Z-M-P: Beznogi tancerz

23 grudnia 2011 16:529 komentarzy

      Tytuł pożyczyłem od Mai Lidii Kossakowskiej. Nie będzie to jednak – niestety! – rzecz o jej całkiem niezłym opowiadaniu, wplecionym w jeszcze lepszą powieść „Siewca Wiatru”. Zamiast błądzić po niebiańskich przestrzeniach i wymachiwać mieczem z zastępami anielskimi, zabiorę Was, Moi Drodzy, na ziemię. Ziemię ogrzaną południowym słońcem, pachnącą kawą, szaleństwem i pulsującą w rytmie samby. Na Maracanę.

      Tam właśnie swoje pierwsze kroki w narodowych barwach stawiał bohater tej krótkiej historii. Był ósmy czerwca 1966, Polska grała z Brazylią, a w reprezentacyjnym debiucie Waltera Winklera udział wzięli m.in. sam Pele, a także prawdziwy arcymistrz boiskowych piruetów – Garrincha. Canarinhos wygrali tamto spotkanie 2:1, ale przecież tak nikła wyjazdowa porażka z ówczesnymi Mistrzami Świata (panowanie stracą dosłownie parę dni później na angielskich boiskach) ujmy Biało-Czerwonym bez wątpienia nie przyniosła.

     Jednak mimo tak efektownego początku (Winkler do dnia dzisiejszego pozostaje jedynym polskim kadrowiczem, który debiutował na Maracanie) reprezentacyjna kariera pana Waltera nie obfitowała w gwiazdorskie epizody. Ogółem w trykocie z Orłem na piersi potańczył na boisku dwudziestosześciokrotnie i – choć wykazywał się, jak na stopera przystało, solidnością – nie zanotował w niej jakichś oszałamiających sukcesów. Cóż, miał tego pecha, że karierę w reprezentacji Polski zakończył tuż przed tym, gdy Biało-Czerwoni z impetem wdarli się do kontynentalnej i światowej czołówki.

      Prawdziwym wodzirejem pozostał natomiast dla kibiców bytomskiej Polonii, w której spędził w zasadzie całą kilkunastoletnią zawodniczą karierę (z krótką przerwą na niezbyt udany pobyt we francuskim RC Lens). Wytańczył z nią mistrzostwo (1962) i wicemistrzostwo (rok wcześniej) Polski. W 1965tym stał się jednym z bardzo nielicznych zawodników, którzy wygrali z polskich klubem jakikolwiek europejski puchar[*]. Pomagał także w trudnych chwilach wracać do Ekstraklasy. A po zawieszeniu butów na kołku zaczął szkolić młodzież. Przez chwilę, w sezonie 1994/5, prowadził nawet pierwszy zespół bytomian. Słowem: był (i jest do dzisiaj) legendą bardzo zasłużonego klubu o tradycjach sięgających Pogoni Lwów.

/fotografię publikujemy dzięki uprzejmości klubu Polonia Bytom/

      Gdyby pan Winkler tańcował po zielonej murawie w czasach bardziej współczesnych, byłby dziś bez wątpienia człowiekiem zamożnym, dla którego wydatek rzędu siedmiu tysięcy złotych nie stanowiłby najmniejszego problemu. Skąd te siedem tysięcy? O tym zaraz. Niestety, lata kariery W.W. przypadły właśnie wtedy, kiedy przypadły. I choć futbolistom w PRLu nie działo się może najgorzej, to przecież naprawdę niewielu z nich zdołało wykopać z boiska majątek, który w jesieni życia pozwoliłby im na jako-taką stabilizację, czyli m.in. solidną opiekę medyczną.

