Mapa opcjonalna – polemika

16 kwietnia 2011 16:380 komentarzy

Zanim jeszcze ( patrz – „Czytelnik nie pyt – Redakcja odpowiada odc. 4) mapę doc. Kichawy-Reanulta opublikowaliśmy, już potrzymaliśmy polemiczny list od prof. Jaromira Kott-Gąsiorka. Jego kontrowersyjną wypowiedź przytaczamy go w całości:

     „Z nieskrywaną przyjemnością zapoznałem się z alternatywną, „opcjonalną” mapą Polski przygotowaną przez Szacowną Redakcję portalu www.netkultura.pl. Prawdziwy to miód na moje oraz, jak mniemam, każdego prawdziwego Polaka, serce widzieć, że w tych ciężkich czasach zepsucia i kosmopolitycznej zarazy czuły na punkcie dobra naszej Najjaśniejszej obywatel wciąż może spotkać jednostki podobne sobie, nieobojętne na wszelakie piąte kolumny, niczym carcinoma rozdzierające od wewnątrz ciało naszej wspólnej Matki.

     Niemniej, pośród tej przeogromnej radości, ze smutkiem muszę zauważyć, iż Autor mapy popełnił kilka dość istotnych pomyłek. Sądzę, iż mają one źródło li tylko w gorączkowym zapale Autora, ugiętego nieco pod ciężarem misji. Wziąwszy również pod uwagę, że sam obecny podział administracyjny Rzeczpospolitej jest owocem antypolskiego spisku (o czym ochoczo Czytelnikom Netkultury wyłożę przy innej okazji), trudno mieć do doc. Kichawy-Renaulta  jakiekolwiek pretensje. Tuszę zatem, iż Szanowny Autor nie potraktuje poniższych uwag inaczej, jak tylko jako serdeczną, płynącą ze szczerej chęci pomocy, nie naznaczoną choć śladem złośliwości krytykę.

     Zacznę od województwa zachodniopomorskiego. Autor raczył pomalować je w barwy Królestwa Szwecji, nie zwracając uwagi na ten prosty fakt, iż Szwecja jest sztucznym tworem, zrodzonym w zawistnych umysłach niemieckich ciemięzców ludzkości, pragnących omamić tzw. opinię publiczną i zataić fakt teutońskiej ekspansji na północ. Już w Anno Domini 1648 ratyfikowano umowę zwaną Traktatem Westfalskim (nota bene, jednym z jej sygnatariuszy był graf Gottfried Heinrich von Steinbach, praszczur Eriki), na mocy której północni Niemcy po wsze czasy zobowiązali się mydlić oczy pospólstwu i podawać za niejakich Schweden. Także, Drogi Autorze mapy, nie Szwecja swoje macki w Zachodniopomorskiem rozpościera, o nie! Tzn. może i Szwecja, lecz pamiętaj, kto to Szwed!

     Opcję kaszubską w województwie pomorskim zdemaskował Autor nad wyraz trafnie (zresztą, nie urażając celności wnioskowania Autora, trudne to nie było. O separatystycznych ciągotach tego regionu wspominał kiedyś otwarcie pewien osobnik, podający się za Prezesa Rady Ministrów RP). Podobnie znakomicie poradził sobie Autor z działalnością demaskatorską w przypadku większości innych ziem (choć zwłaszcza za odwagę nazwania syjonistów po imieniu należy się Autorowi głęboki ukłon). Zastrzeżenia mam właściwie tylko w dwóch jeszcze punktach.

