Jarosław Kolasiński: Diabeł tkwi w szczegółach, czyli…

15 kwietnia 2012 14:575 komentarzy
Jarosław Kolasiński: Diabeł tkwi w szczegółach, czyli…

  Diabeł tkwi w szczegółach czyli Szlaku Polichromii Brzeskich sen zimowy  Szlaku Polichromii Brzeskich sen zimowy Wiosna? Wbrew insynuacjom Wiesława Gołasa, który jako Dzięcioł łgał (i to jeszcze przez megafon), że zwiastunami wiosny są rzodkiewki – tak naprawdę w roli wiosnowieszczącej występują u nas  tzw. brązowe przebiśniegi na trawnikach a na ulicach dawcy nerek na jednośladach. Ci ostatni szczególnie są uciążliwi, a w odróżnieniu od „kwiatków” nie są przedmiotem niczyjego zainteresowania, tzw. organów również. Na tyle jednak rozgłośnie ryczą silnikami, odkąd tylko mrozy zejdą a kra spłynie do morza (w zasadzie – gdy jest jeszcze w połowie drogi), że w weekendy nie daje się wysiedzieć w domu. Wyjścia pozostają w zasadzie trzy: a)      zostawiając list pożegnalny (w moim przypadku – do szefa KDP Wrocław-Fabryczna) – popełnić seppuku; b)      zakupić na bazarze […]

Czytaj więcej ›

Rafał Klan: Miasto podskórne albo rondo bez nazwy – cz.1

Rafał Klan: Miasto podskórne albo rondo bez nazwy  – cz.1

      Kiedy budowano pierwsze rondo w moim szesnastotysięcznym miasteczku, to ulica, na której mieszkałem, przez okres wakacji była zamknięta na cztery spusty. Wychodziło się wtedy na balkon, odgłosy samochodów pozostawały dalekim wspomnieniem, siadało się na fotel (bujany, jeżeli oczywiście było się szczęśliwym posiadaczem fotela) i czytało się jakąś lokalną prasę (lub więcej niż lokalną) np. o takim Bronisławie Geremku. W lokalnej – że ojciec Geremka w 1945 roku przyjechał do Wschowy wraz z rodziną i że tutaj Bronisław zdał małą maturę, a w 1948 roku Wschowę opuścił, a potem po 50 latach znowu do Wschowy przyjechał. Że o Bronisławie Geremku wtedy się czytało, to nic dziwnego, bo rzecz działa się w 2008 roku. A przecież co niektórzy na pewno kojarzą –  w lipcu 2008 roku Geremek tragicznie zginął w wypadku […]

Czytaj więcej ›

Wywiad Netkultury: Anna Garbolińska – Co będzie jak bank „zbanknie”…

Wywiad Netkultury: Anna Garbolińska – Co będzie jak bank „zbanknie”…

    .                      Co będzie jak bank „zbanknie” czyli poczytaj mi mamo o ekonomii   z Anną Garbolińską autorką książki „Rozmowy z użyciem głowy, czyli o ekonomii dla dzieci” dla Netkultury rozmawia Jarosław Kolasiński. Jarosław Kolasiński: Jaką książkę zapamiętała pani z dzieciństwa? Podejrzewam, że nie było to bajka o produkcie krajowym brutto. Jaka czytana wówczas książka okazała się dla pani ważną? Anna Garbolińska: Nie, nie była to książka o ekonomii. Wtedy nikt nawet nie myślał, że można takie tematy poruszać w rozmowach z dziećmi. Tak jak kiedyś nikt nie przypuszczał, że dzisiaj prawie każdy uczeń w szkole podstawowej będzie nosił własną komórkę… A książka którą pamiętam najbardziej, sięgając najgłębiej w czeluść pamięci? Wiersze Brzechwy z ilustracjami Szancera. Były jak jazda na dziecięcej karuzeli – wesołe, kolorowe i zawsze za […]

