Hobbes: Pierwsza taka historia

15 grudnia 2011 14:100 komentarzy

Thomas Weber
„I wojna Hitlera”
tyt. oryg. „Hitler’s First War”
tłum. Jan Szkudliński
Rebis, Poznań 2011

     Tytuł wydał się intrygujący. Niespiesznie wertując książkę, pomyślałem „ech, kolejna pozycja o Hitlerze. Czy po Bullocku, Kershawle, Daviesie i rodzimych autorach można jeszcze coś nowego o tym strasznym facecie napisać?”.

     Przeczytałem szybko wstęp. Autor w precyzyjny i rzeczowy sposób przedstawił to, co jest treścią tej książki – fakty, wydarzenia i ludzie składający się na elementy mozaiki rzeczywistości starszego szeregowca Hitlera podczas Wielkiej Wojny są bazą dla zrozumienia, w jaki sposób emigrant z Austrii, całkiem szary i przeciętny człowiek przez nikogo niezauważany i niedoceniany stał się jedną z najpotworniejszych postaci historycznych wszech czasów.

     “Pierwsza wojna Hitlera” pomimo swojego tytułu obejmuje okres od początku I wojny światowej  aż do upadku III Rzeszy, przy czym największy nacisk położony jest na lata 1914-1918 i burzliwe wydarzenia w Niemczech następujące bezpośrednio po tej wojnie.  Autor uznał je za kluczowe w ewolucji osobowości Hitlera i jego poglądów, a zarazem najmniej udokumentowane i opisane (za co lekko sztorcuje Kershawa, odwołując się do jego doskonałej skądinąd biografii wodza III Rzeszy). Weber powołuje się na wiele nieznanych dokumentów: raporty, depesze i ewidencje armijną, prywatne listy oraz wspomnienia żołnierzy i oficerów z jednostki armii bawarskiej, w której służył Hitler.

     Bardzo logicznie, drogą eliminacji, dyskredytuje także popularne w latach świetności Hitlera (a pokutujące jeszcze do dzisiaj) opinie o nim, zarówno te hagiograficzne jak i te kompromitujące. Rozprawia się z legendami epoki Niemiec nazistowskich, również w wielu przypadkach funkcjonujących do dziś (propaganda Goebbelsa działa jeszcze 66 lat po nim samym – fascynujące!). Robi to bez emocji, bezstronnie i skrupulatnie jak na naukowca przystało.

     Książkę czyta się świetnie. Wielkie brawa należą się tłumaczowi i zespołowi redakcyjnemu. Przyjęta konwencja polskiego zapisu jednostek wojskowych oraz trafne i zwięzłe objaśnienia w stopce redaktora naukowego, czynią tekst bardziej zrozumiały i łatwo przyswajalny. Czytałem tekst bez poczucia, że coś mi umyka, bez wrażenia, że muszę przerwać lekturę i coś wyjaśnić “gdzieś indziej”.

     Opracowanie Webera nie jest pozycją zamknietą, ani wyczerpującą temat. Wręcz przeciwnie: otwiera ono pole do własnych przemyśleń, prób zrozumienia mechanizmów, zależności i wzajemnych sprzężeń oddziaływania gwałtownych wydarzeń społecznych na pojedynczego człowieka.Gorąco zachęcam do lektury.

 

Dominik Miklaszewski

Tags:

Zostaw odpowiedź