20 lutego 2011 10:23
Tłumacz, zwłaszcza przysięgły, spotyka się w swojej pracy z różnymi dokumentami. Jedne od razu oddaje się do sądu lub prokuratury i… zapomina, inne, jako ciekawostki pozostają w jego pamięci. Jeden ze znanych bydgoskich notabli zlecił mi kiedyś telefonicznie tłumaczenie dokumentów, które wygrzebał w archiwum w Nieszawie. Był już bardzo starym obywatelem miasta, poruszał się kiepsko, więc nie mógł osobiście dostarczyć dokumentów do tłumaczenia. Pan ów zaznaczył uprzejmie, że jestem kolejną osobą, do której zwraca się o tłumaczenie, ale jeśli nie dam sobie rady, to on poszuka następnej osoby, która wykona tę pracę. Następnego dnia odebrałam w poczcie kserokopie dokumentów. Tu warto dodać, że dokumenty pisane były przez polskich księży lub urzędników i charakteryzowały się piękną kaligrafią. Księża z reguły robili to, co obecnie wykonuje Urząd Stanu Cywilnego. Nieszawa znajdowała się w zaborze rosyjskim, […]
Czytaj więcej ›
10:22
Odkąd pamiętam ciąży nade mną przekleństwo – nie lubię, gdy w towarzystwie ktoś milczy. Od razu zaczynam w pamięci rozwiązywać test: Osoba ta milczy bo: a) jest nieśmiała z natury b) nie czuje się dobrze w tym gronie c) gardzi towarzystwem d) nie ma nic do powiedzenia. W mojej nietolerancji dla milczków jest jeden jedyny wyjątek, milczenie polityka odbieram jako akt nadzwyczajnej łaski, bo gdy tylko polityk się odezwie, natychmiast traci wiarygodność. Wiarygodna jest Beta Tyszkiewicz z nabytym z upływem lat i doświadczeń pogodnym dystansem do spraw bieżącego życia, a także gdy mówi w wywiadzie, że skórę ściąga klamerką, nim zrobią jej fotkę. Niestety, traci całą wiarygodność na okładce Tele Tygodnia wygładzona jak deseczka glanc papierem. Tele Tydzień tak ma, że każdą dziewczynę przerabia na woskową lalkę, […]
Czytaj więcej ›
10:21
Lansowanie ma w sobie coś z narcyzmu i niektórzy to uwielbiają. Na corocznym Balu Dziennikarzy Najsztub lubi szokować: a to mundurkiem z czerwonymi spodniami, a to prezentowaniem niebieskich bucików czy różowego języka w całej okazałości. Jednak dla pisarza fakt, że książka nie sprzeda się nawet z dobrą recenzją, jeśli autor w szczególny sposób nie zwróci na siebie uwagi, jest raczej smutny. Mój ulubiony bywalec Kawiarni Literackiej tygodnika „Polityka” Hubert Klimko-Dobrzaniecki kpi sobie z wszystkich gadżetów, z jakimi mógłby być sprzedawany jego produkt-książka: „w pakiecie z różową torebeczką, bawełnianymi rękawiczkami, chińskim ciasteczkiem wyprodukowanym w Niemczech, zestawem wonnych kadzidełek”. Lansujące się kobiety-pisarki zobrazuję dwoma kontrastowymi przykładami. Oto profesor Jadwiga Staniszkis i Sylwia Chutnik (jeszcze nie profesor). Książka Chutnik „Kieszonkowy atlas kobiet” nie wymaga reklamy. Zauważona przez krytyków […]
Czytaj więcej ›
9 stycznia 2011 16:23
