Jarosław Kolasiński: Choińczyk – prorodzinna gra planszowa

15 grudnia 2011 14:299 komentarzy

 

CHOIŃCZYK

Prorodzinna gra planszowa
Człowieku, do ciężkiej cholery, nie rytuj się!

 

Celem gry jest osiągnięcie pola opisanego Spieprzyłem (-am) im święta.” Wygrywa ten z graczy, który najszybciej tam dotrze.

Tempo gry wyznacza się poprzez rzuty kostką, oraz nakazy wynikające z opisu pól, na których stawiany jest pionek.

.

 

START” – zerkasz na kalendarz, jest 15 grudnia, rzucasz kostką, jeśli wyrzucisz „szóstkę” możesz ruszać.

 

 

 

 

 

 

 

W telewizji pokazują jak Stoch leci, leci, leci… A Szaranowicz bredzi, bredzi, bredzi… Jak zwykle przy takich okazjach – wściekasz się, jak cholera. Twoja żona wykorzystuje sytuację – przystępuje do ataku mówiąc: „Zamiast się pieklić jak jakiś durny, zgaś to pudło, w spokoju zaplanujemy świąteczne zakupy.” Tracisz jedną kolejkę, ponieważ nie zachowałeś należnej, przedświątecznej czujności.

 

 

 

 

 


Jest wieczór, żona nadal snuje plany – zachowujesz zimną krew, zgadzasz się na wszystko, wiedząc, że i tak możesz się tego potem wyprzeć – w nagrodę przesuwasz się o 3 pola naprzód.

 

Przez nieuwagę współmałżonki, do sprzątania przed świętami dostałeś sanitariat. Brawo! Zamykając się tam wiele zyskujesz:
– możesz spokojnie poczytać przez parę godzin;
– trzymasz rodzinę w szachu, skąpo dawkując dostęp do sedesu. Z uwagi na wywołaną tym irytację bliźnich – zyskujesz jeden dodatkowy rzut kostką.


 

Podstępem niszczysz listę zakupów przygotowaną przez żonę – przesuwasz się naprzód o dwa pola.

 

 

 

 

 

 


Akceptujesz propozycje zakupowe małżonki – wiesz, że na koncie i tak jest debet, jednym słowem awantura nie wybuchnie teraz, lecz w dogodnym dla ciebie momencie – idziesz naprzód o dwa pola.

.


Chcąc skoczyć do kolegi na piwo, zmuszony jesteś zaakceptować żoniny pomysł zaproszenia teściowej na całe święta – w innej sytuacji pauzowałbyś 5 kolejek, ty jednak wiesz, że po Wigilii w twoim towarzystwie, teściowa zapragnie (jeszcze przed pasterką) odwiedzić czym prędzej pozostałych członków rodziny idziesz do kumpla na piwo, oraz o 5 pól naprzód.

.

 

 

 

..

Premia – tak kierujesz rozmową, że żona sama namawia cię na przyjęcie zaproszenia szwagra na drugi dzień świąt. Godzisz się na to wiedząc, że: twoja małżonka nie znosi szwagierki, a zapraszający nie jest bynajmniej członkiem klubu AA, ściślej – wręcz przeciwnie i z przyjemnością. Krótko mówiąc – strzelisz sobie kilka głębszych. I właśnie w nagrodę za to – otrzymujesz jeden rzut dodatkowy.

.

 

 

.

 


Jest 18 grudnia. Wyjmujesz z pawlacza narzędzia, z piwnicy przynosisz drabinę oraz gładź gipsową. Rozpoczynasz remont, który jest dla całej rodziny niespodzianką. Żona wpada w furię, dzieci płaczą, gdyż zmuszasz je do mieszania kleju i farby – premia w postaci 3 dodatkowych rzutów.

.

Idziesz naprzód o 3 pola – wykazujesz się spokojem, rzeczowością i humorem w rozmowie z lekarzem pogotowia, którego wezwałeś do żony „padłej” na widok rozpoczynającego się remontu, kolejne 2 pola premii dostaniesz, jeśli bez nerwów zwrócisz małżonce uwagę, że nie ma sensu sprzątać mieszkania na święta, skoro jest remont, a to samo dotyczy mycia okien, przecież będziesz je malować już 24 grudnia. Ponownie wzywasz pogotowie. Jeśli masz ochotę – możesz jeden raz dodatkowo rzucić kostką, ale nie musisz.

 

 

 

.


Tracisz sporo zdrowia oraz 4 kolejki
– żona podstępem zmusza cię do wyjazdu na zakupy do odległego marketu.

 

 

.

Skutecznie odciągasz żonę od półek z najdroższymi towarami – idziesz do przodu o 5 pól.

 

.