     Przenosząc się dla odmiany na wschód, nie bardzo rozumiem, dlaczego województwu podlaskiemu została przypisana opcja białoruska. Nieśmiało przypuszczam, iż Autor, zamieszkały we dekadenckiej Francji (Matko Jedyna! Szczerze współczuję!), ma po prostu w tamte strony dość daleko i z odległości może nie dostrzegać pewnych zawiłości i niuansów tego regionu. Otóż faktyczne Podlasie (nazwanie całej ziemi tym mianem to jeden z koronnych dowodów na istnienie antypolskiego spisku przy nowym podziale terytorialnym) stanowi jedynie niewielką część woj. podlaskiego, wąski pasek ciągnący się mniej więcej od Tykocina (pradawna stolica odszczepieńczych Radziwiłłów) przez Białystok ku białoruskiej granicy. Ta część faktycznie najchętniej oddałaby się z uśmiechem na ustach pod panowanie Łukaszenki. Nie ona jednak, o zgrozo!, jest najgorsza. Pamiętajmy, że północną część tej pięknej skądinąd ziemi nieomal w całości opanowały jednostki wywrotowe, otwarcie wyrzekające się świętej polskości i bezwstydnie ciążące ku Litwie. Która to Litwa, nawiasem mówiąc, jest równie sztucznym tworem, co Szwecja. Jednak najstraszniejsza zaraza czai się na południowych krańcach woj. podlaskiego. To kurpiowscy separatyści, zbójcy jakby żywcem wyjęci z ciemnego średniowiecza, plwający bezwstydnie na pierś, która ich karmi, gotowi zaszyć się w lesie i tam, pod przykrywką żarliwego kultu Najświętszej Panienki, praktykować zabobonne gusła. Jest to lud dziki, okrutny, wycinający na ciałach wrogów fantazyjne wzroki, a w swym kurpsiostwie wysoce fanatyczny, a dodatkowo używający języka w niczym nie przypominającym żadnego ludzkiego narzecza. Chodzą słuchy, że jeden z nich pisuje od czasu do czasu do Netkultury. Wierzę jednak, że to albo zawistne plotki, albo bezczelna propaganda rozsiewana przez chytrych kurpiofili.

     Wracając ponownie na zachód, ostatnie zastrzeżenie pozwolę sobie, Szanowny Autorze, wyrazić w sprawie pańskiej interpretacji opcji województwa lubuskiego. Stolicą tej plugawej ziemi jest, jak wiadomo, Gorzów Wielkopolski. Należy zatem sądzić, iż całe województwo ciąży ku Wielkopolsce, za nią ku Śląskowi, a za nim – wiadomo. Co więcej, tameczny sejmik wojewódzki obraduje w Zielonej Górze. Po pierwsze: jasna sprawa, zieloni = ekoterroryści, zaprzańce i sodomici. Po drugie, kto Polak, ten wie – jedyna prawdziwa Góra jest Jasna. Nie (tfu! zgiń, przepadnij!) Zielona. Wreszcie, taka demaskatorska wskazówka: numery rejestracyjne pojazdów z tego województwa rozpoczynają się od „F”. A skoro już ustaliliśmy ku komu, choć pośrednio, ciąży ta ziemia, co dla Niemca może oznaczać wielka litera F? Zastanów się, Autorze mapy!

     Kończąc swe przemyślenia, chciałbym jeszcze raz wyrazić nadzieję, iż nie zostaną one odebrane jako atak na Szacowną Redakcję, ani Autora mapy we własnej osobie. Licząc, iż spisane wyżej refleksje rozjaśnią Szacownej Redakcji drogę ku prawdzie i prawdziwie wolnej Ojczyźnie, kłaniam się nisko.

 Jaromir Kott-Gąsiorek
prof. dr rehab., (ur. 10.4.1960 w Kurejewce, gmina Grajewo). niestrudzony tropiciel i tępiciel akcentów germanistycznych, sowieckich, syjonistycznych i innych antypolskich. Za działalność patriotyczną usunięty z Wszechnicy Powszechnej w Powsinowie. Obecnie nauczyciel wiedzy o społeczeństwie w X Liceum Ogólnieniekstałcącym w Więciborach Kolonii k. Wielgoszowej. Założyciel i prezes stowarzyszenia Veritatis Sapor, redaktor naczelny i wydawca magazynu „Demaskator Tygodniowy”.”

Zostaw odpowiedź