Archiwum Listopad, 2011

Z-M-P: Kolor nadziei

15 listopada 2011 19:004 komentarze
Z-M-P: Kolor nadziei

Historia…     Dwadzieścia cztery lata temu świat szykował się do zmian. Na Północy już za chwileczkę, już za momencik miał runąć pierwszy, okrągłostołowy klocek domina, który nie do poznania przeobrazi naszą (i nie tylko) część Europy. Na Południu, konkretnie w Nowej Zelandii i częściowo Australii, też oczekiwano epokowego wydarzenia. Właśnie rozpoczynał się pierwszy Puchar Świata w rugby*. Pozornie trudno jest znaleźć płaszczyznę porównań dla obu zjawisk. Tu – dziesiątki nowych organizmów państwowych, grube miliony ludzi, których życie stanęło na głowie (czy raczej: wreszcie stanęło na nogach), rewolucyjne zmiany w gospodarce, geopolityce, etc., etc. Tam – trzydziestu facetów przez niespełna półtorej godziny uganiających się za nadmuchanym jajem. Gdy się jednak przyjrzeć bliżej, gołym okiem widać, że wydarzeń z przełomu maja i czerwca 1987 zwyczajnie nie można lekceważyć.      Powiedzieć, że rugby […]

Czytaj więcej ›

Małgorzata Maciejewska: „Dobry przelot na wciąż”

"Spięty" /fot. Martyna Dobrzyńska/

„Dobry przelot na wciąż” czyli o muzyce i mężczyznach wg „Spiętego” oraz o „Spiętym” i „Disparates” wg „Disparates”   Huberta „Spiętego” Dobaczewskiego, lidera grupy Lao Che, udało mi się „złapać” po koncercie promującym jego solowy album „Antyszanty” w toruńskim Lizard Kingu. Choć był  nieco zmęczony koncertem, cierpliwie opowiadał o relacjach męsko-męskich, wpływie kobiet na muzykę i artystycznej samodzielności.   Małgorzata Maciejewska: Jestem pod wrażeniem bisów, jakie zagrałeś w trakcie koncertu w toruńskim Lizard Kingu. Najpierw Kabaret Starszych Panów („Już kąpiesz się nie dla mnie”), potem „5nizza”… „Spięty”: To są rzeczy, które lubię, cenię. Z muzyką jest tak, że upodobania mam przeróżne. Generalnie rzadko słucham muzyki, ale jak już słucham to naprawdę różnych rzeczy… Wyrosłem na metalu – ekstremalnym metalu – ale rzeczy liryczne, subtelne też mnie ujmują. MM: Twój rozległy […]

Czytaj więcej ›

H. Gaszek: My się nie oburzamy – filozofia rolowania.

H. Gaszek: My się nie oburzamy – filozofia rolowania.

Zdrowie Wasze w gardła nasze  czyli  My się nie oburzamy – filozofia rolowania      Pic and roll opiera się na współpracy dwóch graczy, najczęściej „niskiego” (z pozycji 1 lub 2) z „wysokim” (z pozycji 4 lub 5, rzadziej 3), dzięki któremu zmylony zostaje zawodnik obrony przeciwnika. Po postawieniu zasłony i „urwaniu się” rozgrywającego piłkę, zawodnik wysoki „roluje się” ( odwraca się i zbiega) w stronę kosza, pamiętając o tym aby wziąć na plecy zasłoniętego obrońcę. Podczas „rolowania się” gracz wysoki musi pamiętać o odpowiednim obrocie, tak aby od razu wziąć zasłoniętego obrońcę na plecy i stać po obrocie pomiędzy nim a koszem. Rolowanie      Najistotniejszy – jak widać – element takiej taktyki grupowej to rolowanie. Nieodłączny też od naszej rozwiniętej demokracji. Ważne przy tym jest, że posługują się nim wszyscy […]

Czytaj więcej ›

Jolanta Sztejka: Polacy nie gęsi?

