Rafał Klan: Konieczność obcości

27 grudnia 2010 00:360 komentarzy

Michał Głowiński:
„Kręgi obcości”

Wydawnictwo Literackie 2010
 

     W dotychczasowych recenzjach ,,Kręgów obcości” podkreślano obecność w książce tytułowych kręgów wyobcowania, czyli antysemityzmu, homoseksualizmu i klaustrofobii, które wszystkie razem i każdy z osobna wypełniały życie Michała Głowińskiego od czasu faszystowskiej okupacji, przez  wchodzenie w dorosłość w czasach komunizmu, po ostatnie dwudziestolecie.

       W zależności od recenzenta książkę Głowińskiego traktowano jako comingoutową historię zmagania się ze swoją seksualną odmiennością albo jako biografię naznaczoną traumą żydowskiego dziecka, ukrywającego się najpierw przed niemieckim okupantem, żeby po wojnie spotkać się z prymitywnym, agresywnym antysemityzmem głoszonym przez katolickiego księdza, aż po obawy w 1968 roku, wypowiadane przez znajomych Żydów, których wojenna trauma kazała wierzyć, że za chwilę w komunistycznej Polsce, powstaną nowe obozy koncentracyjne. Najmniej chyba pisano o klaustrofobii, którą sam autor traktuje jako konsekwencję tych dwóch, najważniejszych kręgów samotności.

     ,,Kręgi obcości” to jednak nie tylko biograficzna opowieść jednostki, która cudem ocalała z warszawskiego getta, żeby potem, w następnych latach zanurzać się w następne, darowane przez Los, Historię i Naturę etapy jakby koniecznego, postępującego wyobcowania. To historia, która poprzez strategię narracyjną, nie tylko skupia się na głównym bohaterze, ale w dużej mierze, przedstawia jednostkę na tle szeroko zakrojonego kontekstu społeczno-politycznego. Ten kontekst poza oczywiście naturalną dawką informacji o polskiej inteligencji, pewnym wycinku opozycji komunistycznej jest chyba przede wszystkim próbą ukazania owych tytułowych kręgów obcości, jako nierozerwalnego związku, pewnego rodzaju destrukcyjnego mariażu jaki powstaje na styku jednostki i otoczenia czyli wspomnaniego wcześniej  kontekstu społeczno-politycznego.

      Innymi słowy książka Michała Głowińskiego przekonuje, że człowiek został pozbawiony warstwy ochronnej i pomimo rzekomego i niepodzielnego kultu jednostki (w myśl zmiany paradygmatu z cywilizacji jako źródła cierpień, rozumianego jako wyrzeczenia się szczęścia jednostki na rzecz szczęścia społeczeństwa na niepodzielne, ale samotne szczęście jednostki wobec którego wszystko inne jest względne) jej wyobcowanie staje się naturalnym procesem, na którym odciska swoje piętno historia, społeczeństwo i polityka, pogłębiając izolację i życie na marginesie.

    Biografia Michała Głowińskiego jest oczywiście szczególna, ale w tak skrojonym świecie niesie ze sobą uniwersalną obserwację. Niechęć do inności przybiera różne formy i opowieść  mocno to akcentuje. Kiedy Głowiński stawia sobie pytanie pod koniec książki czy wyzwolił się z ,,kręgów obcości” odpowiada, że ma wrażenie, że tak, że powiodło się, ale zdaje sobie sprawę, że za chwilę wydarzy się coś, co jego samego z całą siłą w ten krąg na nowo wrzuci. Nie jest to więc zależne od bohatera powieści, ponieważ ten aspekt ludzkiej intymności paradoksalnie nigdy nie należał do nas samych.

Rafał Klan

Tags:

Zostaw odpowiedź