W roku właśnie minionym zwierzęta nie miały u nas dobrej prasy, co dziwić nie może, jako że, z uporem godnym lepszej sprawy, szkodzą. Szkodzą Polsce! Niecny ten proceder uprawiają od wielu lat: nie wiedzieć komu i po co chronione chrząszcze, brzmiąc na podmiejskich łąkach, blokują budowę obwodnic a ptaki wespół UE oraz płazami, gadami etc. zdołały zniweczyć plany inkrustowania Doliny Rospudy romantyczną wstęgą asfaltu. Bobry zaś przeszły same siebie, zatapiając ubiegłego lata pół Polski, bezczelnie potem udając niewiniątka. Polacy są dziś przez faunę prześladowani o czym polskojęzyczne media, choć rzadko, ale jednak donoszą: w pewnej miejscowości przeciętej drogą szybkiego ruchu postawiono wprawdzie stosowne osłony, ale – kierując się egoistycznym interesem ptaków – za państwowe pieniądze ekoterroryści nakleili na ekranach sylwetki skrzydlatych drapieżników. W efekcie tego pewna pani co ranka […]
Czytaj więcej ›
13 grudnia 2010 09:04
O tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 postanowiło zawalczyć 11 polskich miast, w tym moje rodzinne miasto Bydgoszcz. Pomysłodawczynią idei była Melina Mercouri, grecka minister kultury, która przedstawiła swój pomysł 13 maja 1985 roku na spotkaniu Rady Europejskiej ministrów kultury. Inicjatywa przyjęła się w Europie i od tego czasu, co roku miasta wybrane jako Europejska Stolica Kultury mają możliwość promowania życia kulturalnego regionu i państwa. Jak czytamy na oficjalnej stronie konkursu: „Najważniejszym celem wyboru ESK jest wzmocnienie współpracy w dziedzinie kultury, wspieranie dialogu międzykulturowego, ale także promocja danego miasta – zaprezentowanie jego różnorodności potencjału dziedzictwa, kultury, ludzi.” Cel szczytny, jak najbardziej. Miasto wybrane na stolicę kultury staje się jakby centrum kulturalnym całej Europy przez pełen rok. Kto wie, może nawet jego blask trwa dłużej, jeśli odpowiedzialni za projekt postarają […]
Czytaj więcej ›
12 grudnia 2010 22:36
Odcinek pierwszy: Minister Piechoty Wyborczej Skoro kopacze WKS Śląsk Wrocław jeszcze Ligi Mistrzów nie wygrali, a szanse na to, że będziemy tu mieli największy w Europie stadion II-ligowy nadal są niemałe, doskonała więc to pora, by się zająć innymi szczeblami rozgrywek. Futbol (od 1954 r.)polega na tym, iż po boisku biega za piłką 22 facetów, a na koniec wygrywają Niemcy. W prezydenckich wyborach we Wrocławiu podobnie: po samorządowo-kampanijnej murawie zawsze hasa tłum pretendentów, a na koniec wygrywa Zdrojewski (eks-lider ratusza Wrocław) albo Dutkiewicz (obecny lider tej drużyny). Na koniec bieżącego sezonu ligowego właśnie on (po raz trzeci z rzędu) uniósł ramiona w geście triumfu. Pozornie zatem – żadnych niespodzianek, emocji. Nuda. Ale tylko pozornie. Finisz rozgrywek upłynął pod znakiem typowej ligowej młócki, obfitującej wszakże w zaskakujące zagrania. […]
Czytaj więcej ›
02:39
Co cztery lata w dniu wyborów samorządowych wybieram się do komisji obwodowej, wrzucam kartkę do urny i wracam do domu z rozdziawioną gębą, bo przecież mam powód do dumy. Obywatelski obowiązek spełniony, lista podpisana, frekwencja dzięki temu pnie się w górę – jestem wyborcą świadomym. Dopisałbym jeszcze kilka banałów, ale te i tak są wystarczająco mdłe i poprawne. To nic, że piętnaście tysięcy głosów oddanych np. na stowarzyszenie „My Poznaniacy”, oddolną inicjatywę obywatelską, działającą w Poznaniu od dwóch i pół roku poszło na zatracenie. Obywatel musi liczyć się, że jego głos nikomu nie pomoże, za to przyczyni się do wzrostu frekwencji. Piętnaście tysięcy głosów w Poznaniu na miejskich aktywistów, to ponad 9 % wszystkich oddanych głosów 21 listopada. A że nikt nie dostał się do Rady Miejskiej? No, […]
Czytaj więcej ›