De wojs of listopad – czyli numer 9

15 listopada 2011 19:057 komentarzy

Listopad dla Polaków niebezpieczna pora!
Niby każdy o tym wie od dziecka, a wciąż udaje, że jest inaczej, że jego to nie dotyczy. I po co tak? Przecież już w 60 sekund po północy kończącej październik zabijamy na wszelki wypadek gwoździami okna, by nikt nimi nie wlazł a i po to byśmy sami się na zewnątrz nie wydostali. W tym samym celu zamurowujemy drzwi, kozikiem przecinamy kabel telefoniczny, by przypadkiem do kogoś nie zatelefonować i nie wywołać afery. Po takich przygotowaniach można już spokojnie wstać rankiem z łóżka i udawać, że nie ma nikogo w domu. Piszącego te słowa raduje niezmiernie, że nie musi odcinać się od internetu, ponieważ jest „szczęśliwym” internetobiorcą korzystającym z usług /śmiech, przechodzący w quasi-agonalny rechot i rzężenie klienta/ pewnej wielkiej firmy zatrudniającej w swojej infoliniowej komórce tłum konsultantów noszących dwa zaledwie imiona: Annasz ewentualnie Kajfasz. Pozostając w nadziei, iż czytelnicy Netkultury żyją poza strefą rażenia firmy [piiip… piiip…] – zapraszamy do lektury kolejnego, już dziewiątego numeru Netkultury. Widoczny na fotografii mężczyzna w jesieni (listopad!) życia, choć było jeszcze lato, już wówczas wyruszył z Bańskiej Bystrzycy do Polski, wiedząc, że nr 9 tuż, tuż!

     Chcąc trzymać spracowaną dłoń na pulsie wydarzeń kulturalnych, korzystając z tego, że nikt nam nie może nakazać milczenia w mediach (i to nie tylko dlatego, że medium jest nasze własne), ustami wschodzącej gwiazdy polskiego rocka Aleksandry Kasprzyk zajmujemy poniekąd stanowisko w sprawie obecności Nergala w jury „The Voice of Poland” [„Nergalu, czy ci nie żal?”] A tak naprawdę, to Ola – za pośrednictwem Małgorzaty Maciejewskiej – opowiada nam o sobie, o kulisach wspomnianego programu, o specyfice polskiego „rynku rockowego”. O podobnych sprawach, choć już nie o VoP opowiadają naszej koleżance [„Dobry przelot na wciąż”] „Spięty” /lider „Lao Che”/ oraz Bartek Kulik /Disparates/.

      O czymś zupełnie innym grał Leszek Możdżer w Toruniu, co opisuje [„Muskając klawisze”] również Małgorzata Maciejewska, a o tym, w co gra się w polskim futbolu, można się dowiedzieć od red. Pawła Czado, z którym rozmawia nieoceniony Z-M-P [„Śląskie Buenos”], będący też fanem piłki mniej okrągłej, takiej jajowatej bardziej. Dowody tego przedstawia w materiale podsumowującym Puchar Świata w rugby [„Kolor nadziei”]. Na pierwszy rzut oka niezbyt wiadomo o co tak dokładnie w tym sporcie chodzi, ale kiedy rzuca na to okiem swoim Z-M-P – wszystko staje się jasne.

      Zupełnie tak, jak w komunikacie jury traktującym o rozstrzygnięciu filmozagadki października. Czy rozwiązanie nowej, listopadowej filmozagadki w ogóle będzie możliwe? Czas pokaże. Jeśli o pokazywaniu mowa oraz fotografiach – szczególnie warto zajrzeć do fotogalerii listopada, na którą składają się dzieła Marka Sawickiego. Z wywiadu, jakiego udzielił Ani Kolasińskiej [„Podążanie za obrazem dźwiękiem, nastrojem”] można poznać historię fotografii artysty, a jego samego, jako twórcę w pełni świadomego co i dlaczego tworzy.

