Maciej Piątek: Moje ,,propalestyńskie zaczadzenie” czyli rzecz o Ewie Jasiewicz, Kurkiewiczu i Flotylli Wolności.

15 listopada 2011 19:0213 komentarzy

      W świecie pochłoniętym przez kryzys finansowy dotykający w mniejszym lub większym stopniu każdego z nas, zdarza się, iż nie ma już miejsca na wnikliwą obserwację otaczającego nas świata. Siłą rzeczy skupieni jesteśmy na własnych problemach nie bacząc na wszystko inne dziejące się gdzieś tam, daleko od nas. Postawa ta jest jak najbardziej zdrowym odruchem psychologicznym pozwalającym nam normalnie funkcjonować. Z drugiej jednak strony, jako odbiorcy mediów masowych czy internetu tracimy z pola widzenia rzeczy ważne, zjawiska i procesy, które działy się lub dzieją od dłuższego czasu, a które straciły ten tak ważny dla mass-mediów pierwiastek sensacyjności czy medialności. W tym przypadku mam na myśli konflikt izraelsko-palestyński (który wydaje się dzisiaj niczym „specjalnym” pozostając w cieniu rewolucji, która wciąż się dokonuje w krajach północnej Afryki i Bliskiego Wschodu).

     Nie tak dawno temu na lamach kilku mediów, zarówno tych drukowanych jak i internetowych, odbyła się zażarta dyskusja na temat działalności Ewy Jasiewicz i obiektywizmu jej książki „Podpalić Gazę”. Autorki nie znam osobiście (poznałem tylko jej niektóre teksty) z przekazu moich znajomych na jej temat wiem, iż jest ona osoba bezgranicznie zaangażowaną w pomoc Palestyńczykom oraz wspiera całą sobą ich wysiłki w dążeniu do niepodległości. W swoich tekstach Ewa Jasiewicz stoi jednoznacznie po stronie Palestyńskiej, nie ukrywa tego. Paweł Smoleński na lamach „Gazety Wyborczej” tak oto pisze o jej ostatniej publikacji „Podpalić Gazę”, a opisującej z perspektywy naocznego świadka izraelską operację „Płynny ołów”, w wyniku której  poniosło śmierć 1453 Palestyńczyków i 13 Izraelczyków: „[…] Dostajemy do rąk autowiwisekcję modnego w krajach Zachodu propalestyńskiego i antyizraelskiego zaczadzenia i fanatyzmu”. Tak więc krytyka Izraela, nawet jeśli nie w pełni sprawiedliwa (może przez sam fakt bycia naocznym świadkiem traci się perspektywę i obiektywizm), to dająca się jednak uzasadnić jest wg Smoleńskiego antyizraelskim zaczadzeniem i fanatyzmem. Zapewne Rada Bezpieczeństwa ONZ też uległa podobnemu zaczadzeniu, w wyniku którego na przełomie kilkudziesięciu lat wystosowała dziesiątki rezolucji potępiających działania Izraela wobec Palestyńczyków oraz ich ziem. Rezolucje, które zresztą zostały całkowicie zignorowane, poza jedną. Tej jednej Izrael nigdy nie negował, rezolucji mówiącej o przyjęciu Izraela do ONZ (co było uwarunkowane zresztą podpisaniem i przestrzeganiem tzw. protokołu lozańskiego). Głównym i nigdy niezrealizowanym punktem tego porozumienia był powrót i zwrot mienia około 700 tys. palestyńskich uchodźców, którzy stanowili wówczas prawie 80% ówczesnej populacji arabskiej w Palestynie.

     Nie można przestrzegać prawa w sposób selektywny, wybiorczy, całkowicie dowolny. Niewygodne rezolucje ONZ, to propalestyńskie zaczadzenie, a decyzja o przyjęciu do tejże ONZ, to sprawiedliwość dziejowa budząca najwyższe uznanie całego demokratycznego świata. I właśnie to jest największy zarzut wobec Izraela: permanentne nieprzestrzeganie prawa międzynarodowego oraz wszelakich rezolucji ONZ (kropka).

     Zawsze pozostanie aktualne pytanie: co było pierwsze jajko czy kura, a co za tym idzie, kto ma większe prawo do obrony swoich racji. Wracając do opinii Pawła Smoleńskiego o Ewie Jasiewicz i jej książce, czytamy dalej: „O masakrze w wiosce Deir Jassin – Izraelczycy mordują arabskich cywilów – Jasiewicz aż krzyczy, i ma rację. O wycięciu niemal do nogi kibucu Kfar Etzion – cisza”. Faktycznie jest to dużym przeoczeniem, jednak nawet Smoleński nie może pominąć faktu (i znowu dylemat jajka i kury), iż atak na kibuc Kfar Etzion miał miejsce miesiąc po krwawej pacyfikacji wioski Deir Jassin. Jakkolwiek barbarzyński, akt ten był jednak odpowiedzią na wydarzenia, które miały miejsce miesiąc wcześniej. Nie można mówić o konflikcie palestyńsko-izraelskim (czy o jakimkolwiek innym) abstrahując od chronologii wydarzeń. Nie można tak samo traktować atakującego i atakowanego. Nie można również nie doceniać pamięci zbiorowej, czy swego rodzaju mitu narodowego związanego z nie do końca legalnym powstaniem państwa Izrael (casus niewprowadzonego w życie protokołu lozańskiego). Czy obecnie Hamas i inne organizacje palestyńskie wykorzystują ten fakt? Ależ oczywiście, że go wykorzystują. Często w sposób cyniczny, załatwiając przy okazji szereg prywatnych interesów niezwiązanych w żaden sposób z walką Palestyńczyków o niepodległość. W takim razie czyim dzieckiem jest Hamas? Palestyńskim czy izraelskim? A może wspólnym?

