Posty otagowane: "futbol"

Z-M-P: Okno szeroko zamknięte

22 sierpnia 2012 16:480 komentarzy
Z-M-P: Okno szeroko zamknięte

Podobnie jak w wielu innych dziedzinach życia, w klubowym futbolu wakacje to sezon ogórkowy. Owszem, gdzieś tam grają drużyny narodowe, często na poziomie Mistrzostw Świata, czy czempionatów kontynentalnych, na które z tego, czy innego klubu ubyło po paru piłkarzy. Jednakowoż większość futbolistów albo jeszcze byczy się na urlopach, albo już szlifuje formę tak, aby w decydujących momentach nie „spuchnąć” kondycyjnie, ani nie pogubić się w nakreślonej przez trenera taktyce. Sęk w tym, że do tych decydujących momentów został jeszcze szmat czasu. Owszem, w naszym kulawym piłkarsko kraju lipiec i sierpień to czas niezgrabnych podrygów w europejskich pucharach. W paru innych miejscach, gdzie gra się systemem wiosna-jesień, sezon rozkręcił się już na dobre i niedługo wejdzie w swą kulminacyjną fazę. Jednak w czołowych ligach Europy poważne rozstrzygnięcia zapadną dopiero późną wiosną. […]

Czytaj więcej ›

Z-M-P: I po Euro.

15 lipca 2012 17:140 komentarzy
/rys. Magdalena Jemielity/

Kiedy wejdziesz, Drogi Czytelniku, w pierwszy kontakt z tym tekstem, od zakończenia Mistrzostw Europy 2012 miną już co najmniej dwa tygodnie. To chyba wystarczająco dużo, by – ochłonąwszy już nieco – wrócić myślami jeszcze raz do futbolowego festiwalu, jaki przez większą część czerwca i początek lipca rozgrywał się na polskich i ukraińskich boiskach. Działo się wiele i w większości działo się dobrze (o czym jeszcze za chwilę). Aby jednak nie przesłodzić, na początek zajmijmy się tymi, którym się Euro nie powiodło. • Gdzie te cuda, panie Smuda? Franciszek Sumda obejmował stery reprezentacji Polski przy powszechnym publicznym poklasku. Owszem, dziś znajdzie się wielu takich, którzy z ręką na sercu przysięgają, że oni od początku wiedzieli, jednak nie oszukujmy się: te niespełna trzy lata temu bardzo nieliczne głosy sprzeciwu ginęły we wszechogarniającym […]

Czytaj więcej ›

(5) Euro tuż tusz… – Z-M-P: Niech żyje bal!

15 maja 2012 15:043 komentarze
/rys. Magdalena Jemielity/

Euro tuż tusz… czas kończyć. W momencie ukazania się czerwcowego numeru Netkultury Mistrzostwa Europy będą trwały w najlepsze. Najprawdopodobniej będziemy już nawet wiedzieć, czy naszym Orłom uda się pierwszy raz od niepamiętnych czasów przejść pierwszą fazę turnieju rangi mistrzowskiej, czy też znów skończy się – tfu, tfu! – na trzech meczach „o”. Macie zatem Państwo przed oczyma ostatni odcinek mojego cyklu. W ciągu ostatnich czterech miesięcy starałem się Państwu przybliżyć aspekty organizacji Euro, które zazwyczaj unikają mainstreamowym mediom, nic już nie mówiąc o PRowo rozwrzeszczanych działaczach i politykach. Tak się złożyło, że pisałem głównie o sprawach trudnych: przepłaconych stadionach, znikomym wpływie ME na rozwój kultury fizycznej w naszym kraju, niezasypanych, głębokich rowach zionących wzdłuż genderowych i narodowościowych linii demarkacyjnych… Oczywiście, te problemy nie ulegną samorozwiązaniu. Drugiego lipca nie skonstatujemy z […]