Stawiasz na swoim – karpia kupujecie mrożonego. Żona wściekła jak diabli, mówi, że  „takie święta to ona ma w gdzieś” i „ostatni raz koło tego lata”. Alleluja i wpieriod!
O 5 pól!

.

Stawiasz na swoim po raz kolejny – prezenty kupujecie tanie, a praktyczne – jeden rzut dodatkowy! A drugi, jeśli żona nie zauważy, że prezent dla teściowej cichaczem odłożyłeś na półkę.

LJ;LJ;J;J;LJ;J;J;J;J

JHLJKKHF

 

Przypominasz sobie o ważnej sprawie służbowej, udając, że zapomniałeś komórki idziesz szukać automatu telefonicznego – w kolejce (dłuższej niż ta w Mekce) pozostaje samotna żona z wyładowanym wózkiem. Ty czekasz na nią w barku kawowym. Jeśli cię tam przyłapie, tracisz kolejkę, jeśli nie – zyskujesz dwie.

Znów przesuwasz się o jedno pole do przodu – doprowadzasz żonę do furii uwagą: „Jeśli będziemy kwitnąć w sklepach, to remont się opóźni.”

 

 

 

Stojąc na drabinie, zamiast malować sufit – zerkasz w telewizor, gdzie pokazują wybory Miss Grenlandii, żona cię przyłapuje na kontemplacji obcych zmrożonych biustów i zmusza cię do pomocy przy ciastach – tracisz 5 kolejek w ramach kary za nieuwagę.
.
.

Odrabiasz straty – wykłócasz się o kierunek ucierania maku i używane do niego narzędzie. Naigrawasz się z zacofania żony, która twierdzi, iż trzeba ciągle w jedną stronę i na dodatek ręcznie. Ucierasz naprzemianstronnie i mikserem. Awantura – idziesz do przodu o 3 pola.
.
.

 

 

 

.
.

Wybijasz żonie z głowy pomysł, byś babrał się przy serniku. Przecież musisz mieć siły na mieszanie gładzi! Na samą wzmiankę o remoncie, żona spazmuje. Zyskujesz dodatkowy rzut. Identyczną premię otrzymasz, jeśli przy okazji dyskusji o pierniku uda ci się wtrącić uwagę – Nie będę mieszać ciasta na coś, co będzie upieczone tylko i wyłącznie na cześć teścia, a do tego już samą swą nazwą mi go  przypomina.

..

 

Przynosisz z piwnicy sztuczną choinkę, rodzina protestuje, upiera się przy żywej, kapitulujesz – tracisz kolejkę, chyba, że uda ci się zmusić dzieci do wyjścia z domu celem zakupienia drzewka.
.
.

Twoja uwaga – W tym roku prezentów nie będzie, bo przecież spłacamy dwa kredyty – doprowadza dzieci do płaczu, żona przerywa gotowanie, jest wściekła – idziesz naprzód o 5 pól.
.
.

Gratulacje!

Przeszedłeś pierwszy etap gry. Przed tobą następny –  “Wigilia”. Przyjrzyj się innym graczom. Jeśli są już zniechęceni w dużym stopniu (minimum 25%), możesz ruszać dalej, jeśli nie, dopiero po wyrzuceniu szóstki.

.

 

 

 

 

.

 

Wigilia rano. Tuż po przebudzeniu straszliwa awantura o ubieranie choinki, zyskujesz dwie kolejki, ponieważ zwracasz rodzinie uwagę, iż kłótnia jest bezprzedmiotowa, jako że drzewka przecież jeszcze w domu nie ma. I nie wiadomo, kiedy się pojawi.
.
.

Dzieci mają tak dużo zadane na święta, że po choinkę idziesz osobiście. Pochopnie zawiesiłeś wczorajszego wieczora remont – tracisz kolejkę.
.
.


.

 

Otrzymujesz dodatkowy rzut premiichoinka, którą przytargałeś do złudzenia przypomina stary pogięty wieszak w poczekalni gminnego ośrodku zdrowia, istnienia igieł na gałązkach można się tylko domyślać – ogólny płacz i zgrzytanie zębów w rodzinie, tak trzymaj.
.
.

.
.
.
.
.
.

Symulującą zaangażowanie w kuchni żonę przyłapujesz na pisaniu maila do przyjaciółki, a dzieci na kradzieży rodzynek z sernika, robisz awanturę – idziesz o 5 pól na przód.
.
.
.

 

 

 

.

 

Chleb, który kupujesz na święta, jest z nocnego wypieku. Stopień czerstwości nie pozostawia wątpliwości, że o Wielkanoc tu chodzi – żona w szoku większym, niż po pierwszym porodzie – zyskujesz dodatkowy rzut.
.

.
.
.