/fot. Maciej Konopka/

    Paweł Smoleński nie poddaje się i dalej pisząc w kontekście legalności państwa Izrael stwierdza: „To tak, jakby Pomorze należało do Polski wbrew prawu. W takim oglądzie świata Polska jest w Breslau (obecnie Wrocław) nielegalnie, podobnie jak Ukraina we Lwowie (obecnie Lviv), a Litwa w Wilnie (obecnie Vilnius)”. Bardzo sprytnie, lecz po pierwsze Polska nie miała wpływu na swoje losy podobnie jak Ukraina i Litwa, które były wówczas częścią Związku Radzieckiego. Po drugie Polska nie nie została przyjęta do ONZ pod warunkiem powrotu niemieckich uchodźców na ziemie zachodnie oraz oddania zagrabionego im mienia (stosując analogie do państwa Izrael i protokołu lozańskiego – wypadałoby być konsekwentnym, czego P. Smoleński nie czyni). Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1989 roku masowo zgłaszali się Niemcy, którzy chcieli odzyskać domy i ziemie swoich przodków, a dzięki PRL-owskiemu bałaganowi w papierach mają do nich wciąż prawo (kilka tego typu spraw zostało nawet rozstrzygniętych na ich korzyść i to przez polskie sądy). Rozumiem, że Paweł Smoleński używając polskiego przykładu, jako analogii do Izraela, jest przeciwny powrotowi i zwróceniu mienia uchodźcom palestyńskim, podobnie jak jest przeciwny zwrotowi mienia poniemieckiego Niemcom i pożydowskiego Żydom oraz ich potomkom zamieszkałym kiedyś w Polsce, których w mniej lub bardziej brutalny sposób zmuszono do opuszczenia Polski po 1968 roku lub potomkom  zamordowanych w trakcie II Wojny Światowej.

      I jeszcze jeden cytat z Pawła Smoleńskiego dotyczący tej samej publikacji i jej autorki, a dotyczący Polski po 1989 roku (obiecuję, że ostatni): „Zapytacie, kto stoi za tym całym polskim okropieństwem? Ameryka – troszeczkę. Kapitalizm – ociupinkę. Kolejne rządy RP – rzecz jasna. I – zgaduj-zgadula – oczywiście Izrael. Puzzle ułożone. Bingo. Wszak nie od dziś wiemy, że Żydzi w Polsce mącą. A jeśli zapomnimy, ochoczo przypomni nam Jasiewicz”.
Tak więc krytykując działania Izraela – stajesz się antysemitą, bo jako oczywisty antysemita wszędzie widzisz Żydów i spisek albo odwrotnie, czy jakoś tak. To jakże bardzo typowe zarzucanie swoim oponentom antysemityzmu, było i jest kagańcem, który ma powstrzymać wszelką krytykę działań rządów izraelskich wobec Palestyńczyków. Kaganiec ten sprawdzał się przez wiele lat, aż wreszcie – skutkiem zużycia – rozsypał w pył.

     Izrael potrzebował wrogów i szukał ich wszędzie po to tylko, by scalić i zjednoczyć naród wokół wspólnej idei narodowotwórczej. I nawet jestem wstanie to zrozumieć, nie rozumiem jednak, dlaczego tkwi w tym amoku już 60 lat. Jeden z najwybitniejszych pisarzy izraelskich XX i XXI wieku Amos Oz tak pisał we wspomnieniach o swoim dzieciństwie, dzieciństwie  w cieniu początków państwa Izrael: „Zarazki były jednym z naszych najczarniejszych koszmarów. Tak samo jak antysemityzm: nigdy nikomu nie zdarzyło się zobaczyć na własne oczy ani antysemity, ani bakterii, ale wszyscy doskonale wiedzieliśmy, ze czają się wszędzie i patrzą na nas, choć ich nie widać”.