Czytaj więcej ›

Krzysztof Dębski: Kruszące się kruche relacje

15 marca 2012 14:273 komentarze
Krzysztof Dębski: Kruszące się kruche relacje

I zaczęło się. Z trudem budowana normalność pomiędzy środowiskami żydowskimi w Stanach Zjednoczonych a nami znowu ulega pogorszeniu. Coś w sercu zabolało, że po tylu latach mozolnej i niełatwej pracy dochodzi znowu do pogorszenia stosunków polsko – żydowskich. Coś co mozolnie odtwarzano, czyli normalność, we współpracy tych dwóch nacji zostało zagrożone poprzez fakt sporu o barak z Obozu Auschwitz – Birkenau. Ale po kolei.      W 1989 roku Muzeum Auschwitz-Birkenau wypożyczyło barak (a właściwie pół baraku) do tworzonego w Waszyngtonie Muzeum Holokaustu. Umowa wypożyczenia miała obowiązywać do 2009 roku. Strona amerykańska chciałaby zatrzymać wypożyczony barak jako eksponat stałej wystawy, natomiast my, strona polska, domagamy się jego zwrotu, ponieważ w międzyczasie zmieniły się w naszym kraju przepisy – obecnie zezwalają one na wypożyczanie eksponatów muzealnych za granicę tylko na pięć lat. […]

Czytaj więcej ›

Jarosław Kolasiński: Nie herosi w walonkach, a „walonka” w herosach

Ostatni szus i szlus! - /fot. Anna Kolasińska- zdjęcie nagrodzone w konkursie fotograficznym dokumentującym opisane w reportażu biegi w roku 2010/

Na odtrutkę po całym sezonie transmisji oraz pożalsięboże-transmisji ze zmagań tytanów narciarskich tras biegowych – coś na ząb dla sport ten uprawiających tak dla siebie. Dla frajdy, zdrowia i zabawy. Bohaterowie tego reportażu z pewnością marzli w tłumie, który na jakuszyckich trasach dopingował Justynę Kowalczyk. To od święta. W dni powszednie biegają sami. Ba! Na tej samej trasie, na której męczyli się w tym roku zawodowcy. O Biegu Piastów wie cała Europa, o Biegu Izerskich jeszcze nie cała. Czas z tym skończyć! Czy warto? Przeczytajcie… Autor relacjonuje VII Bieg Retro towarzyszący XIII Biegowi Izerskiemu. Były kolejne, równie ekscytujące i na nich nie koniec. Warto więc za rok posmarować deski i udać się pod „Orle”. Jesteśmy więcej niż pewni, że publikowany poniżej reportaż będzie ku temu znakomitą zachętą.         Wasz […]

Czytaj więcej ›

Michał Zięba: Czarne toto… ja je lubię…

Michał Zięba: Czarne toto… ja je lubię…

Któż nie słyszał piosenki śpiewanej przez Wojciecha Młynarskiego Lubię wrony: Los im dolę zgotował nielekką: Cienką gałąź i marne poletko, Czarne toto i w ziemi się dłubie – a ja je lubię… Gdy rozdziawią dziób – wiedzą dokładnie, że ich głosy brzmią raczej nieładnie, Lecz nie wstydzą się i nie tłumaczą, że brzydko kraczą…          No, cóż…Właściwie nasza wiedza o tych ptakach ogranicza się do tych kilku wersów piosenki, które przytoczyłem. Nic prawie nie wiemy o tych „brzydactwach”, które coraz częściej mieszkają w pobliżu naszych domów i bezczelnie panoszą się na miejskich śmietnikach. Ba! Mało kto wie jak odróżnić wronę od gawrona.      Wrona, to średniej wielkości ptak z rodziny krukowatych, zasadniczo wędrowny, coraz jednak częściej osiadły już w miastach. Występuje w północnej i wschodniej Europie, w Środkowej (głównie w […]

Czytaj więcej ›

Jolanta Sztejka: Apetyt na pocztowy tort

Jolanta Sztejka: Apetyt na pocztowy tort

     Rynek usług pocztowych w Polsce rozwija się dość prężnie. Operatorzy dwoją i się i troją, aby po otwarciu rynku (1 stycznia 2013 roku) uszczknąć jak najwięcej z pocztowego tortu. A na czym to otwarcie rynku ma polegać?      Obecnie art. 47 ustawy Prawo Pocztowe gwarantuje Poczcie Polskiej jako operatorowi publicznemu wyłączność na doręczanie przesyłek o wadze do 50 g. Wprawdzie inny operator pocztowy, nie będący operatorem publicznym może przyjąć przesyłkę z obszaru zastrzeżonego dla Poczty Polskiej, ale za wyższą opłatą. Więc chcąc nie chcąc wydawałoby się, że Poczcie ten „monopol” służy. Jak jest naprawdę, wiedzą najlepiej decydenci operatora publicznego, którzy dysponują informacjami na temat rentowności placówek czy doręczania na terenach wiejskich. I tu zastanawia fakt, że InPost rozliczenia PIT wysyłał swoim pracownikom za pośrednictwem Poczty Polskiej.       Jak mniemam, […]

