Archiwum luty, 2012

Wywiady Netkultury: Rafał Karcz – Dla mnie sztuka jest zabawą w chowanego ze śmiercią…

15 lutego 2012 11:498 komentarzy
Rafał Karcz /fot. Anna Legutko/

Rafał Karcz Absolwent Wydziału Historii Sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Wydziału Form Przemysłowych krakowskiej ASP. Malarz i fotografik eksperymentujący z mediami oraz technikami, opisujący szeroko rozumianą przestrzeń miejską, oscylujący na pograniczu undergroundu i kultury masowej. Twórca niezależny, który nie wchodzi w „układy” i „układziki” w świecie sztuki. Sam wydeptuje własną ścieżkę i miejscami ją poszerza. Czasem naprawdę minimalnym nakładem środków, choć maksymalnym nakładem pomysłów. Swoje prace wystawia w galeriach zachodniej Europy i Stanów Zjednoczonych. . . Z Rafałem Karczem dla Netkultury rozmawia Magdalena Łukasik . Magdalena Łukasik: Z zaciekawieniem przyglądam się Twoim pracom. Są takie inne, takie świeże. Gdzie na co dzień poszukujesz inspiracji? Rafał Karcz: W sobie, w głowie, w jaźni… Tak najkrócej. Poza tym muzyka, rock garażowy, teledyski na YouTube, jakieś przebitki i strzępy obrazów. To gdzieś zostaje. […]

Czytaj więcej ›

(2) EURO tuż tusz*… – Z-M-P: Refundacja do decyzji PZPN

(2) EURO tuż tusz*… – Z-M-P: Refundacja do decyzji PZPN

Parę lat temu mój kolega, wówczas początkujący sprzedawca w prowincjonalnym komisie samochodowym, obsługiwał pewne małżeństwo. Ludzie ciut po czterdziestce, schludnie ubrani, zadbani, kulturalni. Cel swojej wizyty – wygodne, pakowne, ekonomiczne auto rodzinne – wyjawili już na dzień dobry. Jednakże kolega, świeżo po weekendowych kursach marketingu, postanowił wiedzieć lepiej. Podprowadził ich pod eleganckiego sedana z górnej półki i zaczął opiewać jego zalety. Panią mamił dyskretnie gustowną barwą i szykowną linią stworzoną przez czołowych stylistów. Panu obiecywał świetne osiągi, niebywały komfort prowadzenia i prestiż. Klienci, śląc uprzejme uśmiechy, w cierpliwym milczeniu wysłuchali jego tyrady. Po czym wskazali na stojącego nieopodal siedmioosobowego vana i odrzekli: „wie pan co, a może jednak ten? Jest dwa razy większy i trzy razy tańszy od tamtego. Pomieści wszystkie nasze dzieci, psy i bagaże. A na dodatek ma […]

Czytaj więcej ›

Jolanta Sztejka: O dążeniu do szczęścia słów kilka

/rys. Magdalena Skiba/

      O tym, że warto mieć marzenia, chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Rzecz w tym, co w tych marzeniach umieścimy. Można marzyć o rzeczach, które mają szanse się spełnić, czasem przy odrobinie szczęścia… albo gdy się o to bardzo postaramy, jak np. podróż do ciepłych krajów albo nowy samochód. Wielu osobom marzenia kojarzą się z czymś tak nieosiągalnym, nieodstępnym, że bujają w obłokach wiele wyżej i w sferze ich marzeń jest lot w kosmos, albo podróż dookoła świata… te możliwe do osiągnięcia cele, zwą zazwyczaj życzeniami…        Ja wolę marzyć ostrożnie, o czymś, co może mieć jakąś szansę na spełnienie, a lot w kosmos, zdobycie Mont Everest itp. to już dla mnie nie marzenia, a bujanie w obłokach. Można jednak wysnuć tezę, że obojętnie czy mamy życzenia, marzenia, czy bujamy […]