/fot. Maciej Konopka/

    Autorka tak krytykowanej przez Pawła Smoleńskiego książki postanowiła tymczasem bronić się sama i opublikowała list, w którym przedstawia swoje stanowisko w sprawie, jednocześnie zarzucając „Krytyce Politycznej” brak odwagi i konformizm: „Nie dość tego, „KP” zamieniła się w jawną tubę propagandową rządu izraelskiego, którego przedstawiciel skorzystał z jej portalu, by zrugać Romana Kurkiewicza za jego przekonania oraz uczestnictwo w niezależnej, oddolnej akcji na rzecz przełamania nielegalnej i niemoralnej blokady Strefy Gazy”. Zarzuty te z kolei muszę przyznać są dość chybione, bo to właśnie „KP” hołubi i stawia na piedestale, niezwykle krytycznie nastawionego do polityki Izraela względem Palestyńczyków, Zygmunta Baumana (na dowód tego polecam Rozmowę Artura Domosławskiego z prof. Zygmuntem Baumanem/link poniżej). Jak widać – w tej żarliwej wymianie poglądów i stanowisk emocje wzięły gorę nad rozumem. Tym bardziej więc czułem się zobowiązany do wyjaśnienia kilku fundamentalnych kwestii.

     Na koniec warto jeszcze wspomnieć list polemiczny ambasadora Izraela w Polsce odnoszący się do wywiadu, jakiego udzielił „Krytyce Politycznej” Roman Kurkiewicz. Rzecz dotyczyła zaangażowania tego dziennikarza w drugą wyprawę tzw. Flotylli Wolności, w której to brała udział również wspomniana wcześniej Ewa Jasiewicz. Przypomnę tylko, iż w ramach akcji tej aktywiści z całego świata (działacze wolnościowi przeróżnych proweniencji), usiłowali przedrzeć się przez wojskową blokadę morską i dostarczyć pomoc humanitarną mieszkańcom Strefy Gazy. Akcja ta miała na celu raczej ponowne zainteresowanie świata losem Palestyńczyków aniżeli dostarczeniu faktycznej pomocy humanitarnej (choć na statkach nie brakowało towarów, które niewątpliwie przydałyby się tamtejszej ludności m.in. żywność, lekarstwa i cement). Podczas pierwszej wyprawy zginęło 9 aktywistów zastrzelonych przez żołnierzy izraelskich, którzy zaatakowali statek MV „Mavi Marmara” przebywający w owym czasie na wodach międzynarodowych. Rzecznik prasowy Ambasady Izraela w Warszawie Pan Michał Sobelman tak oto opisał to wydarzenie i zarzuty pod adresem bezprawnego ataku żołnierzy izraelskich: ,,Izraelscy żołnierze, którzy przed rokiem interweniowali na pokładzie tureckiego statku Flotylli, bronili własnego kraju i występowali w obronie własnego życia”. Z pewnością czuli się zagrożeni obecnością m.in. laureatki Pokojowej Nagrody Nobla Mairead Corrigan, byłego zastępcy sekretarza generalnego ONZ Denis Halliday, arabskiej deputowanej do Knesetu Haneen Zoubi, jednego z przywódców Ruchu Islamskiego w Izraelu Raed Salah oraz grupy parlamentarzystów z krajów europejskich i arabskich, a także deputowanych do Parlamentu Europejskiego. Dalej Pan Michał Sobelman starał się wszystkim udowodnić, iż najpewniej Roman Kurkiewicz musiał zostać wprowadzony w błąd, który doprowadził do jego nieświadomego udziału w drugiej wyprawie „Flotylli Wolności” – „Szkoda, że ulega [Roman Kurkiewicz – MP] propagandzie, daje wiarę pogłoskom, bo jeśli chciałby naocznie przekonać się o sytuacji Palestyńczyków w Strefie Gazy, to przecież mógłby dołączyć, podobnie jak znany reporter krytykowanej przez niego „Gazety Wyborczej” do Polskiej Akcji Humanitarnej, która właśnie wróciła stamtąd ze swej kolejnej tam misji”. Oczywiście byłoby lepiej gdyby Roman Kurkiewicz miał możliwość zweryfikowania i uzupełnienia swojej jak się wydaje niepełnej wiedzy na temat sytuacji w Gazie, zapewne nie byłaby to misja bezpieczna. Bezpieczeństwo, jako wartość można bowiem odczuć jedynie wokół świeżo budowanych osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu Jordanu i Strefy Gazy. Budowanych w sprzeczności z prawem międzynarodowym.

     Reasumując: jeżeli efektem ubocznym tak hołubionej swego czasu przez „Gazetę Wyborczą” integracji Polski ze strukturami europejskimi jest, jak to opisuje Paweł Smoleński ,,propalestyńskie czy może bardziej antyizraelskie zaczadzenie” jako „moda” dekadenckich elit Zachodu – to ja jestem tą epidemią naprawdę podbudowany. Podobnie jak podbudowana powinna być społeczność palestyńska rozsiana po całym świecie. Społeczność pozbawiona ziemi i powrotu do niej przez władze Izraela, całkowicie jednocześnie osierocona przez swoich arabskich pobratymców i Hamas.
Ten sam Hamas, który – zdaniem Izraelczyków – stoi na drodze ku niezależności państwowej Palestyńczyków. Bez najmniejszych wątpliwości organizacja ta sieje spustoszenie po obu stronach barykady, głównie w Strefie Gazy. Tak więc na drodze ku pojednaniu stoi struktura polityczna, która za swój główny cel ma zniszczenie Izraela i odzyskanie utraconej arabskiej ziemi. Czy jednak rzeczywiście rozwiązanie tej organizacji jest warunkiem koniecznym do rozpoczęcia poważnych rozmów między Izraelczykami a Palestyńczykami?

