Archiwum luty, 2011

Katarzyna Rymarz: Femme fatale (1) – Korzenie pojęcia

20 lutego 2011 10:477 komentarzy
©A Desousa/Pixmac.com

Od redakcji:       W najbliższych numerach Netkultury proponujemy cykl artykułów Katarzyny M. Rymarz oscylujących wokół pojęcia femme fatale, pojęcia głęboko zakorzenionego w zbiorowej świadomości. Zainteresowanie autorki dotyczy głównie zagadnień związanych z femme fatale w sztukach wizualnych.       Poczynając od prehistorycznej wizji kobiecości w sztuce autorka,  rozpatruje wybrane etapy rozwoju kultury pod kątem sposobów przedstawiania kobiety fatalnej, aby przyjrzeć się drodze ewolucji tego symbolu oraz dotrzeć do jego genezy. Odnajduje femme fatale w mitologii starożytnej i baśniach, w opowieściach biblijnych, w malarstwie modernizmu. Następnie analizuje postać filmowego wampa, który wpłynął na zakorzenienie wizerunku kobiety fatalnej jako pewnego stereotypu, by wreszcie przedstawić, w jaki sposób wizerunek femme fatale obecny jest współcześnie w kulturze masowej i w sztuce, przede wszystkim w polskiej sztuce krytycznej lat dziewięćdziesiątych.       Szczególnie te ostatnie zagadnienia mogą pomóc […]

Czytaj więcej ›

Rojewski: Aj, waj! Cóż za Kmit… płyta!

Rojewski: Aj, waj! Cóż za Kmit… płyta!

         Grupa Rafała Kmity to na polskiej scenie kabaretowej prawdziwy fenomen. W zalewie kabaretowej tandety, którą średnio, co wynika z  gorzkich wywiadów, znosi nawet sam Piotr Bałtroczyk, przedstawienia Kmity to nie żadna perełka, a prawdziwa perła. Podczas gdy w kabaretowym światku króluje chałtura, wygłup i dosłowność Grupa Rafała Kmity serwuje nam od lat spektakle mądre, finezyjne, znakomicie zagrane i dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Nic w tym dziwnego, bo motorem przedsięwzięć Grupy jest, nie waham się powiedzieć, geniusz Rafała Kmity, który wymyślając kolejne scenariusze dobiera do nich aktorów i tak sformowaną trupę doskonale reżyseruje.  Nieprzypadkowo użyłem terminu trupa, bo mamy tu do czynienia z prawdziwą teatralną trupą, a raczej trupami, złożonymi z profesjonalnych aktorów, koncentrującymi się wokół każdego z kolejnych spektakli, gdzie do kilku stałych współpracowników Kmity dołączają kolejni artyści. […]

Czytaj więcej ›

Makary Krajewski: Bazyl. Prosta historia o mistrzostwie.

Makary Krajewski: Bazyl. Prosta historia o mistrzostwie.

     „Bazyl. Człowiek z kulą w głowie” tytuł oryg. „Micmacs à tire-larigot” Francja 2009 105 min.            W recenzji obok Kasia Czekot narzeka na nieumiejętność opowiadania prostych historii w polskim kinie. Być może ma rację, ponieważ są na świecie przykłady świetnego opowiadania prostych historii, których w naszej rodzimej kinematografii ostatnio nie uświadczysz. Oto przykład najbardziej adekwatny.             W 2010 roku z ponadrocznym opóźnieniem zagościł na naszych ekranach film Jean Pierre Jeuneta „Micmacs à tire-larigot”, w polskiej wersji „Bazyl, człowiek z kulą w głowie”. Trudno porównywać dzieło francuskiego mistrza z dziełem Jakubika opisywanym w recenzji Kasi Czekot, ale nie da się ukryć, że mamy tu do czynienia z wzorcowo opowiedzianą prostą historią. Fabuła jest bowiem prościutka. Oto Bazyl, półsierota, którego ojciec zginął w wybuchu miny wyprodukowanej przez jeden […]

