Posty otagowane: "Włodzimierz Barchacz"

Zygmunt Żeligowski: Wyliniałą potrząsając grzywą – stary koń się uśmiał

15 marca 2012 14:134 komentarze
Zygmunt Żeligowski: Wyliniałą potrząsając grzywą – stary koń się uśmiał

Włodzimierz Barchacz Koń by się uśmiał, czyli mój PRL wyd.: StronaSztuki.pl       Koń jaki jest każdy (po swojemu) widzi, jednakże pogłoski na temat rumakowego poczucia humoru bywają często przesadzone. Czy i w tym wypadku? Włodzimierz Barchacz, znakomitość polskiego fotograficznego światka, twierdzi, że jego peerelowskie wspominki, suto okraszone kapitalnymi zdjęciami z owej epoki powinny każdego konia rozśmieszyć. Nie posiadając na podorędziu żadnego wolnego rumaka, recenzent zmuszony został do przeprowadzenia empirycznej analizy tej tezy na sobie samym. Stało się to możliwe dlatego, że tak się jakoś składa, że być może słusznie nazywany przez niektórych starym koniem. Na własnej więc starokońskiej skórze sprawdził, czy faktycznie jest się z czego w tej książce śmiać.       Peerelowskie konie (z wyjątkiem może wierzchowca Kowalczyka na igrzyskach w Moskwie) nie miały łatwego życia. Te pod siodło, jako […]

Czytaj więcej ›

Włodzimierz Barchacz: „Koń by się uśmiał, czyli mój peerel” (fragment 2 i ostatni)

15 lutego 2012 11:446 komentarzy
Włodzimierz Barchacz: „Koń by się uśmiał, czyli mój peerel” (fragment 2 i ostatni)

[..] TELEFONY Telefony /fot. W Barchacz/ Dostaliśmy klucze do mieszkania, więc chcieliśmy mieć i telefon. Było z nimi różnie. Zależało to od widzimisię telekomunikacji: czasem nowe osiedla były okablowane i teoretycznie można było liczyć na szybki telefon, aczkolwiek bywało, że telekomunikacja nie przewidywała swoich usług w jakimś rejonie. Jednak największym dobrem był nie telefon, lecz NUMER. Numer się sprzedawało, numer się dziedziczyło. Czas oczekiwania na uruchomienie usługi wynosił, bagatela, pięć – dwadzieścia pięć lat. Niektórzy w oczekiwaniu na telefon dożyli ery komórek. W stanie wojennym, jak wiadomo, telefony zostały na pewien czas całkowicie wyłączone. W dużych miastach łączność telefoniczną zaczęto przywracać 10 stycznia 1982 roku, czyli w niecały miesiąc od jego ogłoszenia. Gorzej bywało na prowincji. Tam telefony nieraz zaczęły odzywać się nawet w kilka miesięcy później. Przerwa w łączności […]

Czytaj więcej ›

Włodzimierz Barchacz: „Koń by się uśmiał, czyli mój PRL” (fragment – 1)

15 stycznia 2012 16:4118 komentarzy
Włodzimierz Barchacz: „Koń by się uśmiał, czyli mój PRL” (fragment – 1)

BAZAR Różyckiego […] Wpadnijmy na chwilę na drugą stronę Wisły – na Bazar Różyckiego.      O terenie tym, położonym na Pradze Północ, mówiono, że będąc tam trzeba na siebie uważać, bo można dostać nożem w plecy.  Przed zdjęciami udałem się więc na komendę milicji, która mieściła się na ulicy Cyryla i Metodego.      Dyżurny oficer, choć pokazałem mu legitymację prasową i powiedziałem, że chciałbym zrobić trochę zdjęć dla tygodnika „Kobieta i życie”, odmówił mi ochrony –zaczął coś kręcić, tak, by nie wyszło, że kręci, choć nie za bardzo mu się to udawało ;). W końcu stanęło na tym, iż jeśli natknę się na jakiś patrol na ulicy, żebym poprosił o pomoc.       Napotkałem patrol, dwóch młodych chłopaków, szeregowcy; niewykluczone i prawdopodobne, że odbywali w milicji zasadniczą służbę wojskową, w tym […]

Czytaj więcej ›

Nowa książka Włodzimierza Barchacza – „Koń by się uśmiał czyli mój Peerel”

Nowa książka Włodzimierza Barchacza – „Koń by się uśmiał czyli mój Peerel”

Na przełomie stycznia i lutego tego roku ukaże się książka „Koń by się uśmiał czyli mój Peerel” pióra (a i obiektywu) Włodzimierza Barchacza*.       W bieżącym numerze Netkultury przedstawiamy Czytelnikom autora oraz jego dzieło, publikując garść informacji o W. Barchaczu oraz  bogato inkrustowane fotografią fragmenty książki. W numerze kolejnym – następna ich porcja, a także  nasza recenzja „końskiej” książki. Zapraszamy!   Zanim do lektury przystąpią czytelnicy a do pracy recenzenci, warto dowiedzieć się, „co autor miał na myśli” pisząc swoją książkę: „Mawia się, że Peerel był najweselszym barakiem w całym obozie socjalistycznym. Nie mam pojęcia, czy to racja, czy nie. Jedno wszak wiadomo: Polacy i system totalitarny spotykają się w nieskończoności jak dwie równoległe, i to jedynie w matematyce euklidesowej, o ile dobrze ze szkoły pamiętam. Żart to może? Niewykluczone […]

Czytaj więcej ›