Jacek Rojewski: No to kończymy, bo gorąco się robi. Czyli jak prawie dałem się ponieść… Cz. 2

19 czerwca 2011 22:1819 komentarzy

… i jak prawie spotkałem się z Davidem Černym.

 

Festiwal Sztuk Wizualnych „inSpiracje” to impreza organizowana w Szczecinie przez Klub 13 Muz od 2005 roku.  Impreza nabierająca z roku na rok coraz większego rozmachu, artystyczne wydarzenie którym można się śmiało szczycić, świetna promocja miasta i sztuki nowoczesnej. Na dodatek festiwal poprzedziła dobrze zorganizowana kampania promocyjna, zazieleniły się barwami festiwalu plakaty i billboardy, słowem udało się uzyskać atmosferę małej artystycznej fiesty.

materiały prasowe

 

W tym roku wszystko zapowiadało się szczególnie atrakcyjnie. Joanna Rajkowska, Zorka Wollny, rosyjska grupa AES+F, koncert Andrzeja Smolika, mapping 3D i wielość innych artystów i atrakcji, ale mnie szczególnie interesowało spotkanie z Davidem Černym.

David Černy ur. w 1967r. czeski rzeźbiarz, happener, skandalista, a nade wszystko chyba najlepiej znany na świecie czeski artysta uprawiający tzw. sztukę nowoczesną. Zaczęło się od pomalowania na różowo w 1991r. czołgu-pomnika upamiętniającego wyzwolenie Czechosłowacji przez Armię Czerwoną. Potem było juz tylko lepiej, ostrzej, bardziej prowokacyjnie. Skandale wokół prac Černego wybuchały w Zachodniej i Wschodniej Europie, a jego prawdziwym Opus Magnum była brukselska  instalacja uświetniająca początek czeskiej prezydencji Unii Europejskiej –  słynna ENTROPA.

[youtube k2SKLSM1cw4]

ENTROPA to instalacja połączona ze sprytną mistyfikacją, zamówiona przez czeskie władze jako praca zbiorowa 27 różnych artystów z różnych krajów Unii, okazała się być od początku do końca dziełem Černego /bądź jego współpracowników/, który dodatkowo uwiarygodnił cały projekt wymyślając fikcyjnych twórców, zakładając ich strony internetowe itd.

Na Zachodzie /w Polsce również/ usuwano z wystaw instalację „Shark” /rekin/ przedstawiającą naturalnych rozmiarów figurę Saddama umieszczoną jak rekin /poziomo/ w akwarium wypełnionym formaliną. W Polsce oprócz wspomnianego Rekina usunięto z wystawy model Chrystusa do samodzielnego złożenia.

U Czechów jak to u Czechów, Černy hasa do woli nie wywołując, nad czym ubolewa szczerze, większego oburzenia. Czechów nie razi ani Św. Wacław na zdechłym koniu , ani pomnik  „Naród Sobie Na Zawsze”, no ale oni już tak mają.

W pracach  Černego oprócz prowokacji jest również mnóstwo ostrego, a przede wszystkim inteligentnego, dowcipu, inwencji, niesamowitej wyobraźni i, śmiem twierdzić, niebłahej refleksji. Zobaczcie zresztą Państwo sami. Zachęcam zwłaszcza do „przekopania” oficjalnej strony artysty, warto /obok niej link do szybkiego zapoznania się z jego najbardziej kontrowersyjnymi projektami/.

oficjalna strona DC

10 prac artysty

 

Nic więc dziwnego, że dla mnie spotkanie z Cernym było główną atrakcją „inSpiracji”, szczególnie dlatego, że dzisiaj mamy już zupełnie inną rzeczywistość, również w Polsce, i recepcja dzieł artysty też jest już inna. Czy rzeźbiarz nie stracił swojego pazura, czy jest jeszcze prawdziwie niezależnym prowokatorem czy już częścią mainstreamu? Do Szczecina Autor przyjechał bowiem z dwiema rzeźbami – „Jesus Christ Kit” i „Rock Star Kit” i naprawdę nie wywołało to nawet cienia skandalu.

Co więcej, artysta jest w Polsce częstym gościem, a w czasie jego bytności w Szczecinie jego współpracownicy w Krakowie montowali kolejną jego instalację. Czy tak w Polsce traktuje się obrazoburców?  Zapowiadało się więc arcyciekawe spotkanie, mnóstwo pytań cisnęło się na usta, rozemocjonowany tym wszystkim udałem się na spotkanie z artystą po raz pierwszy… o tydzień za wcześnie, mimo, że zewsząd plakaty krzyczały właściwą datą.

