Jolanta Sztejka: Dla kogo wolontariat?

16 października 2011 14:540 komentarzy


W poprzednim numerze Netkultury pisałam o akcji „Szlachetna Paczka”. Kampania pozyskiwania wolontariuszy ruszyła pełną parą, w całej Polsce rekrutowani są chętni do udziału w tegorocznej akcji. Jednak ogólnie rzecz ujmując – idea promowania wolontariatu, nie jest niestety zbyt powszechna – bynajmniej dużo mniej niż reklama podpasek czy proszku do prania.

     A szkoda, bo jest co promować, reklamować i do czego zachęcać, o czym przekonałam się rozmawiając z dwiema wolontariuszkami Szlachetnej Paczki, wolontariuszkami dość niezwykłymi, bo 50+. Zachęcam do lektury tego mini wywiadu, może skłoni to nas do refleksji.

Skąd pomysł na wolontariat w „Szlachetnej Paczce”?

Maria: Pierwsze zgłosiły się moje córki, spytałam – czy też mogę i tak się zaczęło.

Violetta: Ja wzięłam udział dzięki mojej przyszłej synowej. Zostałam wolontariuszką i cieszę się z tego niezmiernie.

A więc wolontariat nie jest tylko dla młodych?

Maria: Teraz już wiem, że nie.

Czy to zajęcie jest czasochłonne i trudne?

Maria: Ani czasochłonne, ani trudne. Nawet z dojazdami do ankietowanych rodzin Szlachetna Paczka zajęła mi około 8 godzin w miesiącu. Wszystkiego można się nauczyć. Wystarczy odrobina chęci.

Bywały jakieś trudne momenty?

Violetta: Nie przypuszczałam, że podejmując się tego zadanie, doświadczę tylu emocji. Miałam na początku trochę obaw, tzn. jak ja będę reagować na nieszczęście i biedę innych ludzi. To jest bardzo głębokie doświadczenie.

Więc warto pomagać?

Maria: Czasem nawet jednorazowa pomoc może zmienić czyjeś życie na lepsze. Ponadto samemu ma się satysfakcję z pomocy innym.

Violetta: Warto. Miałam to szczęście, że spotkałam ludzi uczciwych, dla których ta pomoc była naprawdę potrzebna – i to jeszcze w tak specyficznym okresie jakim jest Gwiazdka.

A czy dzięki pomocy innym, samemu można coś zyskać?

Maria: Niezapomniane przeżycia. Jest się ogniwem łączącym ludzi potrzebujących pomocy z tymi, którzy chcą pomóc.

Violetta: Ja najbardziej byłam zdumiona ogromem ludzi „wielkiego serca”. Nie przypuszczałam, że jest ich tak wielu. To bardzo budujące.

Obie panie zdecydowałyście się na udział w kolejnej edycji akcji, czy „Szlachetna Paczka” zmieniła coś w Waszym życiu?

Maria: Oczywiście. Siedząc w domu nie zdawałam sobie sprawy, z jakimi problemami muszą borykać się inni. Z myślą o następnej akcji odkłada się rzeczy i przedmioty, które mogą przydać się innym.

Czy „Szlachetna Paczka” może uzależniać?

Maria: [śmiech] Uzależnia. Zanim ruszyła rekrutacja wolontariuszy zaczęłam przygotowywać transparent do oznakowania naszego magazynu.

Violetta: Może to patos, ale tak czuję i cieszę się, że chociaż w tak małym stopniu mogłam pomóc. Chce się to przeżyć jeszcze raz.

A jak reagowali na Was młodsi wolontariusze?

Maria: Byli serdeczni

Violetta: Nie było podziałów ze względu na wiek.

Dziękuję i życzę powodzenia w tegorocznej akcji.

Oczywiście – pomagać można w różny sposób.
Można wrzucić parę groszy do kubeczka po jogurcie napotkanemu żebrakowi, można wysyłać smsy wspierając fundacje, można podarować to, co przeszkadza nam w piwnicy – komuś w potrzebie… można przekazywać 1% podatku, pomagać w schronisku dla zwierząt… a można ograniczyć się do nicnierobienia.

Celem człowieka jest podobno dążenie do szczęścia. Każdy z nas poszukuje go na własny sposób. Nim opublikujemy listopadowy numer, na wystawach sklepów i w marketach pojawią się świąteczne ozdoby, zaczniemy wpadać w świąteczny szał błyszczących okien i wariackich zakupów. Jednak jestem pewna, że wolontariusze odnajdą swój sposób na magię świąt, bo dzięki nim dla wielu rodzin zabłyśnie ta pierwsza gwiazdka.. nie tylko ta symboliczna, ale też nadziei.

A Ty, jak w tym roku spędzisz święta?

Jolanta Sztejka

Tags:

Zostaw odpowiedź