Archiwum Maj, 2012

Janusz St. Andrasz: Królowie i szpiedzy na portugalskiej Rivierze, czyli Estoril jakiego nie znacie.

15 maja 2012 15:080 komentarzy
Janusz St. Andrasz: Królowie i szpiedzy na portugalskiej Rivierze, czyli Estoril jakiego nie znacie.

Piękne miejsca, plaże, przepych kurortów, koronowane głowy, fascynujące historia. Dzisiaj dzięki Januszowi Andraszowi powracamy do nie wszystkim znanej historii Estoril. Co wspólnego może mieć James Bond z obecnym królem Hiszpanii czy Ignacym Janem Paderewskim? Aby poznać odpowiedź na to pytanie, należy udać się na sam kraniec Europy… Historia Estoril, portugalskiego kurortu położonego nieopodal Lizbony jest doskonałym materiałem na fascynujący film fabularny, opowiadający o czasach drugiej wojny światowej, kiedy to Portugalia była jednym z nielicznych europejskich państw zachowujących neutralność. Fakt ten spowodowany był z pewnością wieloma różnymi czynnikami, spośród których można wymienić m.in. przebiegłość i wyrachowanie polityczne rządzącego wówczas żelazną ręką, dyktatora António de Oliveira Salazar. Nie opowiedział się on po żadnej ze stron ówczesnego konfliktu, pozostając wierny paktowi o nieagresji i pomocy zawartej pomiędzy Portugalią i Anglią w …1377 r. […]

Czytaj więcej ›

Jolanta Sztejka: Slalomem po bułkę

Jolanta Sztejka: Slalomem po bułkę

     Drzewa pokryły się kwiatami, pachną bzy a więc wiosna pełną parą. Za niektórymi z nas tzw. długi weekend majowy, za niektórymi nawet najdłuższy w tym roku, a tym samym pierwsze majówki, pachnące smakołyki z grilla i niejedno chłodzone piwko w cieniu drzew.      Wszakże pogoda zmienną jest, jednak niejedną butelkę już się tej wiosny wypiło. Bez zbędnego rozważania gdzie, dlaczego, jak… a jedynie za ile? Zaciekawiona opowieściami znanej mi osobiście sprzedawczyni sklepu monopolowego zamyśliłam się nad kwestią sprzedaży alkoholu. Kiedy 10 lat temu wprowadzałam się na nowe osiedle był tu zaledwie jeden sklep spożywczy. Zastanawiałam się wtedy, w jakim celu właściciel fatygował się i drzwi wejściowe przeniósł w drugi koniec sklepu. Jak się okazuje uzyskanie zgody na sprzedaż napojów wyskokowych nie należy do spraw prostych. A że biznes rządzi […]

Czytaj więcej ›

Mirka Szychowiak: Sweterek bez cekinów

Mirka Szychowiak: Sweterek bez cekinów

Andrzej Wawrzyniak, Michał Wiśniewski SWETEREK EMI Music Poland, 2012 Po raz kolejny zakładam słuchawki i słucham tej płyty. Daleka jestem od łączenia okoliczności życiowych z artystą. Nie uprawiam sztuki “collagu” – nie używam do stworzenia własnego obrazu: cekinów, złotek, dziur w spodniach, dziur w nosie, malinowego owłosienia czy pomarańczowych trampek i kolekcji kolczyków, dla których obywatel Wiśniewski Michał dał się gęsto podziurawić na twarzy (a może i gdzie indziej). Żeby jednak osłabić zaskoczenie, które spowodowała płyta “Sweterek” – odrobiłam grzecznie lekcje i odsłuchałam największe przeboje zespołu “Ich Troje”, bo pomyślałam sobie – nie znasz, nigdy nie słuchałaś, poza przypadkami, kiedy w radiu czy telewizji wpadłaś na jakąś zwrotę czy refren. Zaskoczenie zostało, więcej – jest większe. “Sweterek” jest w pewnym sensie – cenną kolekcją. Mam na myśli nie tylko teksty, […]

Czytaj więcej ›

(5) Euro tuż tusz… – Z-M-P: Niech żyje bal!

