Posty otagowane: "felieton"

Bastelki: Bieg przez płotki (żeby było o sporcie…)

19 czerwca 2011 22:491 komentarz
/il. Katarzyna Rymarz/

W dzieciństwie imponowały mi niezwykle dwie silne osobowości: dziad wędrowny i wiedźma. O wiedźmie mówiłam już chyba albo opowiem przy sposobności, dziś – w aspekcie nurtujących mnie  zagadnień – chcę spojrzeć wnikliwie na dziada. Wędrujący od wsi do wsi, podpierający się laską , odziany w sfatygowany kożuch – choć czasem burkiem poszczuty, jednak gdzieś strawę dostał, za co w podzięce siadał w cieple chaty i gawiedzi oczy na świat otwierał. Wiatr wył okrutnie i straszliwie za wymalowanym przez mróz oknem, a dziad snuł opowieści niczym sam Vasco da Gama albo i Krzysztof Kolumb wracający z wieloletniej podróży (i nieważne czy lądowej, czy morskiej). Tak przedstawiły mi dziada bajki i baśnie, a potem wystąpił w szkolnej czytance, gdzie jako niezdatny już do roboty darmozjad (w  przeciwieństwie do kołyszącej dzieciska babuli) wygnany […]

Czytaj więcej ›

Jolanta Sztejka: Listonosz na pożarcie

/rys. Michał Zięba/

Pan Kaziu jest listonoszem od kilkunastu lat. Kocha swoją pracę i za nic w świecie nie chciałby innej. Jednak od pewnego czasu żona pana Kazia wyraźnie nalega, by poszukał nowej pracy. Dlaczego? Mogłoby się wydawać, że mąż, który ma wymarzoną pracę, taką, którą lubi i która spełnia jego oczekiwania to jeden kłopot dla żony mniej… Mąż bowiem wraca z pracy szczęśliwy i zadowolony. Ale nic bardziej mylnego. Pan Kaziu swój zawód – owszem – kocha, ale na drodze do jego szczęścia stają zwierzęta domowe. Szczególnie psy. Psy różnej maści, które wściekle ujadają, gdy usłyszą dzwonek lub pukanie do drzwi. Natura psa nakazuje mu bronić nade wszystko otoczenia, więc trudno mu się dziwić, że przez niedomknięte drzwi, między łydkami swego pana zamierza pokazać listonoszowi swoje uzębienie. Na nic wtedy zapewnienia właściciela: […]

Czytaj więcej ›

Jacek Gulanowski: Jeszcze raz w sprawie Gutenberga

13 czerwca 2011 21:431 komentarz
/fot. Anna Kolasińska, psa ogonem odwrócił ktoś inny. Jeszcze się nie przyznał/

Chyba zostałem wywołany do tablicy. I właściwie sam sobie jestem winien, bo pisząc o końcu galaktyki Gutenberga popełniłem błąd skupiania się na sprawach drugorzędnych (takich jak zmiany cywilizacyjne) bez wnikania w istotne kwestie. Tym razem także nie będzie ostatecznych rozstrzygnięć, tylko próba sformułowania podstawowych pytań i wskazania możliwych dróg poszukiwań odpowiedzi. Przede wszystkim należy odróżnić przedstawienie cudzych poglądów z ich obroną. Marshall McLuhan nie we wszystkim miał rację, ale jego tezy warto znać, a ta o końcu galaktyki Gutenberga jest do przyjęcia. Należy też rozróżnić opis sytuacji, przyjęcie zaistnienia określonej sytuacji do wiadomości i niechęć do lamentu od euforii i popierania zmian. I dlatego jako motto tego krótkiego tekstu mógłbym przywołać słowa Ernsta Jüngera, którymi poprzedni esej zakończyłem. A na lament albo euforię nie ma miejsca – ponieważ tak naprawdę […]