/fot. Maciej Konopka/

     Skoro terroryzm palestyński stoi dzisiaj na drodze pokoju na Bliskim Wschodzie, dlaczego więc nie zastosowano w przeszłości tej samej miary względem takich organizacji terrorystycznych jak Irgun czy Lehi (grupa Sterna)? Przypomnijmy garść faktów. Wymienione żydowskie ugrupowania zbrojne jeszcze przed powstaniem izraelskiej siedziby narodowej wsławiły sie m.in. w zamachu na hotel King David, w wyniku którego śmierć poniosło 91 osób. Lehi natomiast dokonała krwawej pacyfikacji palestyńskiej wioski Deir Jassin, w którym zginęło około 250 osób. Organizacje te rozpoczęły swoją działalność długo przed swoimi palestyńskimi odpowiednikami. Były pionierami terroryzmu na Bliskim Wschodzie, a rozwiązane zostały dopiero po tym, gdy osiągnęły zamierzone cele, czyli doprowadziły (pośrednio) do ewakuacji wojsk brytyjskich z Palestyny i proklamowania państwa Izrael. (Wielka Brytania była w tym czasie mandatariuszem na Palestynę i Irak z ramienia Rady Najwyższej Ententy). Również akcje zbrojne poza Palestyną nie były im obce Lehi oraz Irgunowi: m.in. zabójstwo w Kairze brytyjskiego ministra do spraw kolonii Lorda Moyne’a (za zamachem stała Lehi) oraz (1946-1948) około 200 ataków terrorystycznych Irgunu na Arabów oraz instytucje brytyjskie w tym armię i siły bezpieczeństwa. Po powstaniu Państwa Izrael organizacje te zostały rozwiązane i zdelegalizowane, a jeden z ich przywódców Menachem Begin został nawet w późniejszym okresie premierem Izraela. Wydaje się więc, iż Izrael łączy z Palestyńczykami więcej aniżeli dzieli w kwestii terroryzmu. Oczywiście inaczej postrzegany jest terroryzm izraelski, bo był „swój” a inaczej terroryzm palestyński, bo jest „obcy”, zły, barbarzyński. Nie zamierzam bynajmniej usprawiedliwiać terroryzmu w żadnej z jego postaci, ale nie mogę się zgodzić na relatywizm i obłudę, jaka towarzyszy tej materii. Problemem generalnym, główną przeszkodą dla normalizacji sytuacji w regionie jest więc całkowity brak refleksji nad własną przeszłością i historią ze strony Izraela oraz ekstremiści wywierający presję po obu stronach barykady: Hamas, który czerpie zyski ekonomiczne ze swojej działalności w Strefie Gazy i rząd izraelski, który z zaostrzonej sytuacji czerpie zyski polityczne, integrując naród przeciwko wspólnemu wrogowi. Co często spotykane w podobnych sytuacjach: rząd ten zapomina jednocześnie o konieczności rozwiązywania bieżących problemów społecznych takich jak n.p. wysokie ceny nieruchomości, pogarszająca się sytuacja ekonomiczna rodzin i zadłużenie.

     Z tych właśnie powodów wyraz swojemu niezadowoleniu dały setki tysięcy młodych Izraelczyków na ulicach Tel Avivu, Hajfy i Jerozolimy przypominając władzom, iż poza dawaniem odporu wrogowi, są w Izraelu jeszcze inne problemy do rozwiązania.

     Jak długo konflikt będzie trwał, jak długo ekstrema jednej ze stron uzasadniać swoją działalność będą poczynaniami drugiej strony, jak długo tego typu dyskurs polityczny będzie na rękę obu stronom – przełom w stosunkach izraelsko-palestyńskich nie będzie możliwy.

Maciej Piątek

– – – – – – – – –

List Ewy Jasiewicz,
http://wolnemedia.net/media/przemoc-izraela-prawa-palestynczykow-nasza-solidarnosc/

Gaszenie pożaru benzyną, Rozmowa Artura Domosławskiego z prof. Zygmuntem Baumanem
http://www.polityka.pl/swiat/rozmowy/1518590,1,rozmowa-artura-domoslawskiego-z-prof-zygmuntem-baumanem.read

Kurkiewicz: Naszego rejsu do Gazy nie przerwali prawnicy, Jas Kapela
http://www.krytykapolityczna.pl/Wywiady/KurkiewiczNaszegorejsudoGazynieprzerwaliprawnicy/menuid-77.html

Polemika. Sobelman odpowiada Kurkiewiczowi
http://www.krytykapolityczna.pl/Opinie/PolemikaSobelmanodpowiadaKurkiewiczowi/menuid-197.html

