Jolanta Sztejka: Czy można wygrać z losem?

15 marca 2012 14:051 komentarz

Ewa Kopsik
Układ z Panem Bogiem
Replika, Zakrzewo 2012

      Często staramy się zaplanować swoje życie. Czasami wybiegamy w przyszłość zaledwie na chwilę albo planujemy kolejne wakacje, a czasami sięgamy do przodu wiele lat. Tworzymy perspektywy i wizje. Rzadko kiedy pozwalamy sobie na życie chwilą, bo jednak na dłuższy dystans wolimy projektować. Mieć jakiś cel, do czego zmierzać. Bywa, że ten cel jest bliżej niż myślimy, a zdarza się, że umyka nam z rąk.

       O Krystynie – bohaterce „Układu z Panem Bogiem” wiemy, że miała niełatwe dzieciństwo. Zapewne brak ciepłych relacji z rodzicami, niemożność wyrażania własnych opinii miały wpływ na kształtowanie charakteru Krystyny. Jednak czy to wystarczy, by usprawiedliwić bohaterkę? By rozgrzeszyć?

      Krystyna uważa się za niemal ideał człowieka. W swoim mniemaniu jest piękna, inteligentna i wrażliwa. W związku z tym, że jest malarką – choć na razie nikomu nie znaną- takie przyziemne i codzienne czynności jak sprzątanie, gotowanie są dla mniej ujmą.
Głęboko w niej zakorzenione poczucie piękna, estetyki i doskonałej formy bardzo przeszkadza jej w codziennym życiu, pozbawionym idealnych ram.

      Krystyna nie może zrozumieć, dlaczego los obdarzył ją nieidealnym, upośledzonym dzieckiem. Kobieta podejrzewa nawet, że córka została podmieniona w szpitalu. Muszę przyznać, że z przerażeniem czytałam wyznania bohaterki Gdzieś głęboko we mnie tkwiła świadomość, że taki problem istnieje, ale nigdy nie miałam z nim do czynienia. Nigdy nie spotkałam człowieka, który nie potrafił pokochać własnego dziecka.

      Bohaterka próbuje wszystkiego, targuje się z losem, z Panem Bogiem. Modli się, obiecuje, wątpi, błądzi… wraca. Po drodze wplątuje się w romanse, zdrady, zapomnienia szuka w alkoholu. Tworzy pozy, przy okazji odkrywając, że inni też nie są wobec niej szczerzy. Karuzela sztucznych uśmiechów, czułych spojrzeń, grzeczności, nieszczerości… czy i my kręcimy się w tej karuzeli?

      To, co mi się podobało w książce to zwrócenie uwagi na ważne problemy: brak miłości do własnego dziecka, choroba alkoholowa, brak samoakceptacji. Może nawet trochę tego za dużo jak na jedną książkę. Były takie fragmenty, które pochłaniałam szybko, niecierpliwie, a chwilami gubiłam się w zwierzeniach bohaterów. Trudno było mi się oswoić z brakiem dialogów, bo przez to miałam wrażenie, że czytam podręcznik.

      Jednak mimo tej drobnej niedoskonałości polecam. Być może nie będzie to książka, do której zechce się wracać, jednak warto. Mnogość poruszanych problemów pozwoli nam zagłębić się w losy bohaterów, ale skłoni także do tego, by zajrzeć w głąb siebie i zastanowić się, czy i my czasem nie igramy z losem.

Jolanta Sztejka

Tags:

1 Komentarz

Zostaw odpowiedź