/rys. Magdalena Jemielity/

Euro tuż tusz… czas kończyć. W momencie ukazania się czerwcowego numeru Netkultury Mistrzostwa Europy będą trwały w najlepsze. Najprawdopodobniej będziemy już nawet wiedzieć, czy naszym Orłom uda się pierwszy raz od niepamiętnych czasów przejść pierwszą fazę turnieju rangi mistrzowskiej, czy też znów skończy się – tfu, tfu! – na trzech meczach „o”. Macie zatem Państwo przed oczyma ostatni odcinek mojego cyklu. W ciągu ostatnich czterech miesięcy starałem się Państwu przybliżyć aspekty organizacji Euro, które zazwyczaj unikają mainstreamowym mediom, nic już nie mówiąc o PRowo rozwrzeszczanych działaczach i politykach. Tak się złożyło, że pisałem głównie o sprawach trudnych: przepłaconych stadionach, znikomym wpływie ME na rozwój kultury fizycznej w naszym kraju, niezasypanych, głębokich rowach zionących wzdłuż genderowych i narodowościowych linii demarkacyjnych… Oczywiście, te problemy nie ulegną samorozwiązaniu. Drugiego lipca nie skonstatujemy z […]

Czytaj więcej ›

Justyna Aleksandra Sikorska: Książka artystyczna (book art) dla dzieci i młodzieży

Justyna Aleksandra Sikorska: Książka artystyczna (book art) dla dzieci i młodzieży

„Emily isn’t lazy, she’s just happy doing nothing.”      Zawsze kiedy stykamy się ze zjawiskami niezbadanymi oraz odbiegającymi od powszechnie respektowanej normy łatwiej nam określić czym one nie są, aniżeli czym są. Dlatego, jeśli miałabym opisać postać Emilki, powiedziałabym, że nie jest ona słodką, różową laleczką, którą troskliwe mamy upodabniają do ideału Barbie, nie ma jasnych, kręconych loków, ani też niebieskich, łagodnych oczu. Nie nosi koronkowo-falbankowych sukienek, nie trzyma cukierków w kieszeniach, nie śpi z pluszowymi misiami. Rzadko się uśmiecha, nigdy nie mówi tego, czego oczekują od niej dorośli, nie jest grzeczna, nie ma koleżanek ani kolegów. Ponadto nie jest konformistką, nie należy do „stada”, nie oczekuje uznania, nie jest cool.      Jaka więc jest Emilka? Przede wszystkim dziwna. A dziwna oznacza: oryginalna, tajemnicza, nietuzinkowa, inna, indywidualna, aspołeczna, wyalienowana, „trudna” […]

Czytaj więcej ›

Jacek Rojewski: Cholonek czyli dobry Pan Janosz

Jacek Rojewski: Cholonek czyli dobry Pan Janosz

  „Od czytania człowiek tylko głupieje.”                                                            Świętkowa Świętkową znam już całkiem dobrze, mógłbym słuchać i słuchać jej wielowątkowych monologów i mądrości życiowych zabrzańskiej straganiarki, ale z tym akurat kawałkiem jej życiowej mądrości zgodzić się nie mogę. Bo widzicie droga Pani Świętkowa, bez tego czytania to ja bym bym Pani  w ogóle nie poznał. Nie poznałbym ulicy Oślowskiego w Porembie i przebogatego wszechświata mieszkańców kopalnianych familoków. Nie poznałbym Pani rodziny, Pani chopa Świętka, cer Waszych, ich chopów – Stanika, Detlefa, Jankowskiego też. Nie poznałbym całego panoptikum sąsiadów Waszych – Koenigów, Widerków, Pelków, szynkarza Kapicy, nieszczęsnego Gryzoka i wielu wielu innych. Nie zajrzałbym do międzywojennego Zabrza, do zakątka  będącego kwintesencją lumpenproletariackiego Górnego Śląska, miejsca pełnego osobliwości, barw, zdarzeń, plotek, woni, miłości, nienawiści, zabobonów, modlitw, podłości […]

Czytaj więcej ›

Izydor Oracz: Wyznania podpadniętego duszpasterza

Izydor Oracz: Wyznania podpadniętego duszpasterza

John Updike Miesiąc niedziel tyt. oryg.: A Month Of Sundays tłum.: Jerzy Kozłowski Rebis, Poznań 2012      Na wstępie drobne, lecz ważne zastrzeżenie; recenzja ta nie będzie skonstruowana wg zasad opracowanych przez Johna Hoyera Updike’a (1932-2009), chociaż większość z nich w pełni podzielam.      I tak; Updike zalecał, aby nie zajmować się całą dotychczasową twórczością danego autora, lecz tylko konkretną książką. Trudno jednak tę arcysłuszną uwagę stosować do autorów obcojęzycznych, których twórczość jest prezentowana na lokalnym rynku dość wyrywkowo i nie zawsze w porządku chronologicznym. W przypadku Updike’a poety, prozaika i krytyka literackiego, którego dorobek stanowi około 50 książek wydane w Polsce przekłady stanowią niespełna 30% puścizny Amerykanina. W Polsce Updike nie zaistniał jako poeta i krytyk literacki, który  podobnie jak Vargas Llosa chętnie dzielił się swoimi przemyśleniami o warsztacie  […]

