19 czerwca 2011 21:55
W odróżnieniu od innych czytelników, którzy do nas nie dzwonią, nie piszą, nie esemesują – pan H. z Polski południowo-wschodniej jakimś cudem wciąż do nas dociera ze swoimi gorzkimi żalami. Tym razem dla odmiany, zapragnął podzielić się z nami swoją radością. List cytujemy w całości. Kochana Redakcjo, tym razem mam dobrą wiadomość. Stanęło na moim. Aż nie mogę, naprawdę no! Przyszła wiadomość do nas, do pracy, że przyjedzie Dyrektor. I wszyscy się zobaczymy i będzie można porozmawiać. Nie chodziłem wcześniej na takie spotkania, bo takie one były, że z kim tam, niby, pogadasz? A ja, jak już mówię, to tylko o rzeczach ważnych, istotnych, głębokich. I zachęciło mnie to, że Dyrektor. I przecież pomyślność naszego zakładu: jak produkować, jak istnieć, leży mnie na sercu jak nie wiem co! Muszę tu […]
Czytaj więcej ›
18 maja 2011 10:40
CZY WIELKOPOLANIE UMIELI KONSPIROWAĆ? cz. 1 – Od Gąsawy po Drzymałę W czasie wielu prelekcji i spotkań z czytelnikami, słuchaczami, spotykam się ze sprawą oceny specyfiki Wielkopolski i jego mieszkańców. Można wtedy znaleźć sporo ciekawych wniosków i opinii – ale wiele zależy od osoby, która je wygłasza, od jej pochodzenia, zapatrywań i poglądów. Nie unikniemy wtedy aluzji do cech regionalnych, pojawią się stereotypy, slogany, nie zawsze sympatyczne anegdoty. Dotyczy to również Wielkopolan, którzy w oczach mieszkańców innych regionów rzadko postrzegani są jako dzielni żołnierze i konspiratorzy. Jest to rezultat nieumiejętności reklamowania swych poczynań przez nich samych, ale też… nieznajomości własnych dziejów. Stąd często spotykane, zwłaszcza w centralnej Polsce, opowieści o powstańcach wielkopolskich, którzy nie zajęli dworca głównego w Poznaniu, bo biletów peronowych nie mogli kupić, a podczas okupacji hitlerowskiej […]
Czytaj więcej ›
10:11
Dlaczego Polacy nie czytają? To pytanie jest pozbawione racji bytu – skoro według statystyk większość nie czyta, każdy z tej większości sam sobie odpowie. Oczywiście, można założyć, że pytanie zadaje przedstawiciel czytającej mniejszości, ale po pierwsze, co mu do tego, po drugie – jeśli nawet dojdzie do wymiany poglądów na linii czytający – nieczytający, dyskusja odbywać się będzie na dwóch niemających punktów wspólnych płaszczyznach. Natomiast, czy taki stan rzeczy jest dobry i czy jako społeczeństwo powinniśmy się kwestią nieczytania zadręczać, to już zupełnie inna para kaloszy. Jacek Gulanowski w artykule „Gutenberg umarł!” – na łamach Netkultury, gdzieś tu w kolumnie obok – usiłuje problem bagatelizować. Odwraca kota ogonem (i to kilkakrotnie), a czyni to tak przekonująco, że omal uległam czarowi jego wywodów i prawie byłabym uwierzyła, że ma rację. Zabawa […]
Czytaj więcej ›
10:11
Chłop żywemu niech wreszcie przepuści czyli karać czy edukować? Ostatnio mamy do czynienia z nasileniem się przypadków znęcania się nad zwierzętami. Stopień zbydlęcenia (dlaczego musimy użyć słowa, które w istocie obraża zwierzęta?) niektórych sięga niewyobrażalnych rozmiarów. Czy naprawdę to nowe zjawisko? Czy może tylko wreszcie zaczęto o nim pisać, zainteresowały się media? Czy to aby nie kolejna moda, która przeminie, a która zwiększa oglądalność i „czytalność”, szczególnie, gdy stosowny opis wzbogacony jest o drastyczne zdjęcia czy film? Ktoś może zarzucić mi nieczułość, ale moja wiara w czyste intencje mediów jest nikła. Mniejsza jednak o media. Ich akcje bez względu na pobudki mogą bowiem przynieść pożądane rezultaty w postaci uświadomienia społecznościom powszechności okrucieństw, drastyczności zachowań, uczulić je na potrzebę działań jednostek. To one bowiem, nie do przecenienia w skali całego kraju, […]
Czytaj więcej ›
10:09
Już pod koniec roku kalendarzowego wszelkie instytucje, które posiadają status organizacji pożytku publicznego rozpoczynają wielką akcję propagującą ideę oddawania jednego procenta podatku na swoją działalność. Fundacje i stowarzyszenia, czy to wspierające dzieci, zwierzęta, osoby bezdomne czy działające na rzecz kultury prześcigają się w pomysłach, marketingowych trikach, aby tylko przyciągnąć uwagę podatników. Dla tego typu instytucji jest to niemały grosz i warto o niego walczyć szczególnie wtedy, gdy chodzi o zdrowie a nawet życie małych pacjentów, których owe organizacje często mają pod swoją opieką. Swój jeden procent oddaję od początku, od kiedy tylko owa idea została wprowadzona do naszego systemu podatkowego, a więc o ile się nie mylę od 2004 roku. Niestety na początku ustawodawca robił wszystko, aby podatnikom, a przez to i OPP utrudnić życie. Najpierw trzeba było rozliczyć PIT, […]
