Numer 10 – szjedzy na konju!!!

15 grudnia 2011 14:305 komentarzy

/ilustr. Magdalena Skiba/

 

 

 

 

 

 

 

 

W zasadzie w grudniu powinno być świątecznie, zimno, śnieżnie, malowniczo i nostalgicznie, bo i koniec roku za pasem, a także pod choinką prezentów moc. Jednakże wyświechtany przez popkulturę czerwono-biały mundurek brodatego rozdawcy prezentów kryje tym razem nie tyle dobrodusznie szczodrego safandułę, lecz ekonomiczny kryzys i to zaprzęgnięty niekoniecznie w renifery. Wychodzi więc na to, że wcale nie jest takie pewne, czy warto jest się cieszyć, że Nowy Rok nadciąga, ponieważ biedaczek potyka się być może na serpentynach inflacyjnie dodrukowywanych banknotów, pokasłuje recesją a w brzuchu mu burczy z uwagi na najbardziej prawdopodobną kurację – cięcia budżetowe.

Może lepiej w tej sytuacji zapomnieć o śniegu, o bałwanach  i popatrzeć na to, co się dzieje na Bahamach? Okazji ku temu jest w bród, jako że na ekranach telewizorów bryluje najpiękniejsza reklama stulecia. Brawurowy (w każdym znaczeniu tego słowa) filmik z pewnym przystojnym Afrobahamczykiem, mimo iż upał, prezentującym arcypiękny kaloryfer i podobne bicepsy.  Cóż ten supermen robi? Zachęca do korzystania z usług pewnej wody kolońskiej…

A co to wszystko ma wspólnego z ukazującym się właśnie numerem 10 Netkultury? Niech pomyślę… Już wiem!

Nr 10 jest jak jego bliźniak. Tego bahamskiego ciacho-macho. Wystarczy spojrzeć:

Dziesiątka jest równie pięknie zbudowany (ile tu felietonów! ile wywiadów, a recenzji!!! Do tego komiks). Muskulatura też bez zarzutu: dwa felietony w dziale sportowym, z czego jeden o korupcji, czyli o tym, co tygrysy lubią najbardziej.

Jedyne, co nasz grudniowy numer różni od bahamskiego ciacha, to szatki. Afrobahamczyka stać ledwie na marny szlafroczek i przykrótkie białe portasy, natomiast dziesiątka przyodziany jest arcybogato: w zdjęcia M. Konopki, ilustracje M. Skiby i M. Zięby oraz debiutującej (witamy!) Magdaleny Jemielity.

A treść? A to, co się ma do powiedzenia? Afrobahamczyk w koło Macieju o zapachu, o tej swojej wodzie, a u nas – ale pójdźmy (stylistycznie) jego tropem i co się okaże? Allez!

Witamy panie (i panów)!

Spóyrz na swojego gazetę a teraz na nasz nr 10. Jeszcze raz na njego i na nr 10. Spóyrz teraz na postrzególne dżjały swojego gazety a teraz na nasze. Co widzjisz? Jeszcze raz na njego i nanas. Szkoda, że tfój gazeta nje nie jest naszou, ale… Ale jeszli ty zaczniesz używać nasz nr 10, to będżje ok.

Popacz nadóu i górę. Gdżie jestesz? Jesztesz w dziale „Kraj”, a tam felietony o modżie poskich polytyków masz. Przeczytałeś już? Wesz inny feljeton – o wymieraniu mamutów… nie, emerytów! Już? No to inny czytaj – o szlachetnej paczce. I resztę.

A teraz spóyrz na dział „Świat”. Tam ostatnia częścz serialu o Słowacji (taka wyspa daleko Bahama). Gdżje jestesz? Jestesz na jachcie z mężczyzną, który czyta nr 10 Netkultury, a w nim kolejny artykuł o prymitywiście Daniluku „Zenku” oraz debiut (u nas) Przemka Stepnia piszącego o kinie z Afryki i o swojej fascynacji tym lądem… Jeszli tylko chcesz, możesz zagracz w netkulturową grę „Choińczyk”, ale nje irytuj szę…

A co masz w ręku? „Obraz i dźwięk”? Tym rasem zafiera łozmowę z Filipem Sałapą oraz łelaczję z konczeutu „Świetlików” Co teraz masz w ręku? Bo ja mam ostrygę z’dwuma byiletami na to, co koasz – polskou komedię romantycznou (debiutuje recenzent Wawrzkowicz). I byilety kolejne dwa: jeden na rozmowę z M. Giedrojciem, drugi na jego u nas fotogalerię. Co widżisz? Znakomite zdjęczia. I kolejnou filmozagadkę P. Legawca. Spóyrz

Spóyrz yeaszcze raz! Byilety zamjeniajou szje w dijamenty! To nouwa wystawa w Attractivie i też nouwa książa Marka Rezlera. Co widżisz? Inka Walkowiak dusery prawi skocznej w rozmowie Marii Czubaszek! A Bastelki żonie Wałęsy, oh good! Spórz yeaszcze raz! Jeszcze jeden nowy recenzent – Hobbes. Wszystko jest możliwe, gdy czytasz nasz numer 10!

Widżisz cosz jeszcze? Widżisz mnje. Jestem na plaży, koło mnje palma i świąteszna choinka. I nr 10 – on składa czi świąteczne i noworoczne życzenia w imjenju redakcji. A ja?

Szjedzy na konju!

J. Kolasiński

5 komentarzy

  • Wiesz ja tak myślę i myślę… dlaczego nie można zrobić tak, żeby numery były także jako osobne gazetki w PDF? 😀

  • red. dyżurny

    propozycję przekażę, gwarancji niczego nie daję;) Zobaczymy, co na twoją sugestię moce przerobowe.

  • Kiedy otwieram stronę z nowym numerem, spieszę z czytaniem, że najpierw po wierzchu. Przeczytałam „Szjedzy na konju” ponownie. Na spokojnie. Poświątecznie.
    Nieźle się ubawiłam.
    To jeszcze powtórki zrobię tu i tam.

Zostaw odpowiedź