      Lata po przejściu na emeryturę Walter Winkler zapadł na ciężkie dolegliwości żylne, zakończone (?) gangreną i amputacją nogi. Nogi, która bez mała pół wieku wcześniej tańcowała na Maracanie z Pelem i Garrnichą. Strata kończyny byłaby – wyobrażam sobie – dramatem dla każdego. A co dopiero dla człowieka wciąż pamiętającego własną sprawność zawodowego sportowca. Wspomniane wyżej siedem tysięcy złotych to koszt protezy, która pozwoliłaby niegdysiejszemu boiskowemu tancerzowi chodzić. Emeryta Winklera na taki wydatek nie stać. To smutne, wziąwszy pod uwagę, że dla obecnych profesjonalnych futbolistów takie pieniądze to często miedziaki. Nie stać też biednej jak mysz kościelna Polonii.

      Dlatego też sportowe skrzydło redakcji Netkultury zwraca się z serdeczną prośbą do wszystkich ludzi dobrej woli. Także – przede wszystkim? – tych, którym zdarzyło się czuć piłkę na stopie. Pomóżmy. Każda złotówka to krok ku temu, by Beznogi Tancerz znów mógł w miarę normalnie się poruszać. Poniżej zamieszczamy numer konta, na które można te złotówki – dane są następujące:


92 1050 1230 1000
Stowarzyszenie Kibiców Klubu Polonia Bytom
KOLEJOWA 6/1 Bytom 41-902
z dopiskiem: PROTEZA DLA WINKLERA

 

z-m-p we współpracy z Pawłem Czado

 

AKTUALIZACJA – UDAŁO SIĘ!!!

     Dziś (3go stycznia 2012) Stowarzyszenie Kibiców Klubu Polonia Bytom poinformowało, że udało się zebrać prawie dziewięć tysięcy złotych na protezę dla Waltera Winklera. Bytomscy kibice mieli się dziś spotkać ze swą legendą i ustalić sposób spożytkowania zebranych funduszy. Zbiórka w siedzibie klubu została niniejszym zakończona, konto działa jeszcze do jutra.

     Panu Winklerowi z całego serca życzymy wielu pewnych kroków na nowej nodze. Fanom Polonii gratulujemy otwartych serc i umiejętności mobilizacji w słusznej sprawie. Wszystkim Czytelnikom Netkultury, którzy zdecydowali się wziąć udział w akcji pomocy byłej gwieździe Niebiesko-Czerwonych lub wiedzę o akcji upowszechnić – serdecznie dziękujemy.

red.

**** A do tematu – dlaczego jedyną szansą dla byłych sportowców (będących w podobnej sytuacji jak dawny as Polonii Bytom)) są spontaniczne akcje kibiców – powrócimy z najbliższych numerach Netkultury.


[*] do dziś jedynym polskim klubem, który zdobył jakiekolwiek europejskie trofeum pozostaje właśnie Polonia Bytom, zwycięzca Pucharu Intertoto w 1965.

9 komentarzy

  • A ja się pytam:
    1. Gdzie jest PZPN?
    2. Gdzie jest Klub Reprezentanta?
    3. Gdzie Orły Górskiego czy jak i m tam?
    4. Gdzie Gloria Victis?
    Oczywiści, wysupłąm na p. Wnklera protezę, ale dlaczego trzeba wysupływać? Czy leśne dziadki z PZPN nie są w stanie utworzyć jakiegoś funduszu na podobne sprawy? Wystarczy, jakby się zarąd opodatował, hm… na 1%?
    Skandal i paranoja.

  • @MiKasa
    Po co opodatkowywać? W ramach statutu utworzyć rezerwę na odpowiedni fundusz. Odpis 1% – w porządku, można by przypisać go do operacji stanowiących zyski beneficjentów dzisiejszej futbolowej fortuny. Np. 1% opłat licencyjnych, 1% z zysków z transferów, które bodajże trafiają do centrali)… nie mam zbyt wielkiej wiedzy na temat organizacyjnej strony systemu dochodów PZPN-u, ale na 100% coś by się znalazło, zwłaszcza że cel słuszny i zacny.