Czytaj więcej ›
10:08
Małe dziecko, poznając otaczający go świat, najczęściej zadaje pytanie: Dlaczego? I rodzic, albo próbuje mu odpowiedzieć, albo mówi po prostu: Bo tak! Podobnie jest w życiu. Albo chcemy poznać przyczyny i istotę danego zjawiska, albo przyjmujemy, że tak po prostu jest i niespecjalnie nas obchodzi, dlaczego tak, a nie inaczej. W wypadku wszystkiego, co dotyczy człowieka i jego zachowań, tłumaczeniem przyczyn zajmują się nauki szeroko rozumiane jako humanistyczne, a wśród nich niepoślednią, a może nawet najważniejszą rolę, odgrywa historia. W niej bowiem jest klucz do rozumienia teraźniejszości. Bez jej znajomości zachowujemy się właśnie, jak ów rodzic, który mówi do dziecka: Bo tak! Wszystkie nasze zachowania mają swoje historyczne przyczyny, chociaż większość z nich jest przez nas przyjmowana a priori. Dlatego mało kto zadaje sobie pytanie, na przykład, dlaczego mężczyźni przy […]
Czytaj więcej ›
10:07
Ultramizoginiczny ten felieton, to wyraz samczej frustracji z powodu zmian jakie się u nas dokonują na froncie płciowym od roku 1989, które kazały Polkom sznurem iść za mundurem. Tym razem nie jako wdowy in spe, ale armatnie mięso mundurowo-genderowej rewolucji. jej efekty najłatwiej zauważyć oglądając TV „ze zwróceniem szczególnej uwagi” na „oficerów prasowych” poszczególnych komend policji. O parytecie fifty-fifty można tu tylko pomarzyć, chyba że (nic mnie już w Polsce nie zdziwi) część z rzeczniczek to ucharakteryzowani mężczyźni – w końcu nie wszystko w „mundurówce” może być jawne. I nie każdemu agentowi Tomek. Panie rzeczniczki, co logiczne, szeregowymi nie są, a wręcz przeciwnie – i tu zbytnio się nie różnią od reszty koleżanek po fachu. Stopień „uoficerzenia” umundurowanych kobiet jest o Himalaje wyższy niż mężczyzn, sarkających po kątach na damski […]
Czytaj więcej ›
10:06
Niestety – kontynuujemy wątek szczeciński, jakbyśmy nie mieli niczego sensowniejszego do roboty: Oburzony pan Rafał Ród z Oleśnicy ponownie do nas nie zadzwonił by nie stwierdzić, iż na szczecińskim remontowanym głównym (sic!) dworcu PKP jego noga więcej nie postanie. Panie Rafale kochany! I na co się tak zaperzać? I dworcem wyjeżdżać w nas, i rzekomym remontem? Sugerujemy zmniejszenie dawek napojów wyskokowych podczas zwiedzania Szczecina, ewentualnie zmianę okulisty. Przejrzyj pan na oczy! – to nie żaden remont. Po prostu zarządca dworca kolejowego Szczecin Główny najpaskudniejsze fragmenty budynku zasłonił bilbordami ukazującymi remontowane dworce w takich miastach jak: Wrocław, Katowice, Poznań itd. Tak, tak. To te same bilbordy, które podziwia pan we Wrocławiu właśnie, kiedy czeka pan na połączenie do domu i zastanawia się pan, gdzie tym razem podstawią pański pociąg, w sytuacji […]
Czytaj więcej ›
10:05
Kolejna odsłona
brawurowego komiksu Michała Zięby.
POLECAMY!
Czytaj więcej ›
11 maja 2011 14:11
W wiadomych latach następował upadek NRD, runął mur berliński, ale żołnierze radzieccy jeszcze stacjonowali na terenie NRD. Powoli zbierali się do domu, a tak im dobrze było… Czasem trzeba było spakować spory majątek i jak go pomieścić w samochodzie. Dla bezpieczeństwa wracano w 3-4 samochody po dwie osoby w każdym. Byle jak najszybciej przejechać granicę niemiecko-polską. W Polsce było już zdecydowanie lepiej. Bezpieczniej. Prawie jak w domu. I jak mawiają niektórzy „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”. Tak więc kolejna grupa cywilów opuszczała garnizon radziecki. Samochody zapakowane po brzegi z pakunkami na dachu i w drogę. Pilnie wezwano mnie w nocy na przesłuchanie świadków i zmuszona byłam pojechać do Inowrocławia. Radiowóz zjawił się pod moją klatką schodową, a ja cała zwarta i gotowa wsiadłam do niego, nie znając orientacyjnej nawet godziny […]
Czytaj więcej ›