Inka Walkowiak: Jak krążyć po niekolidujących orbitach

16 kwietnia 2011 16:444 komentarze

John Gray
Gorąca Wenus zimny Mars
tyt. oryg.: Venus On Fire, Mars On Ice
tłum. Zenon Trzaska
Rebis, Poznań 2011

     Książek Johna Graya nie trzeba reklamować, bo autor zdobył już sobie wielomilionową rzeszę czytelników na całym świecie. Wydał 16 książek z czego w Polsce ukazała się ponad połowa. Określenie: kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa stało się synonimem różnic płci i jeśli nawet Gray nie użył go jako pierwszy, to on właśnie przyczynił do jego rozpowszechnienia.

     Nie wiem, ile poradników tego samego autora o różnicach między mężczyznami a kobietami i wynikających z tego powodu perturbacjach może czytelnik przyswoić, ale z pewnością przynajmniej jeden z serii powinien. Ot, chociażby po to, by dowiedzieć się, że wkład partnerki w jego życie nie może wynosić więcej niż 10 procent (i vice versa).

     Żyjemy w takich czasach, że tematy tabu wyciągane są swobodnie na światło dzienne, mamy do dyspozycji wiele poradników, sięgamy po artykuły naukowe i  popularnonaukowe dotyczące  psychologii i relacji interpersonalnych, a mimo to związki miłosne czy małżeństwa nader często rozbijają się o rafy wzajemnego niezrozumienia. Może problem polega na tym, że nie potrafimy wiedzy teoretycznej przełożyć na praktykę w codziennych relacjach z najbliższą osobą?

     Książka „Gorąca Wenus zimny Mars” jest poradnikiem specyficznym. Mamy tu do czynienia z opisem problemu, diagnozą i „leczeniem”, które sprowadza się do prostych, praktycznych zaleceń. Można nie przyjmować oryginalnej koncepcji autora o wpływie hormonów na zachowanie kobiet i mężczyzn jako słusznej, ale nie umniejsza to prawdziwości przedstawianych sytuacji jak i skuteczności udzielanych porad. W dodatku, to co Gray proponuje, nie wymaga przemeblowywania całego dotychczasowego sposobu bycia we dwoje, a jedynie pewnych modyfikacji, przede wszystkim jednak pozwala zrozumieć przyczyny wielu nieporozumień.

     Zapewne też uśmiechniemy się podczas lektury, gdy odnajdziemy siebie ze swoimi problemami, jako przypadek dość typowy, a odnajdziemy na pewno. Ktoś nie wierzy? Proszę bardzo. Kobiety często pytają: Czemu oglądanie telewizji jest dla niego takie ważne? A poza tym dlaczego tak mu zależy, żeby mieć taki wielki ekran? Z kolei mężczyźni mówią: Dlaczego ona stale coś planuje? Uważam, że za dużo się martwi.

     A oto przykładowa odpowiedź na całkiem inne pytanie. Mężczyzna odkłada zrobienie różnych rzeczy na później, bo w jego naturze leży dopuszczenie do narastania presji aż do momentu, kiedy dalsze czekanie byłoby już niebezpieczne. Dalsze i dokładniejsze objaśnienia dotyczące predyspozycji mężczyzny podane są w równie precyzyjnym stylu.

     Po przeczytaniu poradnika niejedna kobieta będzie musiała dojść do wniosku, że frustracja i rozczarowanie związkiem jest wynikiem jej częstego postępowania wbrew swej naturze, a  samowystarczalność kobieca i rezygnacja z opiekuńczego wsparcia  powoduje, że i mężczyzna czuje się coraz gorzej. I jakkolwiek są fragmenty, w których autor zdaje się mężczyzn z ich niedociągnięć rozgrzeszać, to jednak dwa akapity dalej zdecydowanie przychyla się do zrozumienia słabości i kaprysów kobiet.

Myślę, że warto terapeuty Johna Graya posłuchać.

Tags:

4 komentarze

  • no zaciekawiłam się, przyznam..
    przeczytałam właśnie ten fragment o odkładaniu wszystkiego na potem mojemu małżonkowi..
    długo się niestety nie pośmiałam..
    widać uznał, że na to co miał dzisiaj zrobić nie nadszedł jeszcze ten krytyczny moment

    ręce opadają
    😉

    • Ależ na to jest sposób! „…przedstaw mu rzecz do wykonania jako sytuację awaryjną, a natychmiast ruszy do akcji”- radzi Gray, bo mężczyzna to „rycerz antykryzysowy”.

Zostaw odpowiedź