Cofasz się na początek tego etapu „Wigilia” i tracisz trzy kolejki, ponieważ zbyt głośno rozmawiasz z kolegą przez telefon i żona słyszy, jak się natrząsasz, że dla teściowej nie macie prezentu. Musisz jechać do marketu. Jeśli nie będzie to „Biedronka” – wypadasz z gry.
.
.
.

Dzieci w stresie – zmuszasz je do ubrania choinki – przesuwasz się o trzy pola do przodu.
.
.
.
.

Idziesz trzepać dywany, w innej sytuacji cofnąłbyś się o trzy pola, ale przecież w tym roku nie stać cię na zimowego tenisa, więc ćwiczysz przy okazji bekhend i forhend idziesz, zatem o jedno pole do przodu.

.
.

.
.
.
.
.
.

Żona rzuca w ciebie talerzem po zwróceniu jej uwagi na to, że po mieszkaniu syf chodzi i mlaszcze, a ona, non stop tylko w kuchni siedzi. Sam nie sprzątasz, ponieważ od lat masz lewe zaświadczenie od znajomego alergologa o uczuleniu na kurz.
Dodatkowy rzut premii!!!
.

.
.
.
.

 

Próbujesz wszystkich przyszykowanych przez małżonkę potraw – premia w postaci dodatkowego rzutu, gdyż udaje ci się doprowadzić ją do rozmazania łzami makijażu, zauważasz bowiem, że nie dość iż barszcz za kwaśny, a karp za tłusty, to jeszcze pierogi zdecydowanie zbyt twarde.
.

.
.

.

.

Tracisz 3 kolejki – chcąc uderzyć w teściową, nieopatrznie mówisz do żony: „No, usiądźże wreszcie, nie biegaj tak do kuchni i z powrotem”. Żona owszem, siada, ale rozparta za stołem teściowa ogranicza się do stwierdzenia: „Odpocznij Zosiu, odpocznij. Przez resztę wieczoru Marian cię wyręczy”. Co też następuje.
.
.

Idziesz na przód o trzy pola w nagrodę za to, że podczas chóralnego śpiewania kolęd nachylasz się ku teściowej i z troską w głosie pytasz: „Co się mamie znowu dzieje z tym gardłem? Strasznie coś mama chrypi i rzęzi”. Teściowa obrażona, żona wściekła, dzieci z radości rozlewają barszcz na obrus.
.
.

Kolejna premia – jeden dodatkowy rzut – sugerujesz teściowi, żeby zamiast tracić forsę na stomatologa, kupił sobie tubkę „Kropelki”. Teść bez słowa komentarza wyjmuje z sernika zgubę – swoją sztuczną szczękę. Kupa śmiechu (ty i dzieci). Żona przestaje się do ciebie odzywać, teściowie wychodzą.
.
.

.
.
.
.
.
.

Pod nieobecność „czcigodnych gości” wreszcie rozpakowujecie prezenty – 1 dodatkowy rzut, za portfel dla żony. Podkreślasz, iż jest pusty i z dziurą. Małżonka w lot chwyta aluzję do swojej rozrzutności. Drugi dodatkowy rzut za obdarowanie dzieci – córka (lat 16) – „Książka kucharska dla opornych”, syn (lat 12, wciąż nie odrabia lekcji) – „Pamiętniki bezrobotnych”. Zapada cisza, przerywana łkaniem.

.

Cofasz się o 10 pól – zapominasz, jak co roku, udać ataku kaszlu, kiedy żona zadaje sakramentalne pytanie: „No to, kto tym razem pozmywa?”. Utraciłeś czujność, więc pozostaje ci jedno: krokiem galernika udać się do kuchni.
.
.

.

Idziesz 10 pól do przodu – w ostatniej chwili symulujesz ból zęba i nie idziesz na pasterkę. Żona z dziećmi owszem. Ty zostajesz i wreszcie odpalasz komputer.

 

 


Gratulacje!

Masz już za sobą drugi etap – przyjrzyj się innym graczom, jeśli już mają świąt dość przynajmniej w połowie, idziesz o 5 pól do przodu, jeśli nie, czekasz na szczęśliwe wyrzucenie „szóstki”, by rozpocząć etap „Dwa dni świąt”.
.
.

 

.
.
.
.
.


Ząb „boli” cię nadal, nie idziesz do kościoła, „by swoimi jękami nie odwracać uwagi rodziny od kazania”. Wszyscy doskonale wiedzą, co jest grane, ale nie mogą ci niczego udowodnić. Szlag ich trafia – zyskujesz 2 dodatkowe rzuty.

.

Cofasz się na początkowe pole tego etapu gry za karę, że dałeś się wyciągnąć na typowo polski świąteczny spacer. Rodzina zadowolona, ciebie szlag trafia. Unikasz tej kary, jeśli uda ci się wymóc na synu, żeby ubrał spodnie, których szczególnie nienawidzi.
.
.
.