     Skoro mowa o artystach, ich losach oraz dziełach, którymi nas raczą – szczególnie wart lektury jest znakomity artykuł debiutującego u nas Jana Gryki opowiadający o „Nikiforze z Hajnówki” – Iłarionie Daniluku [„Zenek”]. Ten materiał polecamy szczególnie!

     Czego zaś nie polecamy? Zadęcia, które zaowocować może takimi kuriozami, jak to, które Grażynka sprezentowała Bogusławowi w talerzu ze świąteczną zupą, o czym opowiada Michał Zięba [„Życie kulturalne dzikich”]. O niektórych aspektach życia kulturalnego cywilizowanych dowiedzieć się natomiast można z drugiej już „Studnički łez” [„Provokatívna Kati”]. Reportaż ten – jak sam tytuł ewidentnie wskazuje – traktuje o skandalach artystyczno-obyczajowych na Słowacji. Na koniec lektury przepełni zapewne czytelnika oburzenie, które jest dziś uczuciem modnym. Czy mowa o oburzeniu stricte, czy o oburzeniu na oburzonych, czy o oburzeniu na oburzenie na oburzonych. Kwestie te poruszają: debiutujący tu H. Gaszek [„My się nie oburzamy – filozofia rolowania”] oraz Rafał Klan [„Marsz oburzonych sołtysów”], powracający do Netkultury w formie równie dobrej jak wcześniej, o ile nie lepszej. Zygmunt Żeligowski wyjątkowo zajmujący się podatkami [„1% na rupturę”] też się oburza. Wcale nie z uwagi na podatki Maciek Piątek wyemigrował z UK (dokąd wcześniej wyemigrował z RP) na Bliski Wschód. Uczynił tak z uwagi na szum medialny wokół książki Ewy Jasiewicz „Podpalić Gazę” i dorzuca tu swoje jak zwykle kompetentne trzy grosze, a nawet dużo więcej [„Moje „propalestyńskie zaczadzenie”].

      O zaczadzeniu pisze również Jola Sztejka [„Polacy nie gęsi?”], jednak ona akurat ma na uwadze co innego niż Maciek – współczesne makaronizmy. Z makaronem, ani jakąkolwiek inna strawą nie mają one nic wspólnego, w odróżnieniu od czekolady, która i owszem. O tym, że nie każdej czekoladzie „normalka” na imię, pisze Jola [„Co łączy ciepłe kapcie z czekoladą?”] w kolejnym materiale dotyczącym wolontariatu „Szlachetnej Paczki”.

     Jeśli zachęcę również do lektury „stałego punktu programu” czyli (niezbyt tym razem licznych) recenzji książkowych – będzie to jednocześnie koniec niniejszego wstępniaka, który jest dokładnie tym, na co wygląda – niczym innym. W odróżnieniu od papierosów należących do pewnego nastolatka z Sokółki, które jego ojciec – Zenon B. omyłkowo zabrał ze sobą na polowanie i już w południe okazało się, iż ustrzelił trzy jednorożce oraz jednego centaura. I to też był listopad, miesiąc – jak sama nazwa wskazuje, a „Mumio” rzecz uściśla – w którym „żółte liście spadają z drzew – dzieci je zbierają na wuef”. I tu pojawia się niejaki konflikt: wprawdzie (na papierze) lekcji wuefu jest u nas coraz więcej, ale drzew ubywa, zatem liści do zebrania jest coraz mniej. I jak to się skończy? Nie wiemy.

     Wiemy natomiast, że listopad, jak i cała jesień, to taka pora roku, że coś się właśnie kończy, żeby niedługo już coś nowego się zaczęło, na dodatek coś innego nieprzerwanie trwa, aczkolwiek niekoniecznie. I jakkolwiek bez sensu by to nie brzmiało – warto zdawać sobie z tego sprawę. By tej pamięci dopomóc, publikujemy numer 9 – netkulturowy wojs of listopad!

J. Kolasiński

7 komentarzy

Zostaw odpowiedź