Czytaj więcej ›

MiKasa: Decymator Włodzimierz

MiKasa: Decymator Włodzimierz

       Z lekcji anatomii wiadomo, że wyżej nerek podskoczyć się nie da. Skoki zaś, jako dyscyplina sportowa jednoznacznie kojarzyć się u nas muszą z Adamem Małyszem, albo redaktorem Szaranowiczem. No właśnie, z kim bardziej, z kim przede wszystkim?       W tej sprawie zdania są podzielone. Statystyczny kibic obstawia Małysza, a redaktor – jak się zdaje – tradycyjnie stawia na samego siebie. Słusznie, mimo iż pozornie brzmi to absurdalnie. Skoro jednak Szaranowicz Miklasowi usiłował wyrwać palmę (zaiste) pierwszeństwa w stosowaniu apelu „Leć, Adam, leć”, to nie powinno dziwić, że za jakiś czas okaże się, iż ptaszek z Wisły komentował, a skakał orzeł z Woronicza. Pierwsze jaskółki tej zaskakującej metamorfozy już fruwają, mimo mrozów. I tu przyda się czytelnikowi elementarna wiedza o starożytnym Rzymie, niekoniecznie wszakże czerpana akurat z „Quo Vadis”.       […]

Czytaj więcej ›

Włodzimierz Barchacz: „Koń by się uśmiał, czyli mój peerel” (fragment 2 i ostatni)

Włodzimierz Barchacz: „Koń by się uśmiał, czyli mój peerel” (fragment 2 i ostatni)

[..] TELEFONY Telefony /fot. W Barchacz/ Dostaliśmy klucze do mieszkania, więc chcieliśmy mieć i telefon. Było z nimi różnie. Zależało to od widzimisię telekomunikacji: czasem nowe osiedla były okablowane i teoretycznie można było liczyć na szybki telefon, aczkolwiek bywało, że telekomunikacja nie przewidywała swoich usług w jakimś rejonie. Jednak największym dobrem był nie telefon, lecz NUMER. Numer się sprzedawało, numer się dziedziczyło. Czas oczekiwania na uruchomienie usługi wynosił, bagatela, pięć – dwadzieścia pięć lat. Niektórzy w oczekiwaniu na telefon dożyli ery komórek. W stanie wojennym, jak wiadomo, telefony zostały na pewien czas całkowicie wyłączone. W dużych miastach łączność telefoniczną zaczęto przywracać 10 stycznia 1982 roku, czyli w niecały miesiąc od jego ogłoszenia. Gorzej bywało na prowincji. Tam telefony nieraz zaczęły odzywać się nawet w kilka miesięcy później. Przerwa w łączności […]

Czytaj więcej ›

H. Gaszek: Szambo ciasne, ale własne. I vice versa.

H. Gaszek: Szambo ciasne, ale własne. I vice versa.

Zdrowie Wasze w gardła nasze (3): Szambo ciasne ale własne. I vice versa.         Nieraz klniesz czytelniku na swoją klasę próżniaczą, zastanawiasz się skąd się tacy biorą? A odpowiedź jest prosta, prosta myślą Haszka (pamiętajmy jednak o alkoholu – piszę tak z obowiązku). Otóż, „w pewnej wsi tyrolskiej było coś około 60% idiotów, w sąsiedniej – 35%, trzeciej – 40% a w czwartej i piątej – 50 i 45 procent. Do tego dochodziły jeszcze inne wioski i miasteczka, gdzie kretyni stanowili większość, a wszystkie razem tworzyły okręg wyborczy, z którego posłem do parlamentu wiedeńskiego wybrano proboszcza z Sollenick – księdza Gloatza”. I to będzie ostatnie nazwisko jakie tu padnie, bo w związku z takim rozkładem wyborców przyjął się u nas zwyczaj posługiwania eufemizmami, to zamiast pisać łapówkarz piszemy i […]

Czytaj więcej ›

Wywiad Netkultury: Piotr Sender

Wywiad Netkultury: Piotr Sender

Piotr Sender – urodzony 1990 roku w Olsztynie. Student elektroniki i telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej. Etatowy mieszkaniec Trójmiasta i bywalec Giedajt – małej, podolsztyńskiej wioski, z którą związany jest sercem. Nałogowy „czytacz” i „pisacz” o trudnej do okiełznania wyobraźni. Założyciel i redaktor naczelny czasopisma kulturalno-literackiego „Doza”. Powoli rozpoczyna swoją poważną przygodę z pisarstwem. Jego opowiadania były publikowane w periodykach internetowych Qfant i Esensja. Jest też związany z portalem literackim Weryfikatorium.pl Autor debiutanckiej powieści „Bóg nosi dres” wydanej przez wydawnictwo Replika w 2011r. Obecnie już w trakcie pracy nad następną książką. Powieść Piotra Sendera „Bóg nosi dres” mimo, że debiutancka, okazała się sporym sukcesem. Odbiła się szerokim echem wśród czytelników, przyjęli ją przychylnie recenzenci i media, a młody Autor stał się bohaterem licznych wywiadów, w których opowiada o książce, sobie i […]

Czytaj więcej ›

Jacek Toczkowski: „Bóg nosi dres” czyli jak „zgred” „młodziaka” czytał.

