Archiwum Grudzień, 2012

Koniec świata odwołany!

22 grudnia 2012 18:102 komentarzy
Koniec świata odwołany!

No cóż, koniec świata możemy chyba uznać za odwołany. Pojawiają się oczywiście  różne spiskowe teorie zawiedzionych. Jedna z nich głosi, że według Majów koniec świata miał być w grudniu, a według kalendarza Grudniów pojawi się on w maju. My jednak nie zamierzamy się poddawać podobnym proroctwom i niniejszym koniec świata ODWOŁUJEMY! I możecie Państwo na nas się powoływac w tym względzie. Tak jak zdecydowanie przereklamowany był koniec świata, tak i pogłoski o śmierci Netkultury okazały się, parafrazując Marka Twaina, mocno przesadzone. Jesteśmy i wracamy po przerwie z nowymi siłami i planami. Patrząc radośnie w przyszłość nie zapominamy jednak o przeszłości i z tego miejsca chcemy serdecznie podziękować naszym współredakcyjnym Kolegom i Współpracownikom, których już z nami nie ma, a bez których Netkultury w ogóle by nie było. Dziękujemy Wam za […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: PTOK fałszujący w TOK FM

Jacek Rojewski: PTOK fałszujący w  TOK FM

Ostatnimi czasy nowoczesność zaczyna nas przerażająco ogarniać. Ogarnia nas totalnie i niepowstrzymanie, a przede wszystkim bez wzajemności, gdyż my już jej nie ogarniamy od dawna. Niezrażona tym nowoczesność, która bezczelnie zadomawia się wokół nas i zamienia w naszą współczesność, zaskakuje nas ciągle procesami i zjawiskami o których do niedawna nie mieliśmy w ogóle pojęcia. Jesteśmy otoczeni przez interfejsy, dżipiesy i esemesy. Nękają nas bilingi i monitoringi. Czyhają na nas gadżety, widżety i tym podobne szaleństwa. Mnie natomiast dopadły działające w straszliwym duecie tabloidyzacja i fidbek. A było to tak… Czy wiedzą Państwo dlaczego w Polsce nie wykształcił się nigdy zawód/pozycja/ zaufanego kamerdynera /butlera/ i dlaczego w związku z tym Anthony Hopkins nie ma szans zagrać mitycznego „Jana”? A czy w rodzinie Curie była tylko jedna laureatka Nagrody Nobla? A może […]

Czytaj więcej ›

Z-M-P: Monster Junior High

rys. Magdalena Jemielity

Czyli ropiejący wrzód na tyłku polskiego systemu edukacji. (Tekst dedykowany pamięci W. Karasińskiego. Już Winrych, gdzieś tam, na górze, wie dlaczego) # MONSTER Tomasz[i], ur. 1983, wuefista o posturze rugbisty, Trójmiasto: Czy się boję? Nie, to raczej mnie się boją (śmiech). Zdarzyło ci się użyć siły? T: (znacznie poważniej) Raz, czy dwa. Oczywiście bez większych hardkorów. Trzeba było jednego z drugim złapać za łeb i potrząchnąć, no to złapałem i potrząchnąłem. Nie wiem, skarg do tej pory nie było, procesów też nie (śmiech). Tak ogółem, to w tej mojej poprzedniej szkole była naprawdę zajebista atmosfera. Sensowna dyrektorka, sporo nauczycieli w stylu cała kariera w jednym miejscu, niektórzy już trzecie pokolenie tam obracali. No i wiesz, szkoła w małym miasteczku, mnóstwo dzieciaków z okolicznych wiosek, a to jednak inna mentalność. Tam […]

Czytaj więcej ›

Małgorzata Maciejewska: Pęknięte serce fortepianu

Przyznać jednak trzeba, że Ingolf Wunder znalazł czas na rozdanie autografów, nie tracąc pogody ducha pomimo zmęczenia. Fot. Paweł Gołębiewski