Czytaj więcej ›

Z-M-P: Puchar naprawdę Sześciu Narodów

18 maja 2011 10:230 komentarzy
Z-M-P: Puchar naprawdę Sześciu Narodów

Zaczęło się z przytupem. I to takim solidnym. 5go lutego 2000 reprezentacja Włoch w rugby pokonała na Stadio Flaminio w Rzymie Szkocję 34-20. Był to pierwszy mecz Azzurrich w nieoficjalnych mistrzostwach Europy, a zarazem początek nowej ery w tych rozgrywkach – Six Nations. Wcześniej turniej nazywał się Home Nations i uczestniczyły w nim wyłącznie drużyny brytyjskie (Anglia, Walia, Szkocja oraz reprezentacja wyspy – wyspy, nie Republiki! – Irlandii), do których z czasem doszlusowała Francja, co spowodowało zmianę nazwy na Five Nations. Włączeniu Italii do tego elitarnego grona towarzyszyły spore kontrowersje, które dodatkowo przybrały na sile, gdy okazało się, że ów inauguracyjny triumf Włochów (dodajmy: nad ówczesnym obrońcą tytułu!) to były miłe złego początki. Azzurri przegrali wszystkie pozostałe cztery spotkania Six Nations 2000, z czego trzy naprawdę dotkliwie. Kompletem porażek zakończyły […]

Czytaj więcej ›

Inka Walkowiak: Recepta na czytanie

/fot. Anna Kolasińska, psa ogonem odwrócił ktoś inny. Jeszcze się nie przyznał/

Dlaczego Polacy nie czytają? To pytanie jest pozbawione racji bytu – skoro według statystyk większość nie czyta, każdy z tej większości sam sobie odpowie. Oczywiście, można założyć, że pytanie zadaje przedstawiciel czytającej mniejszości, ale po pierwsze, co mu do tego, po drugie – jeśli nawet dojdzie do wymiany poglądów na linii czytający – nieczytający, dyskusja odbywać się będzie na dwóch niemających punktów wspólnych płaszczyznach. Natomiast, czy taki stan rzeczy jest dobry i czy  jako społeczeństwo powinniśmy się kwestią nieczytania zadręczać, to już zupełnie inna para kaloszy. Jacek Gulanowski w artykule „Gutenberg umarł!” – na łamach Netkultury, gdzieś tu w kolumnie obok – usiłuje problem bagatelizować. Odwraca kota ogonem (i to kilkakrotnie), a czyni to tak przekonująco, że omal uległam czarowi jego wywodów i prawie byłabym uwierzyła, że ma rację. Zabawa […]

Czytaj więcej ›

Elżbieta Lipińska: Chłop żywemu niech wreszcie przepuści!

/fot. Anna Kolasińska/

Chłop żywemu niech wreszcie przepuści czyli karać czy edukować? Ostatnio mamy do czynienia z nasileniem się przypadków znęcania się nad zwierzętami. Stopień zbydlęcenia (dlaczego musimy użyć słowa, które w istocie obraża zwierzęta?) niektórych sięga niewyobrażalnych rozmiarów.  Czy naprawdę to nowe zjawisko?  Czy może tylko wreszcie zaczęto o nim pisać, zainteresowały się media? Czy to aby nie kolejna moda, która przeminie, a która zwiększa oglądalność i „czytalność”, szczególnie, gdy stosowny opis wzbogacony jest o drastyczne zdjęcia czy film? Ktoś może zarzucić mi nieczułość, ale moja wiara w czyste intencje mediów jest nikła. Mniejsza jednak o media. Ich akcje bez względu na pobudki mogą bowiem przynieść pożądane rezultaty w postaci uświadomienia społecznościom powszechności okrucieństw, drastyczności zachowań, uczulić je na potrzebę działań jednostek. To one bowiem, nie do przecenienia w skali całego kraju, […]

Czytaj więcej ›

Jolanta Sztejka: Po co komu 1 procent?

Jolanta Sztejka: Po co komu 1 procent?

