Lidia Kołodziejska: Czy wierzycie w istnienie krasnoludków?

15 kwietnia 2012 14:290 komentarzy

Terry Pratchett
Księgi Nomów

Tyt. oryg.: Truckers, Diggers, Wings
Przeł: Jarosław Kotarski
Rebis, Poznań 2009

      Terry Pratchett jest jednym z najbardziej znanych twórców literatury fantastycznej i s-f w Wielkiej Brytanii i nie tylko tam. W latach 90. był najlepiej sprzedającym się autorem w UK, jego książki przetłumaczono na 33 języki. W 1998 roku został Kawalerem Imperium Brytyjskiego „za zasługi dla literatury”, a w roku 2008 otrzymał tytuł szlachecki.

      Najbardziej znany jest jego cykl kilkunastu książek „Świat Dysku”. Moja znajomość z sir Terrym Pratchettem rozpoczęła się właśnie od przeczytania „Blasku fantastycznego”, z tego cyklu. I „wsiąkłam”!

      Autor ma niesamowitą zdolność tworzenia własnych światów, wraz z ich historią,  językiem, stosunkami społecznymi oraz walutą. Opisuje to wszystko z niesamowitym, typowo brytyjskim poczuciem humoru. Sceneria jego książek niepokojąco przypomina jednak nasz świat ukazany w lekko krzywym zwierciadle.

      Trylogia „Księgi nomów” jest powieścią  spoza „Świata Dysku”, ma z nim jednak wiele wspólnego. Mamy tu wszystko, co tak cenię u Pratchetta. Dowcip, lekka ironia,satyryczne podejście do otaczającej nas rzeczywistości. Nomy to małe istoty żyjące pod podłogą wielkiego Sklepu. Mają zaledwie kilka cali wysokości i tak doskonale umieją się ukrywać, że ludzie nie są świadomi ich istnienia. Są też Nomy żyjące w świecie zewnętrznym. O, ci to dopiero mają ciężko! Nie dość, że muszą unikać ludzi, to czyha na nich wiele innych niebezpieczeństw. Główną ich troską jest zdobyć jedzenie i samemu nie zostać czyimś obiadem, na przykład lisa. Albo drozda. Kota nie, bo jak mówią Nomowie: koty są  na to zbyt mądre i dawno się nauczyły, że obiad może ich dziabnąć włócznią. Spotkanie obu nacji -Nomów sklepowych i zewnętrznych jest nieuniknione. Prowadzi to oczywiście do wielu prześmiesznych sytuacji. Wkrótce okazuje się, że Sklep ma zostać zlikwidowany. Co dalej?

      Trzeba się ewakuować w jakieś bezpieczne miejsce. O tym wszystkim Nomowie dowiadują się od tajemniczej Rzeczy – czarnego sześcianu przechowywanego od pokoleń przez Przodków. Zapada decyzja o ucieczce i ukryciu się w nieużywanym od lat kamieniołomie. Ale i tam nie jest bezpiecznie, kamieniołom ma bowiem zostać uruchomiony przez ludzi. Trzeba pójść za radą Rzeczy i uciekać dalej. Dokąd  uciekną Nomowie nie zdradzę – trzeba przeczytać powieść. Muszę przyznać, że przeczytałam „Księgi Nomów” jednym tchem. Jak zwykle u Pratchetta jest tu wiele humoru . Nomowie nic, a nic nie rozumieją ze świata ludzi i uważają ich za bardzo powolnych i dość tępych. Nasza rzeczywistość oglądana z perspektywy Noma jest bardzo dziwaczna. No cóż, trzeba przyznać, że i nas samych wprawia ona czasami w pewne zakłopotanie.

      Gorąco polecam powieść wszystkim, którzy zdążyli zapoznać się wcześniej z twórczością Pratchetta, a tym, którzy nie wiedzą kto to jest polecam nadrobić zaległości i czym prędzej po nią sięgnąć. Czytajcie Pratchetta, bo to bomba, a kto nie czyta – ten trąba!

Lidia Kołodziejska

Tags:

Zostaw odpowiedź