…Czyli o tym, dlaczego warto wybrać się koncert Ingolfa Wundera więcej niż raz, która kołysanka rozczula i ożywia zamiast usypiać i kto pierwszy wśród romantyków docenił walkę między solistą a orkiestrą? Odpowiedzi na te i inne pytania poznali melomani, którzy jeden  październikowych wieczorów spędzili w Dworze Artusa w Toruniu. To nie ja zauważyłam prosty, gustowny plakat, przedstawiający Ingolfa Wundera, który siedzi na wieku fortepianu i uśmiecha się z lekkim roztargnieniem. Ale za to miła była radość, kiedy dotarło do mnie, że w naszym mieście zagra kolejny laureat Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, jednego z najbardziej prestiżowych koncertów pianistycznych na świecie. Zanim niemal dobiegłam do akademika i zamówiłam bilety przez Internet (z wrażenia w dwóch miejscach równocześnie), przeżyłam jeszcze chwile strachu, gdy po gorączkowym przyjrzeniu się wszystkim informacjom na plakacie […]

Czytaj więcej ›

Magdalena Jemielity: Maciej Rauch „BETWEEN THE WORLDS”

Maciej Rauch, fot. Michał Andrysiak, make-up i fryzura Karolina M. Bastrykin

Wyobraźmy sobie krainę znajdującą się gdzieś pomiędzy tym co nas otacza, tym co prawdziwe, lecz dla nas niedostępne oraz tym co nierzeczywiste, wymyślone. Tam znajduje się świat przedstawiony przez Macieja Raucha. Na jego obrazach możemy spotkać przyjaciół artysty, papieża Benedykta, ikony popkultury, a nawet jednorożca. Maciej komentuje otaczającą go rzeczywistość, ukazuje nam ważne chwile z życia swojego i swoich przyjaciół, odbywające się w baśniowej, fikcyjnej scenografii. Artysta łączy światy, które mimo swych różnic, poprzez plastykę tworzą spójny stylistycznie obraz. Opowiada nam o sobie, o swoim otoczeniu, ukazuje obrazy własnych fantazji. Cykl „Between the Worlds” jest pracą dyplomową obronioną przez Macieja Raucha z wynikiem bardzo dobrym na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Gdansku. Dr hab. Anna Królikiewicz w recenzji  pisze o tym młodym twórcy: „Maciej Rauch, jest dla mnie pysznym […]

Czytaj więcej ›

Łukasz Woźniak: Szesnaście koni mechanicznych, czyli bardzo subiektywna podróż do źródeł gotyckiego country.

Łukasz Woźniak: Szesnaście koni mechanicznych, czyli bardzo subiektywna podróż do źródeł gotyckiego country.

Właściwie, mogę bez ogródek stwierdzić, że nie przepadam za westernami, i zawsze bliżej mi było do Indian, niż „Kowboi”. A przynajmniej tyle pamiętam z dzieciństwa. Bonanza przykuwała moją uwagę tylko na chwil kilka samą ścieżką dźwiękową, Rio Bravo klimatyczną balladą, wyśpiewaną gdzieś tam w środku mało interesujących mnie zdarzeń. Bohaterem i wzorem zaś był Winnetou, potem piraci, a jeszcze później Robocop i Terminator. Oczywiście przyszedł też czas na poetów, prozaików, podróżników, reżyserów i całą hordę artystów plastyków, a wraz z nimi wkroczenie w – nie zawsze prosty i dookreślony – świat kultury i sztuki. Okazało się, iż paleta barw jest daleko bardziej skomplikowanie złożona, niż ta z lekcji plastyki – biały posiada znacznie więcej odcieni, niż  c z y s t y  i  p r z y b r u […]

Czytaj więcej ›

Joanna Zdanowska: O nieoczywistych urokach wsi. Recenzja „Brudnej roboty” Kristin Kimball

Joanna Zdanowska: O nieoczywistych urokach wsi. Recenzja „Brudnej roboty” Kristin Kimball

Kristin Kimball „Brudna robota. Zapiski o życiu na wsi, jedzeniu i miłości.” tłum. Alina Patkowska Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012 s. 272   Kristin – trzydziestoletnia mieszkanka Nowego Jorku, absolwentka Uniwersytetu Harvarda utrzymująca się z pisania, wyjeżdża pewnego dnia na wieś, aby zebrać materiały do tekstu o rolnictwie ekologicznym. Zamierza przeprowadzić wywiad z młodym farmerem, zajmującym się produkcją zdrowej żywności, na którą zapanowała ostatnio (jest rok 2002) pewna moda wśród mieszkańców wielkich miast. Na miejscu zostaje zaproszona do pracy, a później do stołu. Wycieczka okazuje się egzotycznym i ekscytującym doświadczeniem, a dziennikarka – trudno początkowo powiedzieć, czy wiedziona pociągiem do wysokiej jakości pomidorów, czy raczej do obłędnie przystojnego w jej mniemaniu rolnika – postanawia składać podobne wizyty częściej. Po jakimś czasie porzuca swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania i styl życia, aby zacząć […]