Czytaj więcej ›

Adam Muszkieta: „Nietykalnych” można dotykać

Adam Muszkieta: „Nietykalnych” można dotykać

Nietykalni (Intouchables) reż. Olivier Nakache, Eric Toledano scen.: Olivier Nakache, Eric Toledano prod.: Francja, 2011 czas: 1 godz. 52 min. 29 kwietnia zapamiętam na długo. Bardzo przyjemny dzień, z którego po części napiszę relację. Zacznę od „Nietykalnych”      Słyszałem wiele dobrego o tym francuskim filmie czy to w prasie czy w telewizji. I od najbliższych mi osób dochodziły do mnie tylko pozytywne a nawet hurraoptymistyczne recenzje. W takim wypadku moje wymagania niepomiernie wzrosły.      Tyle słowem wstępu. Lubię francuskie kino, tamtejsze poczucie humoru i już od pierwszej sceny, z zazdrością patrząc, jak jeden z bohaterów prowadzi maserati, w sposób niczym w filmie „Taxi”, do tego w tle jeszcze Earth, Wind & Fire i September… – stwierdziłem – zaczyna się dobrze.      Nie jest to jednak typowa komedia, gdzie czekamy z […]

Czytaj więcej ›

Małgorzata Maciejewska: Kino dla spóźnialskich

Małgorzata Maciejewska: Kino dla spóźnialskich

Tym, którym nie udało się wybrać do kina w ciągu ostatnich kilku tygodni, przypominamy o pięciu filmach, które trzeba zobaczyć [albo niekoniecznie:)] choćby na DVD czy Blue-Ray’u.  .    Wszystkie odloty Cheyenne’a Reżyseria: Paolo Sorrentino Scenariusz: Umberto Contarello, Paolo Sorrentino Muzyka: David Byrne, Will Oldham Zdjęcia: Luca Bigazzi       To moim zdaniem najciekawszy, najbardziej ujmujący film tej wiosny. Cheyenne, niemłoda, ekscentryczna, zużyta przez życie gwiazda popu, wiedzie flegmatyczne życie w uroczym pałacu w niewielkim mieście. Utrzymuje się z gry na giełdzie, a każdy dzień zaczyna od dokładnego makijażu i wdziania glanów/martensów.  Z pogłębiającej się depresji – lub, jak twierdzi jego żona-strażak (rewelacyjna Frances McDormand) – nudy, wytrąca go wiadomość o chorobie ojca. Nie bez oporów pakuje niewielką walizkę na kółkach i rusza do rodzinnego miasta… Wbrew pozorom nie jest to […]

Czytaj więcej ›

Jarosław Kolasiński: Nikt niczego nie oczekiwał i się „nie rozczarował”

Jarosław Kolasiński: Nikt niczego nie oczekiwał i się „nie rozczarował”

Ulrich Völklein Nikt już nie oczekiwał litości Los niemieckich wygnanych. tyt. oryg.: Mitleid war von niemand zu erwarten tłum.: Jola Zepp Replika, Zakrzewo 2008 Bywa, że całkiem normalne, jednoznaczne słowa nabierają nagle politycznych znaczeń i to do tego stopnia, że stają się trefne. Weźmy „wypędzonych”. Niby nic, a straszy. I to prawdopodobnie z tego właśnie względu – choć pomiędzy okładkami trefne słowo pada mnóstwo razy – pojawia się podtytuł „losy niemieckich wygnanych”. Niby wygnany i wypędzony znaczy to samo lecz ten wąsik, ach! ten wąsik… W roli wąsika występuje w Polsce od lat wielu (zaraz po abdykacji Hupki i Czai) madame Erika S. – dyżurna Walkiria polskich mediów. Owo odmienianie Steinbach przez przypadki powoduje, ze faktycznie trudno już dziś o wypędzonych mówić bez ustawiania się po jednej z (rzekomo) dwóch […]

Czytaj więcej ›