Tydzień później udałem się ponownie do Klubu 13 Muz położonego wśród resztek szczecińskiej starówki i z radością zobaczyłem budynek przystrojony girlandami z plastikowych butelek /recykling/, masę młodych ludzi to ciągnących na wystawy to krzątających się pracowicie przy jakichś dziwnych instalacjach. /Szczególne wrażenie wywarły na mnie dziewczyny pracowicie zamieniające Volkswagena Garbusa w kulę dyskotekową/.

W budynku wystawowym pełen profesjonalizm. Znakomicie wydane materiały informacyjne dla każdego, bardzo dobrze zorganizowane ekspozycje, stoiska informacyjne, uwijają się wokół festiwalowi „stewardzi” w zielonych koszulkach. Czuć energię, czuć radość, myślę sobie – no!, kolejny raz coś nam się w Szczecinie naprawdę udaje. Zajrzałem na salę kinową gdzie akurat goły facet szedł po strasznie długiej ulicy /na filmie oczywiście/ ale niestety nic nie zrozumiałem i nie zapamiętałem nazwiska twórcy /poczułem się natomiast iście awangardowo/ dumny z bycia tak wyzwolonym obejrzałem rzeźbę miasta złożoną chyba ze starych budzików i puszek i wspomniane rzeźby Cernego.

Oczywiście trochę żartuję, bo wystawy stały na naprawdę wysokim poziomie i mimo, że nie jestem ani zbytnim fanem ani znawcą sztuki nowoczesnej, festiwal był naprawdę niezwykle interesującym doświadczeniem. Tyle, że akurat w opisywanym momencie pędziłem na spotkanie z Černym nie bacząc na nic po drodze.

W Sali Kominkowej Klubu 13 Muz zebrała się spora grupa mocno zainteresowanej publiczności. Mnie cieszył zwłaszcza widok młodych ludzi, bo powoli zaczynam wątpić czy coś ich jeszcze w ogóle może oderwać od monitora komputera i facebooka.  Sala pełna, pogodny czerwcowy wieczór, atmosfera artystowska.  Czegóż chcieć więcej.

W takiej miłej i życzliwej aurze wchodzą: Černy /wyluzowany, w szortach, ze zmierzwioną czupryną i uśmiechem od ucha do ucha/, Pan Moderator i Pani Tłumaczka. Publiczność podekscytowana.

Nic nie zapowiada łączności z poprzednią częścią tego tekstu o szczecińskich wpadkach, prawda? A jednak. Aby zachować choć odrobinę obiektywizmu pozwolę sobie przedstawić Czytelnikom stenogram z rozgrywających sie zdarzeń.

 

Występują: Artysta, Moderator, Tłumaczka i co najważniejsze Publiczność.

Mod.: /dość znużonym głosem/ Dzień dobry mamy na spotkanie autorskie z Davidem Černym. Propozycja jest taka od artysty, że odpowie na Państwa pytania chętnie, nie chce opowiadać o swojej twórczości w monologu woli żywy kontakt z publicznością i prosimy żeby Państwo zadawali pytania, nasza pani przetłumaczy, potem przetłumaczy odpowiedzi na te pytania.

/chwila przerwy/

Mod: Zaczynamy. Czy ktoś z Państwa ma pytania do Davida Cernego? Ja przekażę mikrofon.

/lekka konsternacja, ktoś się zgłasza, ponieważ mikrofonu dla publiczności nie ma Pan Moderator wstaje, idzie do zainteresowanego i wręcza mu mikrofon,  w końcu pada pytanie od Publiczności/

Pub.: Czy są granice prowokacji, ośmieszania? Czy są granice, których Pan nie przekroczy.

/po zadaniu pytania czy to Pan Moderator czy ktoś z obsługi festiwalu będzie wykonywał choreografię polegającą na wędrowaniu przez salę i wręczaniu bądź odbieraniu mikrofonu, więc nie będziemy tego faktu w dalszych didaskaliach odtwarzać, jest to jednak stały element spotkania doskonale rozpraszający uwagę wszystkich/

DC: ————————————

/Artysta odpowiada po czesku jako człowiek spontaniczny i swobodny, co powoduje jednak drobne komplikacje bo Pani Tłumaczka tłumaczy… z angielskiego/

Mod.: /nonszalancki i niezrażony/ Zrozumieli Państwo?