Czytaj więcej ›

Jarosław Kolasiński: Ostatni taki Wallander

Jarosław Kolasiński: Ostatni taki Wallander

Henning Mankell Niespokojny człowiek tyt. oryg.: Den orolige mannen tłum.: Beata Walczak-Larsson WAB, listopad 2010      Można już zacząć drzeć szaty: stało się. Wallander odchodzi. Jussi truchta przodem, a za nim noga za nogą wlecze się komisarz o dwóch filmowych twarzach: Kennetha Branagha i Kristera Henrikssona. Ten drugi z pewnością bardziej by się nadawał do głównej roli w ekranizacji „Niespokojnego człowieka”. Angielskiego aktora łatwiej jakoś mi sobie wyobrazić w chwilach, gdy komisarz albo zaraz zacznie pić, albo już się słania, ewentualnie leczy kaca lub jest na skraju samobójstwa. Stanowczo jest Branagh zbyt młodzieńczy na insulinowe zapaści i zaniki pamięci. Bo taki właśnie jest Wallander w tej książce. Po brzegi pełen gorzkiej retrospektywnej refleksji i życiowej (wiekowej raczej) kapitulacji (choć nie bez prób walki,  w której pozytywne skutki raczej nie wierzy). […]

Czytaj więcej ›

Jarosław Kolasiński: Trzecie prawo Newtoniksa

Jarosław Kolasiński: Trzecie prawo Newtoniksa

Peter Heather Upadek Cesarstwa Rzymskiego tyt.oryg.: The Fall of the Roman Empire tłum. Janusz Szczepański Rebis, Poznań 2006 Peter Heather Imperia i barbarzyńcy. Migracje i narodziny Europy tyt. oryg.: Empires and Barbarians tłum. Janusz Szczepański Rebis, Poznań 2010        Na kolejną dostępną na polskim rynku księgarskim książkę profesora Petera Heathera z Worcester College of Oxford czekać przyszło aż cztery lata. I było warto, choć z drugiej strony postępowanie takie śmiało uznać można za dręczenie stęsknionego czytelnika. A na to powinien być jakiś paragraf.      Po raz pierwszy natknąłem się na efekty naukowej działalności profesora w roku 2006, kiedy to Rebis wydał jego znakomity „Upadek cesarstwa Rzymskiego”, który choć mógł odstraszać opasłością, okazał się lekturą wręcz ekscytującą i wręcz obowiązkową dla każdego, kto wypowiada się (lub chciałby móc to czynić) […]

Czytaj więcej ›

Marian Wtorek: Prourodystyczna zdrada Kazimiery Sz.

Marian Wtorek: Prourodystyczna zdrada Kazimiery Sz.

     Komentując mój poprzedni felieton, czytelniczka podpisująca się Jola, trafnie zauważyła, że „czepiam się” tylko kobiet, a przecież panowie robią tyle samo „byków” albo i więcej. Cóż, nie będąc w stanie określić, czy w sferze strzelania rogacizny mamy już parytet, idę po prostu w ślady Magdaleny Środy, której nie interesuje to, iż w reklamy robią idiotów zarówno widzów płci obojga, jak i ze spot-aktorek oraz spot-aktorów. Panią profesor słusznie drażni reklamowa idiotka rozmawiająca z margaryną, ale kretyński uśmiech reklamowego mężczyzny „kreującego swój wizerunek” produktem „Gilette” (a pomyśleć, że kiedyś się golił…) – już nie irytuje. Jak widać logika Kalego jest nadal popularna. Dlaczego akurat ja mam się do niej nie stosować?      Oczywiście czytelniczka ma rację twierdząc, że mężczyźni nie są wolni od przywar, ale skoro wszędzie się o tym […]

Czytaj więcej ›

Jolanta Sztejka: Cała Polska nie czyta dzieciom

/rys. Katarzyna Rymarz/

     Moi rodzice wychowywali czwórkę dzieci i jakoś w tym wszystkim nie znajdowali czasu, by im czytać. Choć mamę widywałam czasami późnym wieczorem z książką w ręku albo rozwiązującą krzyżówki, to jednak w naszym domu królował głównie telewizor.      W podstawówce do czytania zachęcił mnie konkurs na największą ilość wypożyczonych książek ze szkolnej biblioteki. Wypożyczałam dużo, ale oczywiście nie czytałam wszystkiego, choć za sprawą tego konkursu odkryłam przyjemność czytania. Nie pamiętam, jaki miałam wtedy stosunek do obowiązkowych lektur, czy czytałam je z przyjemnością, czy w ogóle, czy dlatego że trzeba było mieć jakąś wiedzę na lekcje języka polskiego.      W liceum czytałam już więcej. Miałam fantastyczną polonistkę… zawsze przed wakacjami podawała nam listę lektur, jakie będziemy „przerabiać” w następnym roku, więc czytałam spokojnie, bez strachu, że nie zdążę na czas… […]

Czytaj więcej ›

Natalia Babina*: Odejdź!

