Posty otagowane: "felieton"

Bastelki: Jajecznica z pisanek

16 kwietnia 2011 17:0959 komentarzy
Bastelki: Jajecznica z pisanek

     W  naszym kraju osoba niewierząca jest  trochę jak góral z dziada pradziada, któremu marzy mu się krajobraz równinny. Albo jak żółw błotny mieszkający wśród swoich lądowych współbraci. Wyrodził się i jego naturalne potrzeby są trudne do pojęcia przez otoczenie.       Wiele lat temu znajomy, z którym zbliżyliśmy się dzięki rozpoznawalnemu kodowi Muminków, zanim okazało się, że dzielą nas przeciwstawne światopoglądy, zaskoczył mnie sympatyczną propozycją. Podczas jednego z koleżeńskich spotkań (on – z głęboko wierzącą małżonką, ja – z głęboko niewierzącym małżonkiem) zapytał: A u was to jak ze świętami, Wigilię obchodzicie? Obchodzimy, a jakże by inaczej – odpowiedzieliśmy zgodnie. To może spędzimy ją wspólnie? – zaproponował z takim entuzjazmem, z jakim zwykł był Muminek wygłaszać swoje sakramentalne: Mamy zamiar zrobić coś niezwykłego. Wigilia była nader udana, opłatek przełamany, a […]

Czytaj więcej ›

Z-M-P: Nieee no, gdzie tam!

/rys. Michał Zięba/

      Nieee no, gdzie tam! czyli Ileż to się trzeba napsuć, żeby wreszcie było dobrze!        W meczu piłkarskiej reprezentacji Polski podobno klasowy napastnik, grający na co dzień w klasowym (tu już bez „podobno”) klubie, wpada z piłką w pole karne rywala, mija obrońcę i… strzela? Nieee no, gdzie tam. Próbuje jeszcze minąć bramkarza, minąć sznurowadło własnego lewego buta, minąć ducha prababki selekcjonera przeciwników… Aż wreszcie nadbiega dwóch kolejnych obrońców i tak właśnie mija szansa na zdobycie gola. Jedna z sześciu, jaką ów napastnik miał podczas dwóch ostatnich meczów Biało-Czerwonych. Nie wykorzystał żadnej.      Kto jest temu winien? Napastnik? Nieee no, gdzie tam. Mowa przecież o Robercie Lewandowskim, zawodniku samej Borussii Dortmund, wschodzącej gwieździe naszego futbolu, której wręcz nie wypada wypominać takich pierdół, jak czasowa niezdolność do […]

Czytaj więcej ›

Jolanta Sztejka: Z pamiętnika pocztówki

W sortowni listów tempo pracy takie, że tylko świst... /fot. Zbigniew Makulski/

1 kwietnia po 16… Stoję sobie grzecznie w kolejce do okienka w moim osiedlowym urzędzie pocztowym.    Nie lubię czekać, nigdy nie lubiłam. Przede mną zaledwie kilka osób, niemal wszelka możliwa rozpiętość wieku. Rozróżniam kilka głosów, gdzieś w tle urzędu, ale czynne jest tylko jedno okienko.      Gromię w myślach tego kogoś, kto śmiał mi nadać przekaz pocztowy zamiast wysłać mi kasę na konto i przez kogo zamiast w piątkowe popołudnie legnąć na kanapie z książką w łapce musze stać w kolejce… ale kasa się przyda… nie powiem.      Przede mną stoi dwóch nastolatków. Ledwo weszli kilka sekund przede mną, już zrzędzą, że do nocy stąd nie wyjdą, co za obsługa, co za ludzie, ile czasu. A niech to szlag i mocniejsze wulgaryzmy. Nie stoją jeszcze 5 minut a już […]