Moda na Izrael i propalestyńskie zaczadzenie, Paweł Smoleński
http://wyborcza.pl/1,76842,9282846,Moda_na_Izrael_i_propalestynskie_zaczadzenie.html

Bolechow. B, Terroryzm w świecie podwubiegunowym, Wydawnictwo Adam Marszalek, Toruń 2002

A. Oz, Opowieść o miłości i mroku, WWL MUZA, Warszawa 2005.

Tags:

13 komentarzy

  • Temat zawsze gorący. Nie czytałam jeszcze książki, ale już wiem, że muszę…

  • Kiedyś TV emitowała dokument,rozmowy z wysiedlonymi Palestyńczykami – każda strona ma swoje racje, ten konflikt się raczej nigdy nie skończy. Jak PiS z PO, tyle że tu tylko słowa – tam giną ludzie.

  • cały problem polega na tym, co autor zresztą wytłuścił, że nie da tu się znaku równości postawić. To tak jakby u nas wojna się skończyła nieco inaczej… Nasi szachidzi idący na Niemca nie byliby postrzegani p rzez nas jako terroryści ale bohaterscy partyzanci. I przyczyna zła byłaby wszechobecność Wehrmachtu u nas oraz np, nielegalne niemieckie osiedla budowane wbrew ONZ powiedzmy w powiecie Ostrzeszów.

  • Bardzo dobry tekst, który pokazuje bardzo dobitnie jak niegdyś młodzi ludzie z Wyborczej, dziś już obrośnięci sadłem ale wciąż niedouczeni ideowo są w tym samym miejscu co Jurek i cała ta dalsza głupkowata banda składająca hołd bandycie Pinoczetowi, który mógł mordować bo był swój i bronił świat przed czerwoną zarazą. Hurra niech żyje Wyborcza Rajski Ogródek…

  • Kurkiewicza znam z Przekroju i radia TOK FM i chronicznie nie cierpię, to dla mnie przykład fanatycznie porywanego raz tym raz tamtym aktywisty skaczącego od pomysłu do pomysłu i kontestującego wszystko co możliwe z poziomu sytego Europejczyka. Dlatego reportaż o jego heroicznym staniu w tureckim porcie przeczytałem z pewną satysfakcją czego się zresztą wstydzę.

    Z drugiej strony czytałem artykuł Pana Smoleńskiego o tym jak /po cichu i konsekwentnie/ Polska Akcja Humanitarna walczy w Strefie Gazy o wodę i studnie dla Palestyńczyków.
    Z czego mają większy pożytek? Z pokrzykującego Kurkiewicza o czy kolejnych litrów pitnej wody?

    Artykuł Macieja Piątka podoba mi się tym bardziej że w zasadzie nie dotyczy wprost konfliktu palestyńsko-izraelskiego ale w moim odbiorze głównie naszych reakcji na ten konflikt.

  • O rany boskie, Kurkiewiczowi udało się jeszcze wpleść w to wszystko walkę o prawa kobiet. Pisze, że Smoleński „korzysta z całego arsenału przemocowego, w który jest wyposażony: to władza mężczyzny nad kobietą i pozornie chłodnego obserwatora nad emocjonalną aktywistką, która wypisuje różne „kurioza”.”

    http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2011/08/05/dlaczego-plyne-do-gazy-statkiem-ktory-mial-zatonac/

    Jak egzaltacja może skompromitować najszlachetniejsze idee.

    Czy krytykując stylistykę i metodologię społecznej działalności /walki/ Kurkiewicza staję się mieszczuchem, egoistą, wyzyskiwaczem, wrogiem Palestyńczyków, konformistą i oportunistą w serwilistycznej „modzie na Izrael”?

    Zapewne tak. Bo taki język debaty publicznej i, moim zdaniem, głupia radykalizacja postaw innego wyboru nie daje.

