Marek Kołodziejski: „Rejestry” czyli opisanie snów o świecie

15 listopada 2011 18:540 komentarzy

Elżbieta Lipińska
„Rejestry”
Biblioteka Tyskiej Zimy Poetyckiej
Tychy 2011

Świat jest, czy tylko nam się zdaje? Śnimy, czy jesteśmy śnieni? Z takiej pozycji epistemologicznej zdaje się wynikać trzecia książka Elżbiety Lipińskiej. „Rejestry” próbują zatrzymać te błyski, opisać i poprzez opisanie zatrzymać. Uwiecznić?
Wszystko jest chwilą, wszystko się toczy, zmienia i ostatecznie znika.
Jeśli tak jest i jedyną perspektywą jest pamięć, to Autorka zdaje się poświęcać kultywowaniu pamięci, tak jakby wspominanie mogło powstrzymać przemijanie.
Lipińska swój plan realizuje na kilka sposobów. Raz rozluźnia poetykę, raz zaciska i realizuje w sposób ścisły regułę wiersza. To również rejestry, od tanecznych rytmów i melodii popularnych, poprzez piosenkę aż do szeptów, naszeptów bezsennych nocy.
Cały ten poetycki świat jest tylko po to, żeby coś zatrzymać, a poprzez akt zatrzymania nadać zatrzymanemu znaczenie.
Interesujący pod względem ontologicznym jest wiersz „Drohobycz”.
Śmierć zawiera w sobie element wyzwolenia i spokoju. Sam moment umierania w kałuży Lipińska opisuje jak niezbędny wstęp do czegoś więcej. Czym jest to więcej? Wirującą spódniczką dziewczyny, synonimem radosnego wspominania? Jednak teologia Lipińskiej jest ponura. Nie ma raju, nie ma wieczności wspominania. Jest zimno listopada, jest kałuża i jest śmierć. W tej teologii nie ma wieczności. Są skanowane zdjęcia, co pozwoli przeniknąć wspomnieniom do następnej epoki. Nihilizm takiej postawy epistemologicznej w przypadku tej książki łagodzi miłość, jak wtedy gdy czytamy o wizycie w miejscu Zagłady:

„ i zobaczyłam tyle kamieni,
że nie miałam już serca dokładać”

„Rejestry” są opowieścią o sprawach ostatecznych i o postawie, jaką przyjmuje wobec nich Autorka. „Druga śmierć” doskonale wpisuje się w ten nurt wierszy-rozważań czy medytacji o końcu wszystkiego. Co ciekawe, zgodnie z żydowską tradycją przywołuje na końcu tego wiersza księgę:

„Nic się nie zmienia. Położę się i zasnę.
Wszystko i tak jest zapisane”

Co jest zapisane i kto zapisuje? W perspektywie książki nie ma Boga tej czy innej tradycji. Więc to tylko nadzieja, że później, coś ma być.
Tymczasem jest strzęp, okruch jakiejś codzienności w Stambule, gdzie znakomicie zostaje opisany „efekt obcości” i podmiot liryczny w jednej chwili traci zadomowienie w świecie. Nie ma bezpiecznego, oswojonego domu jest groza niewiadomego! I proszę, jak pięknie do owego „efektu obcości” pasuje dadaistyczna wyliczanka:

„Ucho jak koło ratunkowe
w szalonej korridzie na świni.

Kąpiel w niegaszonym wapnie,
twarde lądowanie na kozich rogach.

Robaczywa czerwień okrąglutkich jabłuszek,
młócka pod księżycem.

Piołunówka na zielone śliwki –
odległa letnia kraina.”

Więc gdzie w tej poezji jest sens, jakaś metafizyczna pewność, czy choćby nadzieja? Tu tego nie ma i nie miało być. Jest czułość dla mijającej chwili, jest miłość, ale wszystko i tak zmierza w stronę żartu, jakim jest obietnica wieczności.
„Rejestry” sięgają w różne rejony, wysokie i niskie, ale zawsze na koniec zdają się mówić: nie ma wieczności, jest ta chwila i ona właśnie mija. Tę mijającą chwilę Lipińska kocha i opisuje.

Marek Kołodziejski

Tags:

Zostaw odpowiedź