.
.
.
.
.
.


Wpadają z wizytą Włodek (dawny szkolny kumpel) z małżonką, obecnie mieszkający w Szwecji. Zapomniałeś o tym uprzedzić żonę, więc mdleje z wrażenia – idziesz do przodu o 5 pól.
.
.
.
.

.
.
.
.
.
.

„Przypadkiem” wykasowujesz dzieciakom z komputera jedyną grę, jaka im się nie zawiesza. Skutkiem tego do końca świąt potomstwo stosuje bierny opór na każdym kroku, co doprowadza żonę do furii – 1 rzut premii.

.
.
.

.
.
.
.
.
.

Nie znajdujesz żadnej sensownej odpowiedzi na zarzut żony: „Przecież wiedziałeś, że znów nic nie ma w telewizji, czemu nieś ciągnąłeś czegoś z sieci?” – cofasz się o 5 pól, ponieważ wychodzisz na głupka i do tego sam cierpisz, a nie takie, do diabła, są założenia tej gry. A wystarczyło kontratakować postawieniem żonie zarzutu o popieranie piractwa.
.
.

.
.
.
.
.
.

Drugi dzień świąt, wizyta u szwagra. Niestety, szwagierka leży chora z przejedzenia, więc nadzieje na jej kłótnię z twoją żoną – płonne, szwagra natomiast boli wątroba – zero zatem picia, nie wiedzieć dlaczego ich dzieci po raz pierwszy nie biją się z twoimi. Cofasz się o 15 pól. Skoncentruj się na grze, grozi ci porażka. Namawiasz żonę na prowadzenie samochodu w drodze powrotnej? Jeśli z powodu twojego niesztampowego stylu korygowania jej błędów za kierownicą wybuchnie solidna kłótnia – kontynuujesz grę, jeśli nie – odpadasz definitywnie.

.
.
.
.
.
.
.

.

 


Pole – „Koniec świąt” – przeanalizuj nastroje pozostałych graczy, jeśli są na skraju wytrzymałości, gracie dalej. W przeciwnym wypadku wypadasz z gry.
.

Gratulacje!

Mimo trudności na finiszu doszedłeś do ostatniego etapu gry. Ten jest najkrótszy, lecz najważniejszy. Rzuć kostką, jeśli liczba oczek jest parzysta przesuwasz się o 2 pola, jeśli nie – tylko o jedno.

Żona perfidnie usiłuje wyjść na swoje mówiąc: „Jestem padnięta po tych całych świętach, a ty bykiem leżysz na wersalce” – z refleksem godnym mistrza odbijasz piłeczkę: „Owszem, leżę, ale tylko dlatego, że nabieram sił przed remontem, trzeba go skończyć wreszcie, prawda?” – zyskujesz dodatkowy rzut.
.
.
.
.

Podczas transmisji z Turnieju Czterech Skoczni znowu Włodzio Szaranowicz wyprowadza cię z równowagi. Co gorsza – wykorzystując dogodny moment – żona znowu cię napastuje stwierdzając: „Tyle się naharowałam, a nawet durnego dziękuję nikt mi nie powiedział” Wściekasz się na maksa, a przecież nie o to chodzi – tracisz jedną kolejkę.
.
.

Krytykujesz zarówno jakość, jak i ilość potraw świątecznych – tak na zasadzie refleksji ex post to czynisz. Żona dostaje białej gorączki, krzyczy do ciebie kilkanaście minut. Swoje wystąpienie kończy słowami: „Pieprzę takie święta, w przyszłym roku sami je sobie róbcie”. Zyskujesz 1 rzut kostką. Jeśli uda ci się doprowadzić do zaostrzenia sytuacji, poprzez zwrócenie interlokutorce uwagi na niestosowne słownictwo użyte przez nią w tak religijny czas – nie rzucasz już wcale – po prostu przesuwasz się na ostatnie pole planszy. Wygrywasz przed czasem! Jeśli nie, rzucasz dalej. Już niedaleko.

.

.
.
.
.
.
.
.

Pole z napisem: „Spieprzyłem (-am) im święta!” – jeśli dotarłeś jako pierwszy do tego miejsca – jesteś zwycięzcą!
Pamiętaj jednak: pieprząc święta innym, jeszcze bardziej je pieprzysz sobie samemu…

.

 

Prezentowany tu „Choińczyk”, to nieco uwspółcześniona wersja starszej gry, publikowanej m. in. na łamach „Pinezki.pl”, portalu FFabrica Librorum oraz na „Fopie”.
– – – – – – – – – –
tekst: Jarosław Kolasiński
ilustracje: Michał Zięba

Tags:

9 komentarzy

Zostaw odpowiedź do Bolek