Pub.: Taaaaaaaaaaanieeeeeeeeeeeeeeetaaaaaaaaanie

DC: Nigdy nie będę się śmiał z Holocaustu.

/odpowiada tym razem po angielsku, który zna doskonale, tekst odpowiedzi tłumaczyłem sobie sam ponieważ Pani Tłumaczki albo przy żonglowaniu mikrofonami nie było słychać, albo przez wypowiedzi Moderatora się nie przebijała/

Mod.: /z wyraźną flegmą i wtrącaniem uroczych onomatopeicznie samogłosek w dłuższych ciągach/ Teraz ja ci zadam pytanie eeee, moje pytanie jest yyyy proste jakby eee dotyczy twojej pracy yyy, którą zrobiłeś yyy podczas prezydencji czeskiej w Unii Europejskiej yyyy, zrobiłeś ciekawą analizę naszego kraju, ale jesteś przez środowisko kuratorskie w Polsce często zapraszany do wystaw, często robisz realizacje w Polsce.

/te „yyy” i „eee” i „jakby” będące stałym elementem improwizowanych wyraźnie wypowiedzi Moderatora postaram się odtąd pomijać, myślę, że Czytelnicy mają już obraz stylu w jakim odbywała się „moderacja”./

DC: —————————————–

/Artysta znowu po czesku, tym razem szerzej i ze swadą/

Mod.: Państwo zrozumieli?

Pub.: Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

Mod.: Po realizacji… eee, ja czeskiego tak dobrze nie znam więc będę próbował tak trochę konfabulować. Zdziwony był trochę,  że po dosyć krytycznej  pracy w której zawarł jego dosyć krytyczne postrzeganie Polski w pracy „Entropa” posypały się zaproszenia do wystaw i realizacji, realizacja w Poznaniu „Golem” czy wystawa w Katowicach gdzie pokazał pracę NATO /pisuary przykręcone do ścian malowane w panterkę – JR/teraz zaprosiliśmy go do Szczecina pokazuje dwie prace „Rock Star Kit” i „Jesus Christ Kit”…

DC: …i jeszcze wernisaż w Krakowie

/znowu zamieszanie z mikrofonami, pada pytanie od Publiczności/

Pub.: Korzystając z tego, że jest Pan w Szczecinie czy miałby Pan jakiś pomysł dla tego miasta?

DC: ————————————— /czyli po czesku/

Mod.: No, tu będzie problem mały. Spróbuj po angielsku to powiedzieć.

DC: ————————————-/po angielsku mówi znacznie krócej niż  po czesku, w następnych wypowiedziach wkroczy więc i Tłumaczka i Moderator, suma ich wypowiedzi zakłada, że Artysta powiedział, co następuje/

DC: Ja nie unikam pracy nigdzie na świecie, unikam tylko Rosji i krajów totalitarnych takich jak Północna Korea i Chiny, a w Szczecinie? Dlaczego nie? Ale to zależy od miasta, chęci, władz miasta itd.

Mod.: /do Publiczności/ Jakieś pytania?

Pub: Witam, chciałbym zapytać o sytuację Meet Factory, którą prowadzisz w Pradze, gdybyś mógł przybliżyć ten projekt jeśli chodzi o działanie nie tylko artystyczne ale takie „opiekuńcze”, pewnego rodzaju mecenat.

DC: /tym razem nauczony doświadczeniem od razu po angielsku/ Meet Factory ma już pięć lat i jestem organizatorem, często sponsorem wydarzeń, które tam się odbywają, są tam atelier, studia dla artystów z całego świata, którzy mogą się tam spotykać i tworzyć razem.

Pub.: Czyli jesteś artystą, który sprawuje opiekę nad innymi artystami, a jednocześnie z nimi współtworzy, jaka jest twoja rola jako artysty samodzielnego i członka właśnie takiej większej społeczności.

DC: Staram się głównie być menedżerem Meet Factory, od czasu do czasu sponsorem, staram się unikać udziału w działalności czysto artystycznej.

Mod.: Może ktoś z tamtej strony sali ma jakieś pytanie?

/chwila ciszy/

Mod.: /chyba z lekką groźbą w głosie/ To dziękujemy w takim razie skoro Państwo nie mają więcej pytań. Czy może ktoś jeszcze? Jest jedna osoba, o!

