Jarosław Kolasiński: Kulejąc na polską nogę

6 stycznia 2011 04:442 komentarze

Nikołaj Iwanow
Powstanie warszawskie widziane z Moskwy
Znak, Kraków 2010

 

     Autor wyważa otwarte drzwi dowodząc, iż Stalin celowo i świadomie nie przyszedł powstańcom z pomocą. Trudno byłoby w Polsce znaleźć kogoś, kto nie jest o tym przekonany. Przekonanie wszakże to jedno, a dowód drugie. Iwanow rzecz wykazuje na podstawie dokumentów z archiwów rosyjskich, których istnienie jeszcze niedawno można było tylko przeczuwać. W „Powstaniu…” nie pojawiają się cytaty z rozkazu nakazującego przyglądanie się zza Wisły gehennie Warszawy, ale to tylko dlatego, iż takich dyspozycji Stalin nigdy (w sensie dosłownym) nie wydał. Autor wnioskuje więc na podstawie sztabowych notatek, rozkazów o przegrupowaniach zmieniających dyslokację wojsk na defensywną, wspomnień oficerów wysokiego szczebla – w tym Rokossowskiego i Berlinga.

     Najciekawsze w moim mniemaniu partie tej książki, to nie te traktujące o moskiewskim stanowisku, o radzieckich działaniach (ściślej zaniechaniach) wobec powstania, lecz stanowiące analizę propagandy (i jej efektów) antypolskiej w ZSRR od roku 1920 po 17 września 1939, jej modyfikacji już po moskiewskiej agresji na Polskę, a także później w czas fałszem podszytego flirtu z Sikorskim.

     Wspomnianym partiom książki w niczym nie ustępuje analiza okołopowstańczego kontredansu dyplomatycznego, a przede wszystkim przedstawienie tejże sfery w polityce „lubelskich” Polaków, kompletnie zdezorientowanych i nieświadomych prawdziwych celów swych moskiewskich protektorów.

     Wysoką ocenę wartościowej książki Nikołaja Iwanowa obniżać musi fakt, iż autor praktycznie zrezygnował z postawienia pytań o sens powstania. Nie był to wprawdzie (z założenia) przedmiotem autorskich  badań, ale skoro rosyjski historyk w kilku miejscach polemizuje z autorami zajmującymi odmienne od niego stanowisko na temat działań Rosjan, to dziwny wydawać się musi brak refleksji na temat sensu powstańczego zrywu (przy posiadanej wiedzy o przebiegu „Burzy” w Wilnie i Lwowie), niezrozumiałe też jest – przy nader słusznym podkreśleniu politycznego cynizmu (oględnie mówiąc) Stalina – poniechanie analizy realności nadziei na pomoc Rosjan dla powstania wywołanego „militarnie przeciw Niemcom, politycznie przeciw Sowietom”.

     Bez postawienia tychże kwestii książka pozostaje celnym oskarżeniem Stalina (czy ktoś go u nas jeszcze chce bronić?), lecz kuleje na drugą, polską już nogę. Wbrew pozorom – o tym właśnie bardziej warto dyskutować, niż o winie Stalina. Z tego powodu napisane przez zdeklarowanego i szczerego przyjaciela Polski „Powstanie…” bardziej potrzebne (wręcz niezbędne – czego dobitnie dowodzi rozdział ostatni) jest na rosyjskich półkach księgarskich niż naszych. Polakom nie trzeba ani tłumaczyć ani udowadniać, iż Stalin z premedytacją powstańcom nie pomógł, niezbędna jest natomiast odpowiedź na pytanie:  – na jakiej podstawie można było uważać, że postąpi inaczej. Iwanow spytać o to powinien, jako przyjaciel Polaków, gdyż od przyjaciół nie tyle oczekuje się wspólnoty w ronieniu łez, co trudnych pytań po przyjacielsku stawianych.

Jarosław Kolasiński

Tags:

2 komentarze

  • Kolejna interesująca recenzja.

    A książka? Chyba rzeczywiście bardziej dla Rosjan i jednak dla lubelskich polaków.

    Np miłośników Wandzi. Tej co to chlipała – Я бывшая полька …. .

    Jeszcze jedno pytanie. Czy aby autor Nikołaj Iwanow nie jest rusofobem?

    Pozdrawiam

  • Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
    byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
    byś nam kraj przedtem rozdarłszy na ćwierci,
    była zbawieniem witanym z odrazą.

    Józef Szczepański „Ziutek” (1922–1944)

Zostaw odpowiedź