Czytaj więcej ›

Z-M-P: www.ukamienuj.pl

15 lutego 2012 11:5825 komentarzy
/rys. Magdalena Jemielity/

Prawo jest. Należę do jednego z pierwszych roczników objętych nauczaniem Wiedzy o Społeczeństwie. Moja edukacja w zakresie WoS, rozpoczęta w podstawówce, tempa nabrała w liceum, gdzie pani profesor z uporem godnym naprawdę dobrych spraw wymagała od nas wiedzy o zasadach funkcjonowania wszystkich wielkich, dużych i mniejszych instytucji państwowych oraz ich aktualnym składzie osobowym. Tekst konstytucji musieliśmy nie tylko znać w zasadzie na pamięć, lecz również rozumieć, jak litera naszej ustawy zasadniczej reguluje zakres działania władzy ustawodawczej, wykonawczej i – zwłaszcza – sądowniczej RP. Dlatego „zwłaszcza”, że po maturze spora część moich koleżanek wybierała się na prawo i kierunki pokrewne. Najwyraźniej pani profesor doszła do wniosku, że im mocniej uświadomi im, w jakie bagno się pakują, tym więcej duszyczek zdoła uratować. Straszyła nas zatem apelacjami i kasacjami. Przerażała zawiłą mozolnością procesu […]

Czytaj więcej ›

Jolanta Sztejka: O dążeniu do szczęścia słów kilka

/rys. Magdalena Skiba/

      O tym, że warto mieć marzenia, chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Rzecz w tym, co w tych marzeniach umieścimy. Można marzyć o rzeczach, które mają szanse się spełnić, czasem przy odrobinie szczęścia… albo gdy się o to bardzo postaramy, jak np. podróż do ciepłych krajów albo nowy samochód. Wielu osobom marzenia kojarzą się z czymś tak nieosiągalnym, nieodstępnym, że bujają w obłokach wiele wyżej i w sferze ich marzeń jest lot w kosmos, albo podróż dookoła świata… te możliwe do osiągnięcia cele, zwą zazwyczaj życzeniami…        Ja wolę marzyć ostrożnie, o czymś, co może mieć jakąś szansę na spełnienie, a lot w kosmos, zdobycie Mont Everest itp. to już dla mnie nie marzenia, a bujanie w obłokach. Można jednak wysnuć tezę, że obojętnie czy mamy życzenia, marzenia, czy bujamy […]

Czytaj więcej ›

H. Gaszek: Szambo ciasne, ale własne. I vice versa.

H. Gaszek: Szambo ciasne, ale własne. I vice versa.

Zdrowie Wasze w gardła nasze (3): Szambo ciasne ale własne. I vice versa.         Nieraz klniesz czytelniku na swoją klasę próżniaczą, zastanawiasz się skąd się tacy biorą? A odpowiedź jest prosta, prosta myślą Haszka (pamiętajmy jednak o alkoholu – piszę tak z obowiązku). Otóż, „w pewnej wsi tyrolskiej było coś około 60% idiotów, w sąsiedniej – 35%, trzeciej – 40% a w czwartej i piątej – 50 i 45 procent. Do tego dochodziły jeszcze inne wioski i miasteczka, gdzie kretyni stanowili większość, a wszystkie razem tworzyły okręg wyborczy, z którego posłem do parlamentu wiedeńskiego wybrano proboszcza z Sollenick – księdza Gloatza”. I to będzie ostatnie nazwisko jakie tu padnie, bo w związku z takim rozkładem wyborców przyjął się u nas zwyczaj posługiwania eufemizmami, to zamiast pisać łapówkarz piszemy i […]

Czytaj więcej ›