Pub.: Chciałem się zapytać o tych pośladkach w Pradze…

/pytający trochę stremowany nieco się jak widać pogubił,  Moderator z tłumaczką też, stojący obok mnie chłopak rzucił z irytacją do swojej dziewczyny „kurde, dajcie porządnego moderatora” i młodzi zniechęceni wyszli, ja wyjaśnię Czytelnikom, że chodzi o te monstrualne sempiterny do których się zagląda, co mieliście Państwo szansę zobaczyć klikając na link umieszczony przeze mnie wcześniej/

DC: W jednym widać Wspaniałego Prezydenta Vaclava Klausa który jest karmiony przez Dyrektora Czeskiego Muzeum Narodowego, a w drugim vice versa. Chodzi o to jak sztuka miesza się z polityką i jak jest przez polityków korumpowana i odwrotnie.

/tłumaczy Tłumaczka/

DC: /wtrąca się po angielsku/ … a poza tym ci panowie to „fucking assholes”!

Pub.: W twoich pracach często powtarzają się noworodki, czy ten temat zajmuje jakieś szczególne miejsce w twoim życiu?
Czy coś cię w nich szczególnie interesuje?

DC: Głównie proces tworzenia noworodków… /śmiech/

Pub.: Teraz gdy stał się Pan już sławny wiadomo, że Pana prace są chętnie oglądane, ale jak to było na początku drogi, wiadomo, że jest Pan kontrowersyjny, więc pewnie prace nie zawsze były dobrze przyjmowane, więc jak to się udało, że udało się Panu zainteresować tak wielkie grono odbiorców?

DC: Ja nie jestem sławny. Z Czech pochodzi tylko dwóch sławnych ludzi. Pierwszym jest prezydent Vaclav Havel, a drugim, teraz, jest Klaus ponieważ każdy na calutkim świecie wie, że to idiota. Nie, ja nie uważam żebym był sławny.

Mod.: Może ja uzupełnię, że to jest dobry artysta robi dobre prace, więc jest zapraszany na różne wystawy nie tylko dlatego, że prowokuje, bo on ma tez prace, które nie są prowokujące, a które umieszcza w przestrzeni miejskiej bo są ciekawe. /proszę zerknąć choćby na Metallmorphosis – JR/

/następuje chwila przerwy i nagle sam Artysta zwraca się z pytaniem do publiczności/

DC: A co w ogóle jest prowokacyjne? W ogóle nie uważam żeby sztuka dzisiaj była prowokacyjna. O wiele bardziej prowokacyjni są politycy, idioci przyrośnięci do krzeseł robiący masę szokujących rzeczy. Np. politycy przewodzący Włochom czy Francji.

/gdy w tłumaczeniu pada słowo „Włochy” budzi to żywe lingwistyczne zainteresowanie Černego, co z kolei wywołuje powszechną wesołość, a Artysta dodaje – „to jest dopiero fascynujący, prowokacyjny zbieg okoliczności”./

DC: …jako artysta powinieneś móc zrobić wszystko, tak, że naprawdę w dzisiejszych czasach nie ma naprawdę prowokacyjnej sztuki.

Pub.: Mam pytanie, jak to się wszystko zaczęło, w jakim wieku zaczął Pan tworzyć swoje dzieła, swoje prace?

DC: /po czesku/ Jako bardzo małe dziecko, dwulatek, robiłem w domu na ścianach i meblach taki „action painting”, malowalem… ekskrementami.

Mod.: Mam nadzieję, że Państwo zrozumieli.

Pub.: /wyraźnie złośliwie/ NIE!

DC: Moi rodzice, mimo, że też są artystami, nie bardzo te moje dzieła doceniali.

Mod.: To może skończymy na tym optymistycznym akcencie. A jest ktoś tam jeszcze. To może umówmy się, że to dwa ostatnie pytania będą.

Pub.: A nad czym Pan obecnie pracuje?

DC: Moi asystenci właśnie teraz składają instalację w Krakowie.

Pub.: A o co by Pan nas zapytał?

DC: /po czesku/ Czym jest dla was prowokacyjna sztuka? Nie rozumiem nie widzę momentu w którym sztuka zaczyna być prowokacyjna. Dla mnie nie ma takiego punktu.
Dajcie mi przykład.