Już pod koniec roku kalendarzowego wszelkie instytucje, które posiadają status organizacji pożytku publicznego rozpoczynają wielką akcję propagującą ideę oddawania jednego procenta podatku na swoją działalność. Fundacje i stowarzyszenia, czy to wspierające dzieci, zwierzęta, osoby bezdomne czy działające na rzecz kultury prześcigają się w pomysłach, marketingowych trikach, aby tylko przyciągnąć uwagę podatników. Dla tego typu instytucji jest to niemały grosz i warto o niego walczyć szczególnie wtedy, gdy chodzi o zdrowie a  nawet życie małych pacjentów, których owe organizacje często mają pod swoją opieką. Swój jeden procent oddaję od początku, od kiedy tylko owa idea została wprowadzona do naszego systemu podatkowego, a więc o ile się nie mylę od 2004 roku. Niestety na początku ustawodawca robił wszystko, aby podatnikom, a przez to i OPP utrudnić życie. Najpierw trzeba było rozliczyć PIT, […]

Czytaj więcej ›

Winrich: Historyczna pamięć i takaż skleroza

/rys. Katarzyna Rymarz/

Małe dziecko, poznając otaczający go świat, najczęściej zadaje pytanie: Dlaczego? I rodzic, albo próbuje mu odpowiedzieć, albo mówi po prostu: Bo tak! Podobnie jest w życiu. Albo chcemy poznać przyczyny i istotę danego zjawiska, albo przyjmujemy, że tak po prostu jest i niespecjalnie nas obchodzi, dlaczego tak, a nie inaczej. W wypadku wszystkiego, co dotyczy człowieka i jego zachowań, tłumaczeniem przyczyn zajmują się nauki szeroko rozumiane jako humanistyczne, a wśród nich niepoślednią, a może nawet najważniejszą rolę, odgrywa historia. W niej bowiem jest klucz do rozumienia teraźniejszości. Bez jej znajomości zachowujemy się właśnie, jak ów rodzic, który mówi do dziecka: Bo tak! Wszystkie nasze zachowania mają swoje historyczne przyczyny, chociaż większość z nich jest przez nas przyjmowana a priori. Dlatego mało kto zadaje sobie pytanie, na przykład, dlaczego mężczyźni przy […]

Czytaj więcej ›

Marian Wtorek: Sznurem panny za mundurem (własnym).

Marian Wtorek: Sznurem panny za mundurem (własnym).

Ultramizoginiczny ten felieton, to wyraz samczej frustracji z powodu zmian jakie się u nas dokonują na froncie płciowym od roku 1989, które kazały Polkom sznurem iść za mundurem. Tym razem nie jako wdowy in spe, ale armatnie mięso mundurowo-genderowej rewolucji. jej efekty najłatwiej zauważyć oglądając TV „ze zwróceniem szczególnej uwagi” na „oficerów prasowych” poszczególnych komend policji. O parytecie fifty-fifty można tu tylko pomarzyć, chyba że (nic mnie już w Polsce nie zdziwi) część z rzeczniczek to ucharakteryzowani mężczyźni – w końcu nie wszystko w „mundurówce” może być jawne. I nie każdemu agentowi Tomek. Panie rzeczniczki, co logiczne, szeregowymi nie są, a wręcz przeciwnie – i tu zbytnio się nie różnią od reszty koleżanek po fachu. Stopień „uoficerzenia” umundurowanych kobiet jest o Himalaje wyższy niż mężczyzn, sarkających po kątach na damski […]

Czytaj więcej ›

Winrich: „Człowiek pamięci” czyli rzecz o Andrzeju Przewoźniku

16 kwietnia 2011 17:122 komentarze
/rys. Katarzyna Rymarz/

     Andrzeja Przewoźnika, długoletniego sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa po raz pierwszy zobaczyłem przed tablicą ogłoszeń w budynku Collegium Witkowskiego na ulicy Gołębiej w Krakowie, gdzie mieści się Instytut Historii UJ. Specjalnie nie rzucał się w oczy. Ot, drobny, niewysoki chłopak z widoczną już wtedy tendencją do wysokiego czoła. Właśnie dowiedział się, że nie znalazł się na liście przyjętych na pierwszy rok. Wkrótce jednak spotkałem go znowu, czekając na zajęcia  z nauk pomocniczych historii. Tym razem był zupełnie inny. Wesoły, rozgadany. Przyjęli go z odwołania. Kiedy zbliżyłem się do grupy kolegów, w której stał, od razu usłyszałem hasło: Armia Krajowa. I od tej pory Andrzej kojarzył mi się tylko z jednym: Armią Krajową, II wojną światową i losem Polaków w czasie jej trwania. To był jego konik. […]

Czytaj więcej ›