Czytaj więcej ›

Jarosław Kolasiński: Gervaise już tutaj nie bydli

Jarosław Kolasiński: Gervaise już tutaj nie bydli

      W czeskiej Pradze straszy tablica z szokującą informacją: „tu bydlil Chopin”. Kamienica, w której ponoć do tego doszło jest nawet całkiem porządna, ni na jotę nie przypomina złej sławy przybytków, w których kompozytor mógłby się na dziewiętnastowieczną modłę odczłowieczać, o co nie było trudno w erze absyntu, który zresztą i dziś jest nad Wełtawą powszechnie dostępny. No, ale on tam jednak bydlił. Słownik czesko-polski dodaje turyście na szczęście otuchy informując, iż nasza narodowa ikona po prostu w Pradze mieszkała. Przez chwilę.       W stolicy dolnośląskiej Chopin też bydlił. Czterokrotnie. Raz nawet koncertując z niejakim sukcesem. Nie da się tego powiedzieć o Słowackim, któremu za każdym razem problemy stwarzała miejscowa policja. Wieszcz spore miał też zastrzeżenia do zakwaterowania („pokój na poddaszu […] plebejski jarmark w Rynku”), o dziwo – mniejsze […]

Czytaj więcej ›

Jolanta Sztejka: Cała Polska nie czyta dzieciom – cz. 2

JA TEŻ BĘDĘ CZYTAĆ "NETKULTURĘ"!  /fot. Anna Kolasińska/

W poprzednim numerze Netkultury Jacek Gulanowski w swoim tekście pt „Gutenberg umarł” [Netkultura.pl nr 4/2011] skłania się ku tezie, iż należy się pogodzić z faktem, iż nowoczesne media wyparły tradycyjny druk. Być może zgodziłabym się autorem, gdyby nie fakt, że Internet jest nie tylko oceanem wiedzy a również źródłem wielu zbędnych brzydko mówiąc „pierdów”, w którym toną dzieci od najmłodszych lat, tracąc zbyt dużo czasu.      Nie jestem przeciwnikiem internetu, wręcz przeciwnie, trudno mi sobie teraz wyobrazić życie bez tego dobrodziejstwa, bo generalnie bardzo rzadko zdarza mi się dzień bez dostępu do sieci. Nie pochwalam jednak przenoszenia całego swojego życia do świata wirtualnego. Doceniam możliwość zrobienia codziennych zakupów z opcją dostawy do domu, ale w przypadku nagłej konieczności, a nie dlatego, że człowiekowi nie chce się wychodzić z domu po […]

Czytaj więcej ›

Jacek Gulanowski: Gutenberg umarł!

19 marca 2011 18:162 komentarze
Cała pieska czyta dzieciom /fot. Anna Kolasińska/

           Tegorocznej prezentacji wyników badań nad poziomem czytelnictwa Polaków tradycyjnie towarzyszyły pomstowania i „hańbowania” publicystów, komentatorów, internautów itp. Media zalała coroczna litania pytań: „czemu Polacy tak mało czytają?”, „dlaczego jest tak źle?”, „co z nami będzie?” itp.            Wtórują temu – niczym zgrana płyta – quasi-aforystyczne wypowiedzi o wartości książek, degeneracji kultury, zgłupieniu społeczeństwa czy złych nowoczesnych mediach. Brakuje tylko tradycyjnego mylenia analfabetyzmu wtórnego z funkcjonalnym, ale wystarczy cierpliwie poczekać, aż pojawią się wyniki kolejnych badań nad rozumieniem przez Polaków czytanego tekstu.      Tymczasem na całą sprawę czytelnictwa Polaków można spojrzeć zgoła inaczej. W tym celu jednak trzeba postawić kilka nieoczywistych pytań i spróbować odpowiedzieć na nie w niezbyt popularny sposób.      Po pierwsze: jaki właściwie jest ukryty przekaz badań i prezentowanych wyników? Ano taki, że […]

Czytaj więcej ›

Bastelki: Nieznośna lekkość dociekliwości

/rys. Katarzyna Rymarz/

     W świadomości zbiorowej słowo: odbrązawianie zajęło w ostatnich miesiącach wysoką pozycję za sprawą Artura Domosławskiego i jest to, w moim przekonaniu, główne osiągnięcie Dziennikarza Roku. Sama zaś sława dziennikarza, która wybuchła jak supernowa w związku z wydaniem książki „Kapuściński non fiction” właściwie przygasa. Może dlatego Domosławski stara się właśnie ją podsycić wsuwając cieniutki rzaz w blade płomyki nad popiołem i bierze się za kolejny pomnik („Zdążyć przed beatyfikacją” Polityka 6/2011).      Nastały dla autorytetów ciężkie czasy. Obala się kolejne pomniki, a jeśli trzymają się mocno bo ze szlachetnej materii, warto bodaj parę dziur w cokole wywiercić. Zawsze przy tym trochę hałasu. Ba! W przypadku „Kapuściński non fiction” krzyk podniósł się i z prawa, i z lewa i ze strony kochających Mistrza reportażu, i ze strony tych, którzy sami będąc […]

Czytaj więcej ›

Marian Wtorek: Prourodystyczna zdrada Kazimiery Sz.