Mod.: David prosi Państwa żebyście podali mu przykład prowokacyjnych artystów, prowokacyjnych dzieł.

Pub.: No na przykład w Polsce prowokacyjne są produkty Pani Nieznalskiej, która na krzyżu wiesza męskie genitalia. To u nas jest prowokacja.

DC: /po czesku i z uśmiechem/ Bo Polska to trochę katolicki kraj…

Mod.: Dla Davida to nie jest żadna prowokacja bo Czesi mają zupełnie inny stosunek do religii, to najbardziej ateistyczne społeczeństwo…

DC: /dopowiada/ … agnostycy

Mod.: No dobra, to już będzie ostatnie pytanie, bo się tu gorąco już robi.

Pub.: Pytałeś o przykład czegoś prowokacyjnego w naszym kraju, w naszym kraju prowokacją jest religia /nie wiem czy pytającemu nie chodziło czasem o łamanie religijnego tabu- JR/

DC: /po czesku z uśmiechem od ucha do ucha/ To my ne znamy.

 

DC: Dla mnie prowokacyjny jest Całun Turyński, bo oszukuje nasze zmysły na wielu poziomach, malowany przez Giotta, prowokacyjny Giotto /śmiech/.

Mod.: Ale mówią, że to Leonardo robił tę pracę.

Mod.: Tyle może.  Zakończmy spotkanie bo naprawdę się zrobiło gorąco, a jest miły wieczór, wyjdźmy troszkę zaczerpnąć świeżego powietrza. David, dziękuję ci bardzo.

BRAWA

 

Spotkanie trwało około dwudziestu minut z czego część czasu poświęciliśmy na szamotanie się moderacji psującej nastrój i uwagę widzów. Nie wiem dlaczego nie mogli organizatorzy znaleźć w Szczecinie /mieście z kursami czeskiego, a nade wszystko z czeskim konsulatem!/ tłumacza języka czeskiego. Dlaczego nie można było zorganizować jeszcze ze dwóch mikrofonów dla publiczności? Dlaczego Moderator nie mógł się solidniej do spotkania przygotować. Nie wiem czy sala w ogóle była klimatyzowana, ale wstawienie dodatkowych klimatyzatorów to też nie jest problem.

Dlaczego kolejny niewątpliwy sukces mojego miasta mają psuć takie idiotycznie błahe, a piekielnie złe wrażenie robiące drobiazgi!?

To oczywiście czepialstwo, bo spotkanie i tak uważam za bardzo ciekawe doświadczenie.  Černy to bardzo charyzmatyczny i sympatyczny, bardzo czeski, gość. Bawiłem się świetnie. Tyle tylko, że przy lepszym przygotowaniu spotkania była szansa na spotkanie pełniejsze. Nie padły pytania naprawdę nie tylko dla nas, ale pewnie /co chyba było po artyście widać/i dla niego ważne. On o nasze definicje prowokacji pytał serio. Myślę, że dłuższy kontakt z Polakami byłby dla niego niezmiernie ciekawy, bo chyba wyzwoleni do granic Czesi to nie jest dzisiaj dla niego najlepszy odbiorca. Można było pogadać o bardzo wielu rzeczach, jego poglądach politycznych, o tym czy przypadkiem nie jest już artystą „oswojonym”, można było pogadać o zmianach w naszej polskiej mentalności. Bo przecież każdy przyzna, że trochę niepostrzeżenie, w nas w ciągu ostatniej dekady zaszły kolosalne zmiany. Jestem przekonany, że dzisiaj Nieznalska nie miałaby tylu kłopotów, a i w katolickiej Polsce przybywa takich co zamiast grzmieć, w instalacji Chrystusa do sklejania dojrzą bardziej metaforę niż świętokradztwo. Jeśli nawet nie staliśmy się bardziej tolerancyjni i postępowi to przynajmniej najbardziej prostacki model widzenia świata wycofał się nieco z odbioru sztuki /choć może dlatego, że mało kto się nią interesuje, ale to osobny temat/. Ja bym zapytał chętnie artystę o dzisiejszą Hiszpanię, o to czy widzi dla siebie nowe pola działania, czy widzi alternatywę dla tradycyjnego europejskiego modelu społecznego, który co prawda kontestuje, ale którego, co tu dużo gadać, jest już częścią. Nie udało się, szkoda. Dlatego mam poczucie,  że tylko prawie się z Artystą spotkałem.