Jolanta Sztejka: Polacy nie gęsi?

     Swoje święta i swój język ponoć mają. A jak już o świętach, to za nami Święto Niepodległości (niesnaski zostawmy komu innemu, bo zaraz się okaże że i redakcja Netkultury, albo nawet czytelnicy zamieszkom są winni). Aczkolwiek nie o gęsinę na Świętego Marcina, też mi chodzi. Wprawdzie zapożyczeń z obcych języków mamy już tyle, że w codziennych konwersacjach nawet nie zwracamy na nie uwagi, rzucając a to ok., a to inne (byle krótsze od naszego polskiego) słowo.      Zauważyłam, że córka znajomych, którzy już raczej na stałe zamieszkali na wyspach, w bardzo sprytny sposób zaczęła sobie radzić z językiem mówionym. W domu dziewczynka, mówi po polsku, jednak chodzi do anglojęzycznego przedszkola. Kiedy pozjeżdża do Polski na wakacje, układa zdania w dwóch językach. Niby mówi po polsku, ale słowa, które w […]

Czytaj więcej ›

Paweł Legawiec: – Filmozagadka listopada (2011)

Paweł Legawiec: – Filmozagadka listopada (2011)

Rozwiązanie zagadki październikowej Informujemy, iż publikowany w październiku fotos został przez Pawła Legawca wykonany w roku 1993 na planie filmu „Park Jurajski” w reżyserii Stevena Spielberga. Wystąpili w tym filmie m. in. Sam Neill, Laaura Dern i Jeff Goldblum. Paweł Legawiec nie wystąpił – odrzucił rolę triceratopsa z uwagi na zastrzeżenia merytoryczne, co do treści wypowiadanych przez zwierzę kwestii. Paweł nie potrafił się pogodzić z tym, że dinozaur (sponsorowany przez określone kręgi) miał wygłaszać tyrady propagujące kreacjonistów. I to jeszcze po niemiecku z akcentem górnolewacko-dolnosaksońskim. Uwaga ogólna pragniemy zauważyć, iż występuje w przypadku naszych filmozagadek pewna prawidłowość: im zagadka trudniejsza, tym więcej odpowiedzi. Im zaś łatwiejsza, tym bardziej czytelników opanowuje lenistwo. O ile bowiem miesiąc wcześniej aż 47 osób nadesłało maile (zawierające odpowiedzi prawidłowych 39), tak w październiku otrzymaliśmy zaledwie […]

Czytaj więcej ›

Zygmunt Żeligowski: 1% na rupturę

Zygmunt Żeligowski: 1% na rupturę

     I w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz. Niestety. ładnych parę lat temu padły nieśmiałe sugestie, żeby nie narzekający na brak pieniędzy polski kościół katolicki finansował się z podatku kościelnego płaconego przez wiernych. Prymas-kynolog Glemp (ekspert od szczekania kundelków) założył weto i sprawa – jak to zwykle bywa u nas – upadła. Nawet „lewicy” z SLD nie przyszło do głowy, by ten nieszczęsny pomysł forsować. Zapewne G. Napieralski teraz sobie w metroseksualną brodę pluje, że on te jabłka, te tańce, te grzyby… A tu kościół ubiegł go ustami rzecznika Konferencji Episkopatu – zaproponował, by wierni 1% swoich podatków odprowadzali na konto kościoła. Wtedy chcieli jedni, teraz drudzy i nijak konsensusu nie widać nawet na horyzoncie.      A wyglądało, że się dogadamy. Tylko propozycja KK padła, a […]

Czytaj więcej ›

Życie kulturalne dzikich – odc. 8

Życie kulturalne dzikich – odc. 8

 