Czytaj więcej ›

Małgorzata Maciejewska: Dorosła pisarka

Małgorzata Maciejewska: Dorosła pisarka

Dorota Masłowska „Kochanie, zabiłam nasze koty” Wydanie I Oficyna Wydawnicza Noir Sur Blanc Warszawa 2012 156 stron, audiobook 4h 24 min Dorotę Masłowską  posądzano nie raz o zamach na rodzimą literaturę. Nie dała się – i jej najnowsza książka sprawia, że nie musi mówić już nic na swą obronę . W dodatku trudno orzec czy lepiej „Kochanie, zabiłam nasze koty” przeczytać samemu, czy też wysłuchać w odczycie audiobookowym Katarzyny Dąbrowskiej. A taka multimedialność teksu to w naszym kraju sprawa nieczęsta.     Ucieszyłam się, widząc, że prezentem pożegnalnym od kolegów i koleżanek z pracy jest nowa książka Doroty Masłowskiej, Kochanie, zabiłam nasze koty. Ucieszyłam się, choć moje główne skojarzenie z tekstami autorki to jednak chaos językowy i skłonność do opowiadania o rzeczach tyle prawdziwych, co nieapetycznych. Nie można jednak Masłowskiej […]

Czytaj więcej ›

Z-M-P: Dziwna jesienna euforia

Z-M-P: Dziwna jesienna euforia

Jesień powszechnie kojarzy się ze smutkiem. Za oknem plucha, na niebie ciężkie chmury, na chodniku obrzydliwa breja. Dzień coraz krótszy, a wspomnienia letnich szaleństw z każdą chwilą bardziej odległe. No i jeszcze ten początek listopada zatopiony w zadumie o przemijaniu i zwiastujący nieubłaganą zimę (tak rzeczywistą, jak i metaforyczną). Nic więc dziwnego, że omawianą porą roku mało kto myśli o przyjemnościach. Wręcz przeciwnie, jesienne obniżenie nastroju doczekało się nawet uznania za oficjalną jednostkę chorobową. Wielu twierdzi, że polski futbol stoi na głowie. Jeśli chodzi o zmiany kalendarzowe należałoby przyznać im rację, bowiem jesień przyniosła rodzimej kopanej gigantyczny zastrzyk optymizmu. I w sumie też nic dziwnego. Summer okazało się co prawda długie, ale na szczęście nie endless. 26go października wykpiwany, wyszydzany, do cna skompromitowany Grzegorz Lato oficjalnie opuścił stanowisko prezesa PZPN. […]

Czytaj więcej ›

Paweł Maciąg: Jak podejść cztery lwy?

Paweł Maciąg: Jak podejść cztery lwy?

Tytułowe „Cztery Lwy” podejść bardzo łatwo, bo nie chodzi tu o władców sawanny, a niezbyt /delikatnie mówiąc/ rozgarniętych dżihadystów. Natomiast sam film stanowi dość twardy orzech do zgryzienia. Ale po kolei. Czy w kraju w którym w 2005r.  bomby islamskich fanatyków rozerwały 52 pasażerów metra i autobusu, raniąc kolejne setki osób, można w ogóle robić farsę na temat terrorystycznych zamachów? W Zjednoczonym Królestwie najwyraźniej można, bo kinowy debiut Chrisa Morrisa /znanego brytyjskiego satyryka i nieunikającego kontrowersyjnych tematów prowokatora, m.in. twórcy słynnego Brass Eye/powstał w 2009r., a nawet zgarnął sporą porcję nagród, w tym nagrody BAFTA i British Comedy Award. A czy powinno się? Oto jest pytanie. Film opowiada o grupce brytyjskich muzułmanów marzących o męczeństwie i przygotowujących samobójczy zamach na uczestników Maratonu Londyńskiego. Cóż w tym śmiesznego? Ano to, że […]

Czytaj więcej ›