Jolanta Sztejka: Polacy nie gęsi?

15 listopada 2011 18:578 komentarzy

     Swoje święta i swój język ponoć mają. A jak już o świętach, to za nami Święto Niepodległości (niesnaski zostawmy komu innemu, bo zaraz się okaże że i redakcja Netkultury, albo nawet czytelnicy zamieszkom są winni).
Aczkolwiek nie o gęsinę na Świętego Marcina, też mi chodzi.
Wprawdzie zapożyczeń z obcych języków mamy już tyle, że w codziennych konwersacjach nawet nie zwracamy na nie uwagi, rzucając a to ok., a to inne (byle krótsze od naszego polskiego) słowo.

     Zauważyłam, że córka znajomych, którzy już raczej na stałe zamieszkali na wyspach, w bardzo sprytny sposób zaczęła sobie radzić z językiem mówionym. W domu dziewczynka, mówi po polsku, jednak chodzi do anglojęzycznego przedszkola. Kiedy pozjeżdża do Polski na wakacje, układa zdania w dwóch językach. Niby mówi po polsku, ale słowa, które w języku polskim są dłuższe zamienia na angielskie odpowiedniki.

Sprytnie.

     Nie jestem w stanie zliczyć ile razy dziennie używam obcych wyrazów, bynajmniej nie po to, by udawać poliglotę.. to jednak chwilami martwię się, czy nie zapomnimy zupełnie naszego języka. Mam wrażenie wiele polskich zwrotów zupełnie naturalnie już zanika i zdaje się nikt tego nawet nie zauważa.

Trudno się dziwić, zakupiłam pewnego ranka prasę codzienną. Ciągle jednak lubię sobie coś tam poczytać, przy śniadaniu.
I w jednym numerze natknęłam się na takie oto tytuły: „One more thing” kilka stron dalej „Głosowanie na kobiety- lieben und arbeiten”  a na deser „Láska nebeská”.
Trochę dużo, jak na jedno wydanie.

     Przyznam zgłupiałam, bo nie wiem, czy owa prasa to już sobie za czytelnika obrała jedynie takiego znającego przynajmniej 3 języki obce, czy autorzy chcą uchodzić za mądrzejszych od czytelnika. Jestem ciągle pod takim wrażeniem, że nie mam siły rozwijać tematu (czytaj: żadne zwroty obcojęzyczne nie chcą mi przyjść do głowy).

     Inną ciekawostka jest taki oto fenomen młodego pokolenia… piszę sobie z najmłodszą siostrą na gg i potrzebuję tłumacza .. bo co jakiś czas dziwnego ciągu znaków zrozumieć nie mogę.

Nauczyłam się już, że „zw” to znaczy „zaraz wracam”, nauczyłam się, że „Th” bądź
tx” ma znaczyć dziękuję…
Ale długo, bardzo długo nie wiedziałam, co to znaczy „nmzc”…
Wszystko oczywiście bez zbędnej interpunkcji i ortografii.

Można by było długo o współczesnym języku, ale zostawmy te rozważania, na „szersze kiedy indziej”.

A ostatni skrót, niech będzie zagadką.

Jolanta Sztejka

Tags:

8 komentarzy

Zostaw odpowiedź