Andrzej Grzechot: Reportażowy smakołyk czyli Turcja w wielu smakach.

20 lutego 2011 11:070 komentarzy

Witold Szabłowski
Zabójca z miasta moreli
Reportaże z Turcji
Wydawnictwo Czarne 2010

     Witold Szabłowski /rocznik 1980r./ przebojem wdarł się do reportażowego topu. Tym przebojem jest wydany przez Wydawnictwo Czarne w świetnej Serii Reportażu zbiór „Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji”. Szabłowski odkrywa przed nami Turcję pełną sprzeczności, zawieszoną pomiędzy Wschodem a Zachodem. Stanowiącą mieszankę postępu i konserwatyzmu, trzymającą się swoich korzeni, a jednak nieuleczalnie „zainfekowaną europejskością”. Docierając do prawdziwego, bijącego serca Turcji, o którym turysta wylegujący się na tureckich plażach nie ma zapewne pojęcia, opowiada nam Szabłowski o dziejach i współczesności Turcji poprzez historie zwykłych i niezwykłych postaci pozwalając nam posmakować Turcji naprawdę mocno. Widać to już po mapie Turcji dołączonej na pierwszych stronach książki ilustrującej miejsca opowiadanych przez autora historii. Tyle miejsc, tyle opowieści, tylu ludzi tak podobnych i tak różnych od siebie jednocześnie.

       Zaczynamy /”Nazim”/ od dziejów najsłynniejszego poety tureckiego Nazima Hikmeta… Borzęckiego, członka Związku Literatów Polskich, człowieka wplątanego w tryby dziejów – gorące przemiany w Turcji czasów Ataturka, komunizm, internacjonalistyczną tułaczkę. Potem /”Imamowie i prezerwatywy”/ wchodzimy w Turcję bardziej współczesną, choć w niektórych obszarach okrutnie /dosłownie/ nienowoczesną. To Turcja opresji kobiet, Turcja o fatalnej edukacji seksualnej, mieszanka rygorystycznych nakazów i zakazów w sferze seksu i swobody obyczajów męskiej części społeczeństwa. Zderzenie konserwatywnego tureckiego wschodu z  liberalnym tureckim zachodem mimo, że ilustruje bardzo silne różnice mentalne tureckich dwóch światów, pokazuje, że niestety tureckim „wiecznym chłopcom” w sferze seksu wolno praktycznie wszystko, tak jak praktycznie nie wolno nic tureckim kobietom.

     Odkrywamy również,jakże podobne do naszego,tureckie poczucie narodowej wyższości zmieszane z z jeszcze większymi kompleksami /”Pod Araratem”/. Poznajemy bliżej Ercepa Erdogana /”Wąsata republika”/, fascynującą, przełamującą tureckie schematy żonę Ataturka Latife /”Pani Ataturkowa”/i historie tureckiego Mesjasza /”Karpie Abrahama”/

     Wkraczamy w okrutny świat honorowych zabójstw /”To z miłości siostro”/ i nie mniej wstrząsające historie tureckiej prostytucji i dramatu zmuszanych do nierzadu kobiet /”Czarna dziewczyna”/ oraz drugie oblicze Stambułu – świat przemytników i  nielegalnych emigrantów /”Czyściec Stambułu”/. Docieramy w końcu do opowieści o Ali Agcy w tytułowym „Zabójcy z miasta moreli”. Lżejszy ton przywraca historia legendarnego buta rzuconego w Georga W.Busha  i tureckich korzeni „obuwniczego zamachu”, a całość wieńczy króciutka anegdota o kostiumie kapielowym dla muzułmanek /”To jest właśnie Turcja”/. Czytamy tam „Dziennik „Hurryiet” opublikował zaś zdjęcie dwóch kobiet, stojących obok siebie po pas w wodzie. Jedna była w muzułmańskim stroju zakrywającym wszystko prócz oczu. Druga topless. „Tojest własnie Turcja”  – głosił redakcyjny komentarz”.

     I ja po lekturze reportaży Szabłowskiego wierzę, że Turcja taka właśnie jest. W ogóle wierzę Szabłowskiemu bo do rzeczy istotnych i ważnych dociera poprzez rozmowy z ludźmi, ludźmi różniącymi się statusem społecznym i poglądami, ludźmi pełnymi sprzeczności”. Wierzę, że Turek jest faktycznie „jak most nad Bosforem” zawieszony pomiędzy Europą a Azją i wierzę, że znam go dzięki Szabłowskiemu trochę lepiej.

Świetna lektura. Polecam.

 

Andrzej Grzechot

Tags:

Zostaw odpowiedź