Hobbes: Prawda z pasją podana

15 lutego 2012 11:340 komentarzy

Mark Sołonin
Nic dobrego na wojnie
tyt. oryg.: Niet blaga na wojnie.
tłum.: Anna Pawłowska
Rebis, Poznań 2011

     Tylko prawda jest ciekawa, jak mawiał Józef Mackiewicz. A na wojnie prawda obrywa pierwsza, bo piszą ją zwycięzcy i to bez żadnej dyskusji z kimkolwiek, nawet ze wspólnikami, zwanymi też Aliantami Zachodnimi. Mark Sołonin rozprawia się z prawdą zwycięzców w zbiorze artykułów historycznych pod wspólnym tytułem “Nic dobrego na wojnie”. Autor przyjął zasadę, że trudna, czasem i przerażająca prawda jest czymś znacznie lepszym, czymś czego skutki mogą być dobre i chwalebne, niż kłamstwo – czego skutki mogą być tylko przerażające.

     Mark Sołonin nie jest zawodowym historykiem, ale od z górą 20 lat zajmuje się badaniem historii ZSRR i jego udziału w II wojnie światowej. W czasie pierestrojki założył klub polityczny. Swoimi badaniami nad najnowszą historią ZSRR, mając dostęp do archiwów i innych źródeł, próbuje zburzyć oficjalny wielki mur prawilnych ocen i oficjalnej wersji historii. Jakiś czas temu, rosyjskie naczalstwo na Kremlu jednoznacznie postanowiło i obwieściło, że żadnych zmian, żadnego przeglądu historii i historiografii nie będzie. Sołonin idzie pod prąd. Mozolnie, cegiełka po cegiełce, stara się robić wyłom w tym murze. Czyni to z wielką pasją, co odzwierciedla język jakim się posługuje w swoich opracowaniach, będący niejako dialogiem z czytelnikiem, pewną formą dyskusji. To czyni pozycje autorstwa Marka Sołonina bardzo zrozumiałe i bardzo porywające, czyta się je jednym tchem. Autentycznie.

     Niniejsza lektura, to zbiór kilku takich kolejnych cegiełek do wyjęcia, obejmujący rolę ZSRR w rozpętaniu wojny, oblężenie Leningradu, przemilczaną a bandycką samowolę Armii Czerwonej podczas swej “wyzwoleńczej” drogi do Berlina, oraz historię powstania zbrojnych organizacji ukraińskich i ich roli w Rzezi Wołynia.

     Po książkę tę powinni sięgnąć wszyscy interesujący się historią najnowszą. Wszyscy, którym nie wystarcza oficjalna wersja, ukuta w podręcznikach, w postaci suchych faktów interpretowanych dowolnie wraz ze zmieniającymi się trendami i sytuacją polityczną. Powinni tę książkę przeczytać również ci, którym niewygodne są powszechne tezy, że ilość ofiar, przegrane walki nobilitują, że im więcej krwi i poległych tym bardziej należy świętować i domagać się atencji.

     Pierwsze rozdziały to analiza porównawcza dwóch blokad: Berlina i Leningradu. Autor stawia niewygodne pytanie, dlaczego radzieckie przeciwdziałanie blokadzie Leningradu było tak skandalicznie nieskuteczne, mając prawie 60 kilometrową lukę w blokadzie, jaką stanowiło wybrzeże Jeziora Ładoga; Jakie intencje kryły się za tym by pozwolić umrzeć z głodu temu miastu.

     Jest też pewnego rodzaju przerywnik, a mianowicie wywiad z Autorem, przeprowadzony dla Radia Swoboda 23 czerwca 2009 roku. Autor przedstawia w nim swoje credo, swoją postawę – nie jest odkrywcą, geniuszem; pracuje na faktach i dokumentach, używa mózgu i logiki do wyciągania wniosków. Prawda jest tym, co go prowadzi w tych nieustannych i pasjonujących poszukiwaniach.

     Jak to się stało, że Hitler mając na jednym odcinku frontu 750 czołgów pokonał przeciwnika mającego na tym samym obszarze zgrupowanych 5,5 tysiąca maszyn? Co te maszyny tam robiły? I dlaczego podczas bojów, “psuło” się ponad 80% tych maszyn… W Finlandii się nie psuły..17 września 1939 też nie. A po co w czerwcu 1941 roku na “występie” białostockim ześrodkowano korpusy pancerne. Po co Stalinowi była “dywizja strzelecka składająca się z przedstawicieli narodowości polskiej i ze znajomością języka polskiego” decyzją BP WKP(b) z 4 czerwca 1941 roku? I tak dalej.

     Interesujące stanowisko zostało zaprezentowane w rozdziale “Wiosna Zwycięstwa. Zapomniane zbrodnie Stalina”. Stalin postanawia wypędzić wszystkich Niemców z ziem “wyzwolonych” a z czasem i “odzyskanych”.  Czy jednak oznacza to, że my Polacy powinniśmy się czuć całkowicie rozgrzeszeni. Nie, to nie my, to Stalin… zresztą, to wyście Niemcy zaczęli.. więc maulhalten i ruki pa szwam, i tutaj najlepiej przytoczyć wszelkie możliwe liczby ofiar?  No, to może pojawi się jakiś polski Sołonin i zacznie grzebać w naszych archiwach i opisze kiedyś jak to na tym naszym dzikim odzyskanym zachodzie w 1945 roku było.

     Szczególnie interesująca jest najobszerniejszy rozdział zatytułowany “Nasza władza będzie okrutna…”. Jest on poświęcony UPA, i tutaj pewne środowiska w naszym kraju – fani eks-prezydenta Juszczenki oraz “takiej ukraińskiej AK” powinni się szczególnie głęboko wczytać. Warto tutaj może tylko nadmienić, że na podstawie faktów, dokumentów i wypowiedzi przytoczonych przez Sołonina, można wyciągnąć wniosek, że wznowiona i wydana na Ukrainie, pozycja Doncowa “Nacjonalizm” to w prostej linii podręcznik faszysty, adoptujący w całej rozciągłości idee Mussoliniego, a siódme “przykazanie” nacjonalisty ukraińskiego brzmiało: “Nie zawahasz się popełnić największej zbrodni, jeśli będzie tego wymagało Dobro Sprawy”. Autor, wcale nie retorycznie pyta: “Więc, jak powinna się nazywać organizacja, która propaguje kult siły, otwarcie namawia do agresji, ekspansji, nienawiści między narodami i wojny?”

     Lektura niesamowicie uruchamiająca myślenie, każąca weryfikować już zaczerpniętą wiedzę, rozmyślać nad tym co dzieje się z historią teraz, zadawać sobie pytania i szukać odpowiedzi.  O to chyba chodzi w tej pasji jaką jest historia… szczególnie ta najnowsza.

Hobbes

Tags:

Zostaw odpowiedź