Białoruska ziemia /fot. N. Babina/

Co się dzieje na Białorusi?     Niewątpliwie trwa ostra walka między siłami  dobra i diabła. Niewątpliwie przyśpieszone narodziny społeczeństwa obywatelskiego. Niewątpliwie, dzieje się to, co powinno się zdarzyć – to, przez co my powinniśmy przejść obowiązkowo, jakkolwiek ciężko, tragicznie i czarno by nie było i nie wyglądało. Niewątpliwie, naród czuje się ciężko poniżony i to poniżony podwójnie. Najpierw został poniżony tym, że w ogóle nie brano pod uwagę jego głosów w „wyborach”, a przecież w całej swojej masie rozmyślał i głosował bardzo poważnie, a potem jak z pokazową i ukierunkowaną surowością rozgoniono absolutnie pokojową akcję tych, którzy wyszli na Plac protestować przeciwko kłamstwu, obłudzie i władzy. I przeciwko temu jak cynicznie kłamały władze państwowe SMI.      Ci, kto teraz są przy władzy, ci, którzy grabią olbrzymie pieniądze chcieli złamać moralny […]

Czytaj więcej ›

Rafał Klan: ,,Eugenika – w imię postępu” – czyli Tadeusz Boy-Żeleński w szponach radykalnej prawicy*

/rys. Katarzyna Rymarz/

     W ostatni czwartek (03.02.2011 – red. Netkultury), we Wschowie,  miała miejsce galaktyczna premiera. Film ,,Eugenika – w imię postępu” w reżyserii obecnego na sali Grzegorza Brauna to nowocześnie zrobiony dokument, który wykorzystując dramatyczne fakty z historii eugeniki – która najpierw miała swoich zwolenników w USA, a potem została zaadoptowana przez faszystowskie Niemcy – prowadzi widza do współczesności i naznacza metodę in vitro makabrycznymi skojarzeniami.         Nie mam właściwie zastrzeżeń do tego filmu, poza jednym, o którym za chwilę. Film jest taki jaki powinien być dokument, zrobiony przez prawicowego autora, który przyjeżdża na zaproszenie Klubu Gazety Polskiej. Po filmie spodziewałem się wszystkiego i pod tym względem film mnie nie zawiódł. Otrzymałem sporą dawkę manipulacji, zestawiającej współczesną debatę w Polsce nad metodą In Vitro z nazistowską eksterminacją, poprzedzając ją dorobkiem amerykańskiej […]

Czytaj więcej ›

Jacek Gulanowski: Inna Ameryka

Jacek Gulanowski: Inna Ameryka

  Henry David Thoreau Życie bez zasad i inne eseje   wybór, przekład, przedmowa i opracowanie: Hanna Cieplińska Rebis, Poznań 2011.        Henry David Thoreau jest w Polsce jako tako znany, na polski przełożono najgłośniejsze dzieła tego autora Walden i Obywatelskie nieposłuszeństwo, jednak nie jest on w naszej kulturze obecny w takim stopniu jak w amerykańskiej. I nie ma co dziwić się Amerykanom, w końcu Thoreau, Ralph Waldo Emerson, Margaret Fuller, Walt Whitman i inni transcendentaliści stworzyli jeden z najciekawszych (co niekoniecznie znaczy najlepszych) nurtów intelektualnych XIX-wiecznego zachodu. Sam Thoreau na trwałe wniósł do amerykańskiej kultury archetyp porzucającego cywilizację intelektualisty a do światowego słownika – pojęcie obywatelskiego nieposłuszeństwa.        Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, gdy czytelnik sięga po najnowszy wybór esejów Thoreau jest – jakkolwiek dziwnie […]

Czytaj więcej ›