  • Drogi panie Bolek!
    Masz pan rację, że język debaaty nam durnieje, ale czy mądre jest nadanie tonu dyskusji poprzez antycypowanie ewentualnych epitetów któe pana mogą spotkać? Moim zdaniem tego typu ucieczka do przodu zamyka (mam nadzieję, że nie takie są intencje) usta oponentom, którzy.
    Ja jestem w stanie zrozumiec pańska awersję do Kurkiewicza, choć mniej rozumie frajde z tego, ze ktoś go gdzieś przyaresztował. Martwi mnie jednak to, że pan Kurkiewcz stał się dla pana bohaterem nr 1 tekstu Maćka, który nawiasem mówiąc (czego panu udaje się nie zauważać) bardziej sympatyzuje z Kurkiewcziem a nie SMoleńskim. Skoro o tym drugim mowa (nie interesuje mnie zupełnie kurkiewiczowska stylistyka) – rozczarował mnie w sposób makabryczny. Od kogoś na jego pozoiomie oczekiwałbm, że nie będzie Dawidem Warszawskim bis. Szczególnie po książce „Izrael już nie frunie”. Cóz to za poziom debaty – niech i na to pan zwróci uwagę – w której imputuje się komus kto widzi związki pomiędzy polityka Izaraela, USA oraz globalizcją – antysemityzm? Trudniej o bardziej prymitywną argumentację na której zresztą suchej nitki nie zostawia Bauman a w przeszłości póki żył niejaki Marek Edelman, atakowany przez idiotów Izraela jako antysemita, a kiedy im zwracano uwagę na fakt że bohater powstania w getcie (czy np. prof Kahane więzień Auschwitz) chocby w polemikach z syjonistami w jakie wplątano Normana Daviesa. Edelman tymczasem uważał, że istnienie państwa Izrael to w najlepszym wypadku błąd. Smoleński zas uważa, że krytyka Izraela to moda:))) My jednak bądźmy poważni.
    Alternatywa: Flotylla czy PAH. Kto ją stawia? Kurkiewicz?
    Moim zdaniem stawia ją Smoleński i to jest paranoja, bo obie inicjatywy sa z innej bajki (co zresztą Piątek podkreśla). Co robi PAH? Daje Palestyńczykom wodę – to pięknie, że SMoleński to przypomina i opisuje. szoda natomiast, że brak mu {tu wstawmy adekwatne słowo] żeby uczciwie postawić sprawy: dlaczego jest ten problem z wodą? Otóż jest on dlatego, że Izrael dostę do wody traktuje perfidnie, amoralnie do bólu, czyniąc z niego bat na swoich poddanych (słowo to jest na miejscu). Przykre, że nie jest to temat dla p. Smoleńskiego. Frister w Polityce wiele razy o tym pisał, a za antysemitę trudno go brać, nieprawdaż? Ale wróćmy do PAH. PAH umożliwia Palestyńczykom z Gazy korzystanie z wody. Czapki z głów, prawda? Ależ oczywiście. Problem polega na tym, że zgodnie z swoimi założeniami PAH nie uprawia polityki (choć spotkałem się i z innymi opiniami na ten temat i nie wypowiadał ich Kurkiewicz). To odpowiedzmy sobie, czy bez uprawiania polityki problemy palestyńczyków mogą zostać rozwiązane? Nie. De facto PAH umożliwia Palestyńczykom miec sowje problemy nadal. Przynosząc im wszelako ulgę. I oklaski w pełni szczere.
    Co robi Flotylla WOlności? Otóz upolitycznia sprawę (prosiłbym o niezapominanie, że stanowiła cel dla dziarskich izraelskich komandosów, któzy uzbrojeni w broń automatyczna mieli potem uczestnikom za złe posiadanie kijów kastetów i noży. Piękny przykład faryzejstwa, szkoda, że i to nie jest tematem dla Smolenskiego.

    Absolutnie się nie zgadzam a panem w dwóch punktach:
    1)”Z czego mają większy pożytek? Z pokrzykującego Kurkiewicza o czy kolejnych litrów pitnej wody?”
    2)”Artykuł Macieja Piątka podoba mi się tym bardziej że w zasadzie nie dotyczy wprost konfliktu palestyńsko-izraelskiego ale w moim odbiorze głównie naszych reakcji na ten konflikt.”

    ad1 – jak już pisałem – tworzenie tego rodzaju alternatywy jest koszmarnym nieporozumieniem, jeszcze raz podkreślę: to pięknie, że PAH buduje palestyńczykom studnie, to obrzydliwe, że PAH nie zmieni polityki Izreale wobec palestyńczyków, a może to wymóć na Izraelu np. Europa (czy USA – _bama jest bardzo „be” w tym kraju, prawda? Bo coś o prawach człowiek a bąka). A kiedy do tego może dojść? Kiedy cały tłum obrzydłych panu Kurkiewiczów (szkoda, że nikogo innego pan we flotylli nie zauwazył) darł będzie pyski na cały regulator. Do Kurkiewiczów dodam tu coraz większą ilośc młodych Żydów z Izraela, któym wstręty p. Smoleńskiego są całkiem obce.
    ad 2
    Jak by sie nie gimnastykoac, to artykuł Piątka jednak dotyczy konfliktu palestyńsko-izraeleskiego tak w ogóle, jak w szczególe. Mowa w nim szczegółowo zarówwno o stiosunku Izraela do rezlucji ONZ, jak i terrorsytycznych korzeniach panstwa dziś zwalczającego terroryzm skierowany przeciw sobie. Oczywiście o stosunku nas samych do tego konfliktu róniez jest tu mowa, ale wybaczy pan: bardziej mnie przejmuje los Palestyńczyków i Żydów, niz to, czy jakiś Kurkiewcz wrzeszczy lub z nabożeństwem czyta Warszawskiego.
    Niech pan sobie zastąpi Kurkiewicza nie wiem kim: Jackiem Wszołą? i jeszcze raz przeczyta ten artykuł.

  • A Jasiewicz i Smoleńskiego kim mam zastąpić? Enerdowskimi pływaczkami zapewne?

    Jakby się nie gimnastykować artykuł Pana Piątka dotyczy konkretnego starcia dwóch spojrzeń na konflikt izraelsko-palestyński. A te perspektywy determinują konkretne działania dotyczące Palestyńczyków i Żydów wprost.