20 lutego 2011 10:2513 komentarzy
Marian Wtorek: Prourodystyczna zdrada Kazimiery Sz.

     Komentując mój poprzedni felieton, czytelniczka podpisująca się Jola, trafnie zauważyła, że „czepiam się” tylko kobiet, a przecież panowie robią tyle samo „byków” albo i więcej. Cóż, nie będąc w stanie określić, czy w sferze strzelania rogacizny mamy już parytet, idę po prostu w ślady Magdaleny Środy, której nie interesuje to, iż w reklamy robią idiotów zarówno widzów płci obojga, jak i ze spot-aktorek oraz spot-aktorów. Panią profesor słusznie drażni reklamowa idiotka rozmawiająca z margaryną, ale kretyński uśmiech reklamowego mężczyzny „kreującego swój wizerunek” produktem „Gilette” (a pomyśleć, że kiedyś się golił…) – już nie irytuje. Jak widać logika Kalego jest nadal popularna. Dlaczego akurat ja mam się do niej nie stosować?      Oczywiście czytelniczka ma rację twierdząc, że mężczyźni nie są wolni od przywar, ale skoro wszędzie się o tym […]

Czytaj więcej ›

Jolanta Sztejka: Cała Polska nie czyta dzieciom

/rys. Katarzyna Rymarz/

     Moi rodzice wychowywali czwórkę dzieci i jakoś w tym wszystkim nie znajdowali czasu, by im czytać. Choć mamę widywałam czasami późnym wieczorem z książką w ręku albo rozwiązującą krzyżówki, to jednak w naszym domu królował głównie telewizor.      W podstawówce do czytania zachęcił mnie konkurs na największą ilość wypożyczonych książek ze szkolnej biblioteki. Wypożyczałam dużo, ale oczywiście nie czytałam wszystkiego, choć za sprawą tego konkursu odkryłam przyjemność czytania. Nie pamiętam, jaki miałam wtedy stosunek do obowiązkowych lektur, czy czytałam je z przyjemnością, czy w ogóle, czy dlatego że trzeba było mieć jakąś wiedzę na lekcje języka polskiego.      W liceum czytałam już więcej. Miałam fantastyczną polonistkę… zawsze przed wakacjami podawała nam listę lektur, jakie będziemy „przerabiać” w następnym roku, więc czytałam spokojnie, bez strachu, że nie zdążę na czas… […]

Czytaj więcej ›

Bastelki: Wiarygodność Kurskiego

rys. Katarzyna Rymarz

     Odkąd pamiętam ciąży nade mną przekleństwo – nie lubię, gdy w towarzystwie ktoś milczy. Od razu zaczynam w pamięci rozwiązywać test: Osoba ta milczy bo: a) jest nieśmiała z natury b) nie czuje się dobrze w tym gronie c) gardzi towarzystwem d) nie ma nic do powiedzenia.      W mojej nietolerancji dla milczków jest jeden jedyny wyjątek, milczenie polityka odbieram jako akt nadzwyczajnej łaski, bo gdy tylko polityk się odezwie, natychmiast traci wiarygodność.      Wiarygodna jest Beta Tyszkiewicz z nabytym z upływem lat i doświadczeń pogodnym dystansem do spraw bieżącego życia, a także gdy  mówi w wywiadzie, że skórę ściąga klamerką, nim zrobią jej fotkę. Niestety, traci całą wiarygodność na okładce Tele Tygodnia wygładzona jak deseczka glanc papierem. Tele Tydzień tak ma, że każdą dziewczynę przerabia na woskową lalkę, […]

Czytaj więcej ›