I tak kolejny balonik moich szczecińskich uniesień, który miał mnie ponieść ku metropolitalnej ekstazie znowu nieco/nie tak bardzo, ale troszkę/ nakłuła mała igiełka organizacyjnej  nonszalancji i bałaganiarstwa. I choć niby lecę uniesiony spotkaniem z Černym i samymi „inSpiracjami” /to naprawdę świetny festiwal/, to jednak znowu muszę sam solidnie namachać się własnymi skrzydłami, napędzanymi miłością do Szczecina.

Miłością, która, jak sam siebie wciąż przekonuję, jest przecież bezwarunkowa.

 

Jacek Rojewski

 

 

 

 

 

Tags:

19 komentarzy

  • Maciej Piatek

    Szczecin jest miejscem gdzie spedzilem kilkanascie wakacji mojego zycia. Malo jest takich miejsc w Polsce gdzie potencjal zostalby tak bardzo zmarnowany. Jak mowisz Szczecin sie powoli odradza, pewnie powoli znajdzie swoja tozsamosc, czy mieszkancy zrozumieja historie miasta a to ulatwi rozwoj. Dla mnie Szczecin zawsze byl miejscem gdzie spotykali sie ludzie z calej Polski, gdzie mieszaly sie tradycje. W latach 90tych najbardziej ,,niemieckie,, miasto w Polsce, bardziej niz Opole. Pamietam te slepe nasladownictwo braci Niemcow, wszystkie te najbardziej absurdalne wymysly konca rfn-u. Wracajac ze Szczecina do Wroclawia czulem sie jakbym wracal z innego kraju (zarowno pozytywne jak i negatywne odczucia). To wlasnie w Szczecinie bylo najbardziej czuc ducha kapitalizmu ale i niestety slepego materializmu (nie moglem uwierzyc ze Hey sie tam narodzil). Szczecin zawsze mial swoj charakter.

  • Apogeum szczecińskości było wybranie sobie prezydenta Jurczyka na gospodarza miasta w okresie wchodzenia do Unii, ale ogólnie z elitami władzy u nas cienko od zawsze. Obecnej ekipie nie odmawiam zapału i chęci, ale środowisko szczecińskie – kulturalne, polityczne itd. jest straszliwie zatomizowane, zdeaktywizowane i co tu duzo gadac pozbawione większego wsparcia mieszkancow.

    Szczecińska inteligencja i tzw klasa średnia w dużej swej części olewa wybory samorządowe w sposób skandaliczny i ma w zasadzie w nosie co się w mieście dzieje.

    Jurczyk wygrał ponieważ stoczniowcy gremialnie poszli na wybory skuszeni populistycznymi obietnicami bez pokrycia, a moi MŁODZI kumple – architekci, lekarze, przedsiębiorcy, naukowcy pojechali na grilla.

    A przy wszystkich obciążeniach miasta /topograficznych, demograficznych, urbanistycznych, historycznych itd/ tu potrzeba ducha żelaznego i pionierskiego hartu.

  • Maciej Piatek

    na grilla, wlasnie to mialem na mysli, poczucie wspolnoty rowne zeru, niestety, a na wybory lata moja siostra i szwagier, Olawianka i Szczecinianin. Za blisko Berlina, jakby zrobic badania, to pewnie wiecej mlodych ludzi utozsamialoby sie z Berlinem niz ze Szczecinem. Gdyby nie Yurek to Szczecin bylby na czele. Wroclaw dla przykladu mial zawsze szczescie do dobrych politykow i samorzadowcow (jestem z Olawy ale to Wroclaw jest moja duma;-)

  • Z Berlinem zupełnie nie bo my nie znamy niemieckiego, a 120km biednej i wyludnionej Brandenburgii pomiędzy oboma miastami to skuteczna bariera. Berlinczycy natomiast w ogóle prawie Szczecina nie kojarzą.
    To co mnie najbardziej wścieka przez te wszystkie lata to to, że w szkołach szczecińskich nie ma od dwudziestu lat wszędzie rozszerzonego niemieckiego. Mieliśmy szansę wykształcić dwie niemieckojęzyczne generacje, które by doskonale się w okolicy odnalazły.

  • Maciek, a wy macie w UK takich Cernych? Jak to jest z kontestacją i skandalizującą sztuką u was? Cerny by u was ruch wywołał?