    A co do drących się Kurkiewiczów to śmiem twierdzić, że jest to jedno z gorszych rozwiązań jakichkolwiek problemów.

    • Kim zastapic Smoleńskiego? Nikim. W przypadku tej dyskusji nie ma najmniejzej potrzeby. Jakos jest on tylko przedmiotem zainteresowania autora artykułu orz mojego. Musiałaby chyba jakas atomówka walnąć, żeby szanowny kolega zauważył jakąs słomkę w jego oku.
      W kwestii drących się Kurkiewiczów – znajdziemy w historii ludzkości cały tłum przykłądów na to, ze najgorsze dla gnebionych jest cisza (pisał o tym zresztą niejaki Ryszard K.) brak darcia się jest największym sojusznikiem tych, którzy w konfliktach mają przewagę siły. Na szczęscie kurkiewicz nie jest tak na świecie znany, by jego obecnośc wśró dracych się działała na niekorzyśc Palestyńczyków.

      „Jakby się nie gimnastykować artykuł Pana Piątka dotyczy konkretnego starcia dwóch spojrzeń na konflikt izraelsko-palestyński. A te perspektywy determinują konkretne działania dotyczące Palestyńczyków i Żydów wprost. ”

      Takie teraz czasy, że perspektywy o których tu mowaa warukują konkretne działania, to prawda, , wszakże owe działania to już nie jest cd dyskusji w ramach postaw, ale konkretny element konkretnego konfliktu na BW.
      Oczywiście – można ssie ograniczć do utrzymywania Palestyńczyków przy zyciu i na tym poprzestać.
      To smutne, ze Kurkiewcz takie byczysko, że tak wazny konflikt zasłania.

      • Podobnie jak konkretnym elementem konfliktu była Flotylla Wolności. Efekty? Chyba odwrotne od zamierzonych. Sama szlachetność inicjatywy czy jej zgodność z poglądami jednego czy drugiego jeszcze palestyńskiej wiosny nie uczyni.

        Co do Smoleńskiego i słomek, polecam lekturę Pani Jasiewicz w pierwszej kolejności.

        • Oczywiście że Flotylla Wolności jest elementem konfliktu. Takim samym jak potępiając swego czasu politykę Izraela wystąpienia Watykanu (czemu Wojtyła nie działał po cichutku tylko głośno? tez to przynosiło efekty odwrotne od zamierzonych?). Flotylla jest takim samy elementem konfliktu jak wystąpienia coraz liczniejszych Izraelczyków przeciw skandalicznej polityce Izraela wobec Palestyńczyków, wobec samowoli i brutalności izraelskiej armii. Jakim flotylla jest elementem konfliktu? Już pisałem wcześniej, bazując głownie zresztą (podobnie jak i w innych wypadkach) na wypowiedziach izraelskich obrońców praw człowieka (zaliczających do ludzi również Palestyńczyków, na co przeważająca część tamtejszego establiszmentu zdobyć dziwnie się jakoś nie potrafi) – pokazała po raz kolejny perfidię władz izraelskich (por. noże i kastety przeciw marynarce wojennej i komandosom, udowodnione nie przez broń boże lewicowe media łgarstwom i łamaniu prawa w tej aferze). Oczywiście, można udawać że to nie ma miejsca. Jak pisze w – coraz bardziej zapominanym w tej dyskusji artykule Piątek – nagłośnienie było jednym z celów tej akcji. Jasno więc widać, że cel został osiągnięty. Wcale nie odwrotny od zamierzonego. I bardzo dobrze, bo same studnie to za mało, choć bardzo wiele. Rozumiem, że nie będziemy rozmawiać również o tym, dlaczego jest w państwie Izrael tak, ze PAH musi się o nie dobijać, bo to w dziwnym świetle stawia argumentację Smoleńskiego.

          A co do tego co też może uczynić palestyńska wiosnę to nie ulega wątpliwości, że tylko i wyłacznie zmiana polityczna wśród Izarelczyków. Może tego w GW nie napisano, ale dopiero afera z Fllotyllą spowodowała, ze znaczący procent Izraelczyków dowiedział się, że jest jakaś blokada Gazy – serio. I to ma być efekt odwrotny od zamierzonego? Polecam tu publikacje Fristera, Domosławskiego. Z wcześniejszych – Kapuścińskiego, Domarańczyka, Giełżyńskiego (ten ostatni nic wspólnego z lewicą nie ma, dodam na wszelki wypadek, podobnie jak gros opozycjonistów izraelskich) i wielu wielu innych. A także wypowiedzi ideowo zaprzyjaźnionego z „antysemitką” Jasiewicz pewnego eks-pilota Shapiro. Co ciekawe: podczas serii wrocławskich spotkań z tym tandemem z ust (tych samych osób, które dosłownie biegały za prelegentami ze spotkania na spotkanie) również padał za każdym razem zarzut antysemityzmu, na który odpowiadał… Shapiro. Coraz bardziej poirytowany, czemu się nie dziwię, bo eks-oficera izraelskiego lotnictwa wojskowego musiało to irytować. dziwny gośc – Żyd a oskarżenie o antysemityzm go irytuje. Przecież nie pierwszy to semita oskarżany o to i nie ostatni. Jak widać.

