Hobbes: Nie razbieriosz, póki nie przeczytasz

15 stycznia 2012 16:300 komentarzy

Aleksander Topolski
Bez wodki.
Moje przeżycia wojenne w Rosji.

tyt. oryg. : “Without Vodka”
tłum.: Piotr Wilczek
Rebis, Poznań 2011

 

Literatura zsyłkowo-gułagowa jest już dość obfita. Od monumentalnych dzieł Sołżenicyna po nieco podniosłe w swym wydźwięku prace Czapskiego czy Herlinga-Grudzińskiego. Uzupełnia tę literaturę również co raz bardziej obecne na rynku pamiętnikarstwo i monografie rodzinne Polaków Kresowian.

Książka autorstwa Aleksandra Topolskiego wpisuje się bardzo dobrze w oba gatunki – raz, że Autor pochodzi z Kresów, a dwa że dokładnie poznał ponurą rzeczywistość morderczego reżimu Sowietów. Książka przedstawia świat widziany oczyma młodego chłopaka, któremu bardzo prędko i brutalnie przyszło wydorośleć – od otrzymania karty mobilizacyjnej 24 sierpnia 1939; beztroskiej, czy nawet szczeniackiej reakcji na wybuch wojny, po nagłe znalezienie się w dramatycznych warunkach więzienia w Czortkowie, gdzie rozpoczyna się jego dramatyczna podróż po sowieckiej krainie zabójczego nonsensu i beznadziei, która kończy się ewakuacją z Krasnowodska do Pahlevi w Persji, w sierpniu 1942 roku. Przy czym, autor nie zdradza, żadnych objawów nienawiści, pomstowania czy wrogości wobec swoich oprawców. Nie ma w tej książce ideologii ani poglądów takich czy innych wobec sowietów – autor był zwyczajnie za młody aby takowe mieć, a w swojej tułaczce po Związku Sowieckim miał bardziej palące problemy do rozwiązania, na przykład: jak przeżyć. O tym są te wspomnienia, przeżycia dorastającego młodzieńca

     Zresztą, w przedmowie Pan Topolski napisał wyraźnie: „Spisuję wspomnienia, gdy jestem po siedemdziesiątce. Ale doświadczyłem tego wszystkiego ciałem i umysłem nastolatka.  Moja relacja oddaje obserwacje wyrostka, czasami w trakcie pisania komentowane obecnie przez starszą cześć mojej osobowości.  Starałem się opowiedzieć swoje dzieje tak, jak je przeżywałem, w oparciu o to, co mógłbym napisać w dzienniku, gdybym go prowadził.  To może ułatwić wyjaśnienie, dlaczego wygląda, że mam takie ufne, optymistyczne podejście do tego, co się ze mną działo.  Wiara w Boga przeprowadziła mnie przez to wszystko”.

      Książkę czyta się bardzo dobrze, jest napisana przejrzyście i zwyczajnie – porządnie. Narracja i opisy prowadzą czytelnika przez bezkres i beznadzieję, ale nie jest to ani jednostajne ani nużace. Otwierałem kolejną stronę by „zobaczyć” co działo się dalej. Być może, zaważył tutaj jeden podstawowy fakt – książka ta wydana była najpierw po angielsku, na rynek zachodni. Nie mogła być napisana tak, mocno po naszemu w dygresyjno-polemiczno-podniosłej okrasie, bo poza naszym krajem byłoby to niezrozumiałe. Ale to dobrze, że tak właśnie powstała ta książka, wszak w  kraju mamy literatury wspomnieniowo-obozowej całe regały, warto więc zapoznać z nią czytelników zachodnich.

W ten, niejako okrężny sposób pozycja ta trafiła na nasze polskie półki. Serdecznie polecam.

Hobbes

Tags:

Zostaw odpowiedź