Jolanta Sztejka: Uczucia na emigracji

15 kwietnia 2012 14:150 komentarzy

Agnieszka Bednarska
Emigracja uczuć
Replika, Zakrzewo 2012

 

Relacje międzyludzkie zawsze będą zaskakiwać. Nas samych, tych obok- wszystkich. Jednych bardziej, innych mniej. Jak świat światem, zakochujemy się, bywamy z związkach- czasami krócej, czasami dłużej, eksperymentujemy, budujemy relacje, badamy ostrożnie grunt albo działamy spontanicznie. Czasami się rozchodzimy się, bywa, że „z hukiem”, potem schodzimy, choć mówią, by nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Chcemy kochać i być kochanymi.

     Kiedy podejmujemy decyzję o założeniu rodziny jesteśmy pewni, że ta nasza druga połowa jest wyjątkowa, niepowtarzalna, że znamy się „jak łyse konie” i właśnie z nią/nim chcemy być do końca świata i tylko z nią/nim chcemy mieć dzieci. I pomimo, że dość szybko dopada nas szara rzeczywistość, której nie zawsze „we dwoje” potrafimy dać radę walczymy do końca, choć bywa też, że jedynie pozornie.

       Po otwarciu europejskich granic powstał nowy model rodziny- „my tu + tata tam” jak mawia córka mojej koleżanki. Nie mam wokół siebie zbyt wielu przypadków rodzin będących ofiarami Unii Europejskiej- jak lubią mawiać niektórzy. Emigranci, których znam udali się „za chlebem” (bądź lepszym życiem, jak kto woli) całymi rodzinami. Jednak trzeba przyjąć do świadomości, że taki problem istnieje i boleśnie dotyka wielu naszych rodaków.

      „Emigracja uczuć” opowiada historię czterech przyjaciółek, które dotknął problem emigracji. Ewa wychowuje dwie córki, w tym jedna niepełnosprawną. Oczekuje powrotu męża, ma nadzieję, że jej życie stanie się łatwiejsze, gdy Sebastian wróci. Jednak jego powrót do domu okazuje się rozczarowaniem. Ewa musi podjąć trudne decyzje.

     Agata, po wyjeździe Tomasza wdaje się w romans, z którego nie umie się wyplątać. Zaskoczona własną słabością miota się i sama próbuje odzyskać resztki zdrowego rozsądku. Nie mając pojęcia, że mąż na emigracji prowadzi drugie życie pewnego dnia postanawia do niego pojechać.

     Mirka- kobieta wiecznie uwikłana w romanse- pewnego dnia przypadkiem dowiaduje się, że jeden z jej dawnych partnerów umarł na aids. Kobieta robi badania i czekając na wyniki obiecuje Bogu, że zmieni swoje życie. Splot nieszczęśliwych wydarzeń sprawia, że jej mąż także zmuszony jest do wyjazdu do Norwegii. Czy Mirka dotrzyma obietnicy złożonej w kościele?

      Róża, dla wzmocnienia małżeńskiej więzi decyduje się na macierzyństwo, jednak okazuje się, że nie może zajść w ciążę. Decyduje się, więc na zapłodnienie metodą In vitro. Aby podołać wydatkom z tym związanym jej mąż także wyjeżdża do Norwegii.

      Przyjaciółki są ze sobą bardzo zżyte, wspierają się i zawsze mogą na siebie liczyć, co sprawia, że łatwiej jest im przetrwać gorsze chwile-jednak nie zastąpią dzieciom ojca. Rozłąka każdego dnia wydaje się być bardziej dotkliwa.

     „Emigracja uczuć” ukazuje problemy jakie dotykają rodziny żyjące na odległość. Czy miłość może być na tyle silna by je wszystkie przetrwać? Czy żyjąc jakiś czas daleko od siebie można się odnaleźć?

      Agnieszka Bednarska zainspirowana własnymi doświadczeniami oraz przeżyciami innych kobiet zwróciła uwagę na ważny problem społeczny. Przedstawione historie wydają się być tak wiarygodne, że zmuszają do refleksji.

      Było kilka takich momentów, kiedy chciałam odłożyć lekturę, bo miałam wrażenie, że nic się nie dzieje. Ale przecież taki właśnie jest życie, chwilami upływa spokojnie, by dać nam chwilę wytchnienia, byśmy potem mogli przyjąć cios. Ogromny plus za kompletnie zaskakujące zakończenie, które nie pozwoli tak szybko zapomnieć o lekturze. Polecam!

Jolanta Sztejka

Zostaw odpowiedź