          W kwestii słomek będzie jednak inaczej, Bolku, proszę o wybaczenie.
          To nie jest dyskusja ale jakiś dziwny slalom, popatrzmy:
          Piątek o konflikcie na BW, Smoleńskim, Jasiewicz i kUrkiewiczu
          Bolek o kurkiewiczu
          Ja o konflikcie i SMoleńskim
          w odpowiedzi Bolek o Kurkiewiczu
          ja o Smoleńskim i słomkach
          Bolek o Jasiewicz
          Czy to jest sensowna dyskusja?
          Musi trzasnąć jednak ta atomówka, żeby się okazało że Smoleński się wygłupił, a jeśli to nie był wygłup – zachował się skandalicznie i z wyrachowaniem, bo o głupotę posądzać go nie wolno?Nie da się rozmawiać, w stylu „a u was biją murzynów”.

          Zacząć od Jasiewicz? Bardzo proszę. Najlepiej od książki „Podpalić Gaze” bo to od niej się zaczęło, ściślej od jej „recenzji” pióra Smoleńskiego. Ja mam przeczytaną tę książkę od deski do deski. Od którego rozdziału zaczniemy dyskusję? Sugerowałbym ten uzasadniający tezę o antysemityzmie Jasiewicz. Który to jest? Bo rozumiem, że obaj znamy tę książkę. Jeśli nie, to bardzo bym prosił o jakikolwiek inny argument na poparcie oskarżenia Smoleńskiego.

          Jeśli nie padnie, to ja swój udział w tej dziwacznej dyskusji uznam za zakończony z uwagi na to, ze w rozumieniu Smolenskiego też jestem antysemitą i jako taki nie nadaję się do rozmowy z przyczyn oczywistych. Pociesza mnie tylko to, że znajduję się w znakomitym towarzystwie. jakim? No już wcześniej wymieniłem kilka nazwisk antysemitów tego rodzaju. Antysemitą jestem zresztą od iks czasu i ani Jasiewicz ani Kurkiewicz nic tu do rzeczy nie mają Prędzej ludzie pokroju Saida, Kahane, Shapira i Edelmana (który niestety wywodził się z lewicującego Bundu, co – bez ironii – rzecz w stu procentach tłumaczy, on wciąz stał na tych samych pozycjach w kwestii Izraela, na jakich stanął jeszcze w latach 30tych. Pól wieku musiało minąć zanim znacząca ilość Żydów przyjęła pozycje podobne a to z uwagi na to, że tak się złożyło, iz to głównie Bund (spośród organizacji zydowskich)został wyrżnięty podczas Holocaustu. Większość aktywistów syjonistycznych była już w Palestynie. To zresztą Edelman uważał za nieszczęście Żydów, że zniknęło drugie skrzydło). Swoją drogą, jeśli stosować kryteria smoleńskie w diagnozowaniu antysemityzmu, to (śmiać się czy płakać?) również JPII był antysemitą, jako ze potępiał politykę Izraela wobec Palestyńczyków po wielekroć. Jak to łączył z dialogiem z judaizmem? Bardzo prosto – nie utożsamiał jednego z drugim. Tragedii holokaustu z prawem Izraela do wszelkich draństw też nie utożsamiał.

          Tak więc do dyskusji o słomkach powrócę, kiedy będzie szansa porozmawiać o skandalicznym wybryku Smoleńskiego, co jak widzę mój szanowny rozmówco omijasz tak szerokim łukiem, że dyskusja traci jakikolwiek sens. Spór medialny nie zaczął się od Kurkiewicza, nie zaczął się od Jasiewicz ale od Smoleńskiego, który de facto zawetował wszelkie swoje wcześniejsze mądre wypowiedzi nt. Palestyny i „pojechał warszawskim” (nota bene bardzo w dzisiejszej GW zatroskanym prawami człowieka w Egipcie:))))))) ] Jak by nie kluczyć, tego faktu nie da się ominąć. Podobnie jak i nie da się (choć może się mylę) by być uczciwym – poprzestawać na monitorowaniu praw człowieka np. na Białorusi i w Czeczenii zapominając o Izraelu. Jak to się GW udaje, wciąż nie mogę wyjść z podziwu. A nie należę do tych którzy jej tytuł w wiadomy niestety sposób przekręcają.Myślałem dotąd że od odwracania bliskowschodniego kota ogonem i selektywnego obiektywizmu jest tam dyżurny warszawski, okazuje się, że Smoleński doszlusował, co mnie niewiarygodnie martwi.

  • ad. enerdowsie pływaczki – nie znam się na nich. Sugerowałbym amerykańskie które się szprycowały i szprycuja dużo lepiej, bo po cichu :))) wzorem takich genialnych lekkoatletek jak Marion Jones na ten przykład.

Zostaw odpowiedź