Czytaj więcej ›

(4) Euro tuż tusz*…: Z-M-P: Ściana między nami

15 kwietnia 2012 15:113 komentarze
/rys. Magdalena Jemielity/

Podobno lepiej zapobiegać, niż leczyć. Niestety, szansa na twórczą realizację tej maksymy w stosunkach polsko-ukraińskich została właściwie zaprzepaszczona cztery i pół wieku temu. W myśl postanowień Unii Lubelskiej powstało nowe państwo – Rzeczpospolita Obojga Narodów. No właśnie. Dlaczego „Obojga”, a nie „Trojga”? Czy gdyby kozaczyźnie przyznano wówczas taki sam status, jak szlachcie Korony i Wielkiego Księstwa, po dzień dzisiejszy żylibyśmy z Ukraińcami w braterskiej przyjaźni? Cóż, trudno stwierdzić, zwłaszcza biorąc pod uwagę nasze obecne relacje z Litwą, którym – oględnie rzecz ujmując – do sielanki daleko. Z drugiej stronny, od 1go lipca 1569 miłośnicy historii alternatywnych mogliby wyprowadzić wizję śródeuropejskiego mocarstwa, przez stulecia opierającego się naciskom sąsiadów i rozstawiającego ich po kątach. Tak, czy inaczej, trzymając wodze fantazji nieco bliżej łęku, można chyba założyć, że uczynienie z Kozaków pełnoprawnych obywateli […]

Czytaj więcej ›

(3) Euro tuż tusz*… – Z-M-P: Dlaczego kobieta nie kopie?

15 marca 2012 14:1914 komentarzy
(3) Euro tuż tusz*… – Z-M-P: Dlaczego kobieta nie kopie?

Latem zeszłego roku z wypiekami na twarzy oglądałem telewizyjne transmisje z rozgrywanych w Niemczech Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Wspaniały turniej. Na boisku cała masa emocji, mnóstwo kapitalnych zagrań, walka, pasja, ale i radość z gry. Dokładnie to, co wprawia w drżenie każdego futbolowego kibica. Na trybunach zaś tłum. Zaledwie kilka spośród trzydziestu dwóch rozegranych spotkań przyciągnęło publikę w sile mniejszej, niż dwadzieścia tysięcy głów. Tłum wielobarwny, rozśpiewany, oddychający futbolem. Nie, nie. Nic mi się nie pokręciło. W 2011tym za naszą zachodnią granicą także rozgrywano piłkarski Mundial. Tyle, że zamiast Jensa Lehmanna, Fabio Cannavaro, Zinedine’a Zidane’a, czy Leo Messiego po murawie biegały Hope Solo, Saskia Bartusiak, Homare Sawa, Marta i ich koleżanki. A ten tłum, o którym wyżej, wcale nie składał się z szowinistycznych samców, dyszących żądzą oblepiania oczami ponętnych […]

Czytaj więcej ›

(2) EURO tuż tusz*… – Z-M-P: Refundacja do decyzji PZPN

15 lutego 2012 11:473 komentarze
(2) EURO tuż tusz*… – Z-M-P: Refundacja do decyzji PZPN

Parę lat temu mój kolega, wówczas początkujący sprzedawca w prowincjonalnym komisie samochodowym, obsługiwał pewne małżeństwo. Ludzie ciut po czterdziestce, schludnie ubrani, zadbani, kulturalni. Cel swojej wizyty – wygodne, pakowne, ekonomiczne auto rodzinne – wyjawili już na dzień dobry. Jednakże kolega, świeżo po weekendowych kursach marketingu, postanowił wiedzieć lepiej. Podprowadził ich pod eleganckiego sedana z górnej półki i zaczął opiewać jego zalety. Panią mamił dyskretnie gustowną barwą i szykowną linią stworzoną przez czołowych stylistów. Panu obiecywał świetne osiągi, niebywały komfort prowadzenia i prestiż. Klienci, śląc uprzejme uśmiechy, w cierpliwym milczeniu wysłuchali jego tyrady. Po czym wskazali na stojącego nieopodal siedmioosobowego vana i odrzekli: „wie pan co, a może jednak ten? Jest dwa razy większy i trzy razy tańszy od tamtego. Pomieści wszystkie nasze dzieci, psy i bagaże. A na dodatek ma […]

Czytaj więcej ›

Z-M-P: Nieee no, gdzie tam!

16 kwietnia 2011 17:070 komentarzy
/rys. Michał Zięba/

      Nieee no, gdzie tam! czyli Ileż to się trzeba napsuć, żeby wreszcie było dobrze!        W meczu piłkarskiej reprezentacji Polski podobno klasowy napastnik, grający na co dzień w klasowym (tu już bez „podobno”) klubie, wpada z piłką w pole karne rywala, mija obrońcę i… strzela? Nieee no, gdzie tam. Próbuje jeszcze minąć bramkarza, minąć sznurowadło własnego lewego buta, minąć ducha prababki selekcjonera przeciwników… Aż wreszcie nadbiega dwóch kolejnych obrońców i tak właśnie mija szansa na zdobycie gola. Jedna z sześciu, jaką ów napastnik miał podczas dwóch ostatnich meczów Biało-Czerwonych. Nie wykorzystał żadnej.      Kto jest temu winien? Napastnik? Nieee no, gdzie tam. Mowa przecież o Robercie Lewandowskim, zawodniku samej Borussii Dortmund, wschodzącej gwieździe naszego futbolu, której wręcz nie wypada wypominać takich pierdół, jak czasowa niezdolność do […]

