Aż nie mogę, naprawdę no! Przyszła wiadomość do nas, do pracy, że przyjedzie Dyrektor. I wszyscy się zobaczymy i będzie można porozmawiać. Nie chodziłem wcześniej na takie spotkania, bo takie one były, że z kim tam, niby, pogadasz? A ja, jak już mówię, to tylko o rzeczach ważnych, istotnych, głębokich. I zachęciło mnie to, że Dyrektor. I przecież pomyślność naszego zakładu: jak produkować, jak istnieć, leży mnie na sercu jak nie wiem co! Muszę tu […]

Czytaj więcej ›

Andrzej Tchórzewski tłumaczy Lorcę: Ruina

Andrzej Tchórzewski tłumaczy Lorcę: Ruina

Nawet nie spojrzał na nią. Pątnik o białym torsie. Jakby wiatr przepędził! Wkrótce się okazało, że księżyc był jedynie białą końską czaszką A powietrze jakimś blokowiskiem mroku. Za oknem, W pełni batów i świateł, dostrzeżono walkę piasku z wodą. I ujrzałem nadchodzące trawy i wydałem im baranka, który beczał pod lancetem zielonych źdźbeł. Wewnątrz kropli fruwała czaszka z ołowiu i folii pierwszej gołębicy. Stado chmur zapadło w sen, obserwując pojedynek skał i poranka. Synu, tu przyszły trawy. Już na pustym niebie klingi śliny ich dźwięczą. Kochanie. Trawy! Oto moja ręka. W rozbitych szybach domu krew roztopiła czaszki. Zostaliśmy tylko ty i ja. Przygotuj swój szkielet na przyjęcie powietrza. Tylko my zostaliśmy. Przygotuj swój szkielet. Trzeba szybko szukać, kochanie, odszukać nasz profil bezsenny. tłum. Andrzej Tchórzewski       Sin encontrarse. […]

Czytaj więcej ›

Joanna Kołodziejska: Pozostałym życzę smacznego!

Joanna Kołodziejska: Pozostałym życzę smacznego!

Gillian McKeith                                     „Dieta Boot Camp” Rebis, Poznań, 2011          Wszystkich zachęconych perspektywą odchudzania w szybkim tempie, pragnę na wstępie rozczarować. Tytuł bowiem jest mylący. Nie jest to typowa książka o dietach. Autorka skupia się bardziej na zdrowym odżywianiu i psychicznej higienie, której posiadanie, jest w tym przypadku konieczne. Nie znajdziemy tu magicznych recept, czy nierealnych obietnic. Gillian McKeith wie, jak trudne wyzwania stawia przed czytelnikami. Dlatego chyba tak duży nacisk kładzie na emocjonalną stronę przedsięwzięcia. Zaleca m.in. spisanie „intencji”, testy, które pokażą jakim zdrowiem się cieszymy (fizycznym i psychicznym), a także szereg porad związanych ze stylem życia. Są one nieco uproszczone, np. by mieć więcej energii – zwiększ ilość snu, by czuć się pięknym – mów sobie, że taki właśnie jesteś. Hm…       Nie jest to książka dla rozchwianych […]

Czytaj więcej ›

Portfolio miesiąca: Zbigniew Makulski

18 czerwca 2011 17:395 komentarzy
/fot. Martyna Adamik/

Zbigniew Makulski, rocznik 62, (najlepszy ze wszystkich – red.), rodowity Zagłębiak, mieszkający na stałe w Dąbrowie Górniczej, zdecydowanie żonaty, listonosz miejski od 16 lat, pasjonat fotografii, wypraw rowerowych i górskich, niestroniący od alternatywnych środków transportu takich jak narty, kajaki i łodzie żaglowe, co uważa za doskonałe urozmaicenie wędrówek, pozwalające na dotarcie w miejsca szczególnie urokliwe, leżące z dala od utartych szlaków, przez co dla wielu kompletnie nieznane. Dzięki swej pasji fotografowania Zbigniew Makulski  miejsca te skutecznie popularyzuje, a swoje prace wystawia na portalu plfoto.com. Jest jednym z głównych animatorów grupy fotograficznej FotoAzyl, o której piszemy w publikacji pt. „Choroba wściekłych kadrów”.  /Pełna netkulturowa galeria Zbigniewa Makulskiego – klik/ Trzeba wiedzieć, po co się żyje ze Zbigniewem Makulskim dla Netkultury.pl rozmawia Anna Kolasińska   Anna Kolasińska: Zacznijmy tradycyjnie od początku. Od kiedy […]

Czytaj więcej ›

Jacek Gulanowski: Jeszcze raz w sprawie Gutenberga

13 czerwca 2011 21:431 komentarz
/fot. Anna Kolasińska, psa ogonem odwrócił ktoś inny. Jeszcze się nie przyznał/

Chyba zostałem wywołany do tablicy. I właściwie sam sobie jestem winien, bo pisząc o końcu galaktyki Gutenberga popełniłem błąd skupiania się na sprawach drugorzędnych (takich jak zmiany cywilizacyjne) bez wnikania w istotne kwestie. Tym razem także nie będzie ostatecznych rozstrzygnięć, tylko próba sformułowania podstawowych pytań i wskazania możliwych dróg poszukiwań odpowiedzi. Przede wszystkim należy odróżnić przedstawienie cudzych poglądów z ich obroną. Marshall McLuhan nie we wszystkim miał rację, ale jego tezy warto znać, a ta o końcu galaktyki Gutenberga jest do przyjęcia. Należy też rozróżnić opis sytuacji, przyjęcie zaistnienia określonej sytuacji do wiadomości i niechęć do lamentu od euforii i popierania zmian. I dlatego jako motto tego krótkiego tekstu mógłbym przywołać słowa Ernsta Jüngera, którymi poprzedni esej zakończyłem. A na lament albo euforię nie ma miejsca – ponieważ tak naprawdę […]

Czytaj więcej ›