Jacek Toczkowski: „Bóg nosi dres” czyli jak „zgred” „młodziaka” czytał.

Piotr Sender „Bóg nosi dres” Wydanie I Wydawnictwo REPLIKA Zakrzewo 2012 ilość stron: 292 Z książką Piotra Sendera „Bóg nosi dres” sprawa nie jest prosta. Młody Autor /rocznik 90’/ wyszykował bowiem niezłą książkową „zagwozdkę”. Gdyby oceniać ją po tytule i samej okładce człowiek będący, jak ja, w średnim wieku, powinien od niej wiać gdzie pieprz rośnie. Tytuł pachnie jakąś „Masłowszczyzną”, a z okładki patrzy na mnie spode łba jakiś wyjątkowo nieżyczliwie wyglądający młodzieniec. Dodajmy do tego to co sam o swojej powieści pisze Autor:  „Nie powinni trzymać jej w rękach ludzie o słabym sercu, cienkich nerwach, uczuleni na goliznę, seks i dewiacje, a także ci, którym uszy więdną od przekleństw, bo po lekturze mogą nie wyjść już nigdy od otolaryngologa.”  No pięknie. Z lekkim przestrachem sięgam jednak po wspomniane dzieło. […]

Czytaj więcej ›

Netkultura poleca: Kolejne wieści o Maciej Fortuna Trio

Netkultura poleca:  Kolejne wieści o Maciej Fortuna Trio

     Ledwie co podaliśmy krótkie informacje o grających w Trio wraz z Maciejem Fortuną muzykach [tutaj], a już dotarły do nas kolejne ciekawostki. Oto fragment wywiadu z 2010 roku – Clarence Penn mówi o współpracy z polskimi jazzmanami, w tym z Piotrem Lemańczykiem. A jak pięknie i ciepło wspomina przy tej okazji nasz kraj! Clarence Penn, jeden z najbardziej pożądanych perkusistów w dzisiejszym świecie jazzowym, rozmawia z Grażyną Studzińską-Cavour o swoim stylu gry, autorytetach, pracy w Polsce i dalekosiężnych planach, przed dwuczęściowym koncertem w różnych składach na Palm Jazz Festival w Gliwicach, 7go października 2010 . GSC: Witam Cię w Polsce i w moim rodzinnym mieście, Clarence! CP: Miło Cię widzieć! Cieszę się, że znowu tu jestem! GSC: “Znowu”? To znaczy, że często bywasz w naszym kraju? CP: Może “często” […]

Czytaj więcej ›

Netkultura poleca: Biografia Stanisława Jędryki

Netkultura poleca: Biografia Stanisława Jędryki

Stanisław Jędryka (ur. 1933 w Sosnowcu) – reżyser i scenarzysta filmowy. Pierwszy jego głośny serial telewizyjny to Do przerwy 0:1 (1969), seriale Wakacje z duchami oraz Podróż za jeden uśmiech przeszły do klasyki filmu polskiego, a jego film fabularny Koniec wakacji (1974) otrzymał wiele nagród i wyróżnień, w tym Nagrodę Jury Dziecięcego IX MFF Dziecięcych (Moskwa 1975) oraz Nagrodę XI MFF Dziecięcych (Teheran 1976). Wyreżyserował także seriale: Stawiam na Tolka Banana (1973) oraz Szaleństwo Majki Skowron (1975). W 1982 roku powstał film Do góry nogami, za który był nominowany do nagrody filmowej Złote Lwy.   Do naszych rąk /i księgarń w całej Polsce/ dzięki Wydawnictwu Prószyński i S-ka trafiła autobiografia Stanisława Jędryki. To opowieść o poruszających przeżyciach z młodości, ludziach filmu, z którymi spotykał się przez lata, kobietach, własnych doświadczeniach, o tym, co […]

Czytaj więcej ›