Czytaj więcej ›

Joanna Kołodziejska: Hymn dla indywidualizmu

Joanna Kołodziejska: Hymn dla indywidualizmu

Mario Vargas Llosa „Zeszyty Don Rigoberta” tyt. oryg. Los cuadernos de Don Rigoberto tłum. Filip Łobodziński Znak, Kraków 2010     „Bogate życie duchowe zakłada ciekawość, przebiegłość, fantazję i niezaspokojone pragnienia, a więc duch nieczysty, złe myśli, przywołujące zakazane obrazy, euforię wiodącą do eksploracji nieznanego i przemeblowująca znane, systematyczne nieposłuszeństwo wobec odziedziczonych idei, opatrzonej wiedzy i modnych wartości”.      Jeśli Twoim życiem jest praca, jeśli osobowość wyrażasz w nowych projektach dla prezesa korporacji i dobrze ci z tym, nie jest to książka dla ciebie. Tytułowy bohater powieści Llosy, Don Rigoberto jest urzędnikiem w firmie ubezpieczeniowej. W żaden jednak sposób nie określa to jego osoby. Ba, nie znosi on wręcz swojej pracy, jednak wykonuje ją by mieć zasoby potrzebne do…No właśnie, tu zaczyna się robić ciekawie. Nasz bohater bowiem, świat fantazji, sztuki […]

Czytaj więcej ›

Marek Kołodziejski: „Rejestry” czyli opisanie snów o świecie

Marek Kołodziejski: „Rejestry” czyli opisanie snów o świecie

Elżbieta Lipińska „Rejestry” Biblioteka Tyskiej Zimy Poetyckiej Tychy 2011 Świat jest, czy tylko nam się zdaje? Śnimy, czy jesteśmy śnieni? Z takiej pozycji epistemologicznej zdaje się wynikać trzecia książka Elżbiety Lipińskiej. „Rejestry” próbują zatrzymać te błyski, opisać i poprzez opisanie zatrzymać. Uwiecznić? Wszystko jest chwilą, wszystko się toczy, zmienia i ostatecznie znika. Jeśli tak jest i jedyną perspektywą jest pamięć, to Autorka zdaje się poświęcać kultywowaniu pamięci, tak jakby wspominanie mogło powstrzymać przemijanie. Lipińska swój plan realizuje na kilka sposobów. Raz rozluźnia poetykę, raz zaciska i realizuje w sposób ścisły regułę wiersza. To również rejestry, od tanecznych rytmów i melodii popularnych, poprzez piosenkę aż do szeptów, naszeptów bezsennych nocy. Cały ten poetycki świat jest tylko po to, żeby coś zatrzymać, a poprzez akt zatrzymania nadać zatrzymanemu znaczenie. Interesujący pod względem […]

Czytaj więcej ›

Irena Hytz-Sikorska: Stąd do małych wieczności

Irena Hytz-Sikorska: Stąd do małych wieczności

Ryszard Botwina „Małe wieczności” Zysk i S-ka, 2011      Jeśli wierzyć Zygmuntowi Kałużyńskiemu (a dlaczego nie?), to Segiusza Eisensteina zmuszono kiedyś do nakręcenia sceny erotycznej, czyli takiej, jakich nie znosił filmować. Biorąc pod uwagę pruderyjność partii władającej ZSRR – musi to szokować, ale ponoć to prawda. Eisenstein poradził sobie z zadaniem po swojemu. Scena polegała na tym, że traktorzysta wraz z kołchoźnicą pracowali w polu i zepsuł im się traktor. Zwyczajowo należało wówczas wywiesić na jakimś drągu czerwoną szmatę, by w kołchozie wiedzieli, że trzeba wysłać mechanika. Eisensteinowscy bohaterowie poradzili sobie: dziewczyna oddarła w tym celu pół spódnicy odsłaniając kolana. I to właśnie była owa scena erotyczna partyjnego nakazu.      Jakkolwiek by nie rechotać, czytając powyższą anegdotę (mnie kiedyś bawiła do łez) ukazanie miłości – już z filmu wróćmy na […]

Czytaj więcej ›