  • Maciej Piatek

    apropo Cernego. Az takim znawca sztuki to nie jestem, mysle ze Cerny moglby spokojnie swoje prace pokazac w UK, napewno chetni na ich zobaczenie by sie znalezli. Nawet by sie wpisal w ogolny trend. Znam paru Anglikow ktorzy robia sztuke wspolczesna, poziom akceptacji dla kontrowersji w UK jest znacznie wyzszy niz w Polsce czy innych krajach. Anglicy to pragmatycy i trudno ich zszokowac, nie pokazuja emocji, trzymaja dystans i nie histeryzuja. Gdybym pokazal czy powiedzial w Polsce z czego sie potrafia smiac Brytyjczycy to bym zostal ukamienowany. Nie maja litosci dla glupoty i absurdu plus czesto gesto wydaje sie im ze sa centrum cywilizacji Zachodu. I jeszcze jedno gdyby Polscy politycy zyli i pracowali w UK to tutejsza prasa by ich zjadla na zywca. porownujac polskie i brytyjskie media to polskie to tv watykan a angielskie tv hell. W Anglii nie ma ze boli, jak cos zchrzaniles to bedzie sie za toba ciagnelo az po grob

  • Ja myślę, że Jurczyk to byłby dla Czernego fantastyczny model;) Czy spytałes Jacek artystę czy słyszał o Jurczyku? Ciekaw byłbym reakcji.

    • Musiałbym mieć duuuuużo więcej czasu, bo musiałbym Cernego przekonać, że taki Prezydent w ogóle mógł się zdarzyć w tym czasie i w tym miejscu, w mieście na dorobku. Nie wiem czy by uwierzył nawet mimo Klausa.

      Ale może by dał licencję na jedną z instalacji… 😉

      • instalacja w szczecinie to juz chyba była, robiliście tam zdaje się jakiś barejowo-misowy festiwal, czy coś w ten deseń..

        • O zaiste. Tyle, że były tam momenty automisiowobareistyczne. Misiową kukłę antyjurczykowską wstawiono do parku a obok zainstalowano… krzesełko na którym siedział ochroniarz /zdaje się że przez pewien czas tę rolę pełnił pomysłodawca i lokalny animator kultury/ i pilnował misia przed kradzieżą. Instalacja złożona z tych dwóch nierozerwalnie sprzężonych elementów zyskała zdecydowanie na wartości artystycznej. 🙂

  • Według mnie, bardzo fajne spotkanie było. Nikt się nie stresował, bynajmniej.

    Muszę, chyba, do Szczecina pojechać.

  • Ciekawe zdarzenie, świetna relacja [to ostatnie akutar nie dziwi:)]. Instalacja „Jesus Christ Kit” przemawia do mnie wprost i całkowicie – sama sobie podobną wyobrażam, gdy zdarzy mi się obcować (turystycznie) z relikwiami.

    • Ciekaw jestem, czy Cerny zna dzieło Geta Stankiewicza. Dużo wcześniejsze, nawiasem mówiąc

      • Tego nie wiem, ale od Geta tym się m.in. różni, że przyleciał do Szczecina własnym samolotem, nie wiem czy Zlin czy Cessna 🙂

        To broń Boże nie zarzut ja bym Cernemu dał i całą eskadrę 🙂

  • zupełnie z innej beczki . prywatnie

    wspaniale jest wiedzieć że Pan Rojewski i Yare działacie piszecie jesteście . od czasu do czasu zwiedzam fabrykę i bardzo się zmartwiłem nie widząc tam waszej aktywności . nie chodzi życie portalu ale zwykła ludzką ciekawość a co a gdzie .

    i dziś jakoś znajduje się tutaj 🙂

    nie wiem czy mnie pamiętacie ale ja wspaniale was zapamiętałem jako netowych przyjaciół masę serdecznych komentarzy/dialogów rad przy tych wierszach moich „potworkach” . yarre to mistrz komedii bodajże udało mi się wystąpić w jednym z jej aktów pamiętam jak z Panem Rojewskim dzieliłem się przygotowaniami do matury czy studniówki 🙂

    a dziś jestem (od niedawna) ojcem dwójki dzieci
    pozdrawiam serdecznie dobrze wiedzieć że cali i zdrowi 🙂

  • W imieniu Redakcji, pozwolę sobie Kolegę Horrendum przywitać serdecznie 🙂

Zostaw odpowiedź