    • 🙂 Popozycja opodatkowania była jedynie gorzkm żartem oczywiście, żatem „wokół” brawurowego wystąpienia Laty w sejmie, gdzie to podkreślił, ze żadnych dodatków nie pobiera;)
      Moja wiedza o dochodach 9w tym ich struturze) PZPN rónież jest mikra, z penością jednak bez trudu znalazłoby się multum pozycji, które dałoby sie lekko ostrugać na rzecz potrzebujących. Czy słusznośc celu miewa u nas związek z tym, że się na nie środki przeznacza? mam spore wątpliwości. Obym sie mylił. I nie jest to problem PZPN, żeby wspomnieć choćby Stanisława Bobaka, Józefa Łuszczka i wielu, wielu innych.

      • Panie Yarre, to kwestia nazwy funkcji – Prezes ma prawo pobierać wszystko (pensją i dodatki – tu wyjaśnienie: w dawnych czasach mieliśmy sąsiadów – znaczy rodzice i ja z siostrą – którzy się często kłocili o pieniądze z „wypłaty” – ostateczna wypowiedź była zawsze taka: „pensją ci łotdom, ale reszta jes dla mnie”).
        Jeśli On jest Prezes, to jest.

  • jaką mam gwarancję, że te pieniądze dojdą do pana Winklera?
    Artykuł musi być dobry jeśli pzreczytałam, a programowo omijam wszystko co jest związane ze sportami drużynowymi w tym szczególnie z piłką nożną.

    • /jaką mam gwarancję, że te pieniądze dojdą do pana Winklera?/

      Kompletnie żadną. Podobnie, jak nie ma Pani gwarancji, że fundusze przekazane przez Panią na jakikolwiek cel charytatywny w rzeczywistości ten cel osiągną. Ludzie to tylko ludzie i _zawsze_ może się zdarzyć, że np. ktoś z SKKPB, zamiast pomóc W. Winklerowi, podrasuje sobie, dajmy na to, osobisty komputer. Albo że ktoś, kto miał za pani pieniądze podratować schronisko dla zwierząt, wyremontuje sobie łazienkę. Albo że ktoś inny, po kim spodziewała się pani wspierania osób chorych na SR, zużyje Pani zrzutkę na wymarzone wakacje. Albo…, albo…, albo…

      Oczywiście, istnieją procedury zabezpieczające darczyńców przed podobnymi przypadkami. Stowarzyszenie Kibiców Klubu Polonia Bytom – zostańmy przy tym przykładzie – nie jest jakąś efemeryczną grupką ludzi, tylko instytucją umocowaną w prawie, posiadającą określony, znany z imion i nazwisk zarząd i podlegającą określonej odpowiedzialności. Niemniej, powtarzam, _zawsze_ istnieje jakaś szansa na to, że bytomscy kibice wezmą i te pieniądze zmalwersują.

      Tyle tylko, że po pierwsze, wydaje mi się cokolwiek nieeleganckie przypisywanie im a priori takich właśnie intencji. Pozwolę sobie odwrócić Pani pytanie: jakie ma Pani podstawy – poza tym, co napisałem wyżej – by wątpić, że Pani ewentualny wkład _nie_dojdzie_ do pana Winklera?

      Po drugie, gdyby kierować się obawą związaną z opisanym przeze mnie wyżej ryzykiem, należałoby po prostu dać sobie spokój z jakąkolwiek działalnością charytatywną. Bo gwarancji nie da nam nikt. To nie sklep z RTV. Niestety.

      /programowo omijam wszystko co jest związane ze sportami drużynowymi w tym szczególnie z piłką nożną/

      I po co na własne życzenie się tak ograniczać? 🙂

      Pozdrawiam!
      z.

  • czy cos wiadomo już? Na konto coś wpływa czy nie? W końcu – powiedzmy szczerze – nie jest to wielka kwota, cena protezy, przynajmniej w stosunku do liczby kibiców na Górnym

  • Yarre: czytaj aktualizację.

Zostaw odpowiedź