Jolanta Sztejka: Czym może grozić przełom w medycynie?

22 sierpnia 2012 17:002 komentarze

Robin Cook „Polisa śmierci”
tyt. oryg.:  „Death Benefit”
tłum.: Aleksandra Górska
Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2012

Przeczytałam wiele thrillerów, ale niewiele medycznych. Przeszkodą w lekturze jest dla mnie najczęściej medyczny żargon, który wymusza na mnie większe skupienie podczas lektury i posiłkowanie się encyklopedią. Ale że lubię poznawać nowe rzeczy, czasami podejmuję ten trud. Tak też było z książką Robina Cooka.

Co tym razem zaserwował nam Robin Cook? Autor zabiera nas w podróż do przyszłości. Naukowcy z Centrum Medycznego Uniwersytetu Columbia są bliscy rewolucji w badaniach nad stworzeniem organów (choćby nerek czy trzustki) z komórek macierzystych dawcy. Co jest szczególnie istotne w czasach gdy dziedzinę transplantologii dopada kryzys w pozyskiwaniu organów do przeszczepów. Wielu chorych umiera nie doczekując odpowiedniego dawcy.

Bohaterka ,,Polisy śmierci”- 24 letnia Pia jest niezwykle zdolną studentką medycyny. Otrzymuje szansę współpracy z wybitnym naukowcem, specjalistą od genetyki molekularnej, laureatem nagrody Nobla. Pisanie doktoratu pod patronatem dra Rothmana jest dla Pii ogromna szansą. Zafascynowana odkryciami naukowca i jego asystenta bez pamięci zatraca się w pracy. W tym samym czasie dwóch byłych bankowców z Wall Street skupuje polisy starszych i schorowanych osób, rozkręcając przy tym niezły biznes i żerując na ich trudnej sytuacji. Jednak niesamowite odkrycia naukowców psują ich plany na ,,złoty interes”. W bezpiecznym z pozoru laboratorium dochodzi do wypadku. Obaj wybitni naukowcy trafiają do szpitala na oddział toksykologii i tam umierają. Pia jako jedyna nie wierzy w podaną przyczynę zgonu- a więc zatrucie pałeczkami duru brzusznego. Pełna determinacji studentka, wraz ze swoim przyjacielem z uczelni próbuje rozwikłać zagadkę śmierci Rothmana i jego asystenta.

Kto zyskuje, a kto traci na śmierci wybitnych naukowców?

Ciekawy thriller poruszający ważne dla medycyny aspekty. Fabuła ciekawa, ale jak na mój gust zbyt wiele specjalistycznych określeń zdominowało książkę. O ile w tego typu thrillerze spodziewałam się wielu zawiłych medycznych terminów, to w połączeniu z żargonem giełdowym mieszanka ta zaczynała już mnie męczyć.

Wytrwałym Czytelnikom książkę jednak polecam, a Czytelnicy mniej cierpliwi i lubiący mieć błyskawiczne rozeznanie we wszystkim niech sięgną raczej po lżejszą lekturę.

 

Tags:

2 komentarze

  • Przepraszam, mogę zapytać?
    Ile ważyła ta książka?
    Żeby wiedzieć, na przyszłość, co to jest lżejsza lektura.
    Bo ja nie chcę męczyć się i trzymać przed oczami (okularami) lektury ciężkiej.

Zostaw odpowiedź do Hufnagiel