Czytaj więcej ›

Z-M-P: Jaja jak berety

19 marca 2011 18:105 komentarzy
/rys. Michał Zięba/

     Wyjątkowo późna w tym roku Wielkanoc zbliża się wreszcie coraz to większymi krokami. Wychodząc niejako na spotkanie tego wielkiego Święta, sportowe skrzydło redakcji Netkultury postanowiło, że marcowy numer naszego magazynu stał będzie jajem. Ja naskrobałem coś o rugby, Yarrek, przy mojej delikatnej pomocy, sklecił rzecz traktującą m.in. o sporcie w USA, ze szczególnym udziałem (tak to sobie wyobrażam, choć pisząc ten tekst ciemną wiosenną nocą, dzieła kol. Y. jeszcze nie czytałem) ichniejszej wersji futbolu… Słowem: staraliśmy się. Jednakże i tak, mimo naszych prób i wysiłków, poleglibyśmy pewnie z kretesem, gdyby nie pewien amerykański biznesmen.      Ale-ale, nie tak prędko! Skoro Wielkanoc w tym roku późno, to i sedno sprawy nie może tak na hop-siup! wyskoczyć z kapelusza, prawda? Toteż zanim do tego sedna przejdę, pozwolę sobie zadać takie niedyskretne […]

Czytaj więcej ›

z-m-p: Związki błogosławione

20 lutego 2011 10:2111 komentarzy
z-m-p: Związki błogosławione

     Gwoli wyjaśnienia ewentualnych nieporozumień, autor pragnie zaznaczyć, iż – choć sam jest człowiekiem małej wiary – pisząc ten tekst absolutnie nie miał na celu obrazy niczyich uczuć religijnych, ani jakichkolwiek innych.   1.Ubodzy w duchu        W drugiej połowie lat 90-tych pomarańczową piłkę klepał po asfalcie każdy. Transmisje w publicznej telewizji w połączeniu z podbijającym głośniki zaoceanicznym hip hopem wykreowały modę na NBA. Każdy chciał być Jordanem, Barkleyem, Rodmanem, O’Nealem, kim tam jeszcze. Wkrótce potem reprezentanci Polski zaliczyli niezły występ na Mistrzostwach Europy i do grona podwórkowych bohaterów dołączyli Wójcik, Zieliński i reszta. Wrocławski Śląsk rozbijał się po Eurolidze, rozgrywki o krajowe laury elektryzowały tłumy. Dodajmy dla porządku, że futbol – bezsprzecznie najpopularniejsza dyscyplina sportu w RP – kojarzył się podówczas z jednej strony z nigdy nie trzeźwiejącymi […]

Czytaj więcej ›

Z-M-P: O cudzego chwaleniu, parasolach i kilku innych istotnych sprawach

19 grudnia 2010 02:1015 komentarzy
Z-M-P: O cudzego chwaleniu, parasolach i kilku innych istotnych sprawach

     Mam taką jedną siostrę cioteczną, która za młodu wyemigrowała do Niemiec za chłopem (narodowości chwiejnej). O chłopie nie ma sensu się szerzej rozwodzić. Grunt, że po parunastu latach szczęśliwie rozwiodła się z nim A. Po czym, wciąż pozostając za Odrą przygruchała sobie rodowitego Dojcza imieniem F. F., w przeciwieństwie do potyrpanego poprzedniego partnera mojej kuzynki, od razu przypadł mi do gustu. Łatwo się chyba domyślić dlaczego. Jako rodowity Dojcz, lubi futbol i piwo.       Znajomość z F. Rozpoczęliśmy od tego drugiego i, co raczej znów nie jest przesadnie zaskakujące, szybko pokumaliśmy się w temacie tego pierwszego. Mój nowy cioteczny szwagier długo się nie zastanawiał (Herr Gott, jacy ci Dojcze bywają konkretni!). W zasadzie po dwóch wymienionych zdaniach zaordnungował, że zabierze mnie na mecz swojego ukochanego 1.FC Saarbrücken. Ów zacny […]

Czytaj więcej ›