Janusz St. Andrasz: Ojciec Himalaya – niespokojny duch portugalskiej nauki.

15 marca 2012 14:324 komentarzy

O wielkiej sile energii słonecznej wiedziano już od dawna. Użył jej podobno już Archimedes podczas bitwy o Syrakuzy, niszcząc za pomocą skoncentrowanego promienia słonecznego oblegające ten starożytny port okręty nieprzyjaciół. Wśród wielu różnych, mniej i bardziej fantastycznych pomysłów Leonardo da Vinci, znajdował się także projekt słonecznego kolektora.

Jednak dopiero Francuz Augustin Mouchot, w swojej pracy naukowej, opublikowanej w 1868 r., po raz pierwszy wskazał na możliwość praktycznego wykorzystania siły energii słonecznej w przemyśle. Dwadzieścia lat później   o doświadczeniach Mouchota w portugalskiej gazecie czyta Manuel António Gomes…

Urodził się on na północy Portugalii 9 kwietnia 1868 r., dokładnie w roku opublikowania przez Mouchota swojej naukowej rozprawy. Ponieważ pochodził z biednej rodziny, w celu kontynuowania nauki, wstąpił do seminarium duchownego. Przybrał tam nowe nazwisko Himalaya. W żartobliwy sposób usankcjonował on przezwisko nadane mu z racji swojego wysokiego wzrostu przez jednego ze swoich kolegów. Był człowiekiem o szerokich zainteresowaniach i ogromnej ciekawości świata. Dużo podróżował, mieszkał m.in. w Anglii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Francji. Pisał różnego rodzaju rozprawy naukowe na tematy ekonomiczne, filozoficzne, religijne a nawet takie, które dzisiaj określilibyśmy mianem ekologicznych. Zainteresował się również medycyną naturalną, produkował, i to z sukcesem komercyjnym, lekarstwa na bazie roślin leczniczych.

Wynalazł także… materiał wybuchowy (proch bezdymny), nazwany himalayite. Niezwykłe było to, iż do jego wytworzenia użyto materiałów pochodzenia  roślinnego i sproszkowanych minerałów! Himalayite był odporny na działanie światła, wody, tarcia czy wstrząsy i do tego tani w produkcji. Dzięki opiece finansowej hrabiny Penha Longa, ojciec Himalaya mógł się poświęcić udoskonalaniu tego wybuchowego wynalazku, używanego zresztą potem przez wojska Stanów Zjednoczonych oraz w koloniach portugalskich w Afryce. W willi hrabiny w Sintrze, przeprowadzał eksperymenty z wynalezionym przez siebie środkiem wybuchowym, którym przyglądał się i kibicował sam król Portugalii, Karol I. Produkcję himalayite na skalę masową rozpoczęto w roku 1911.

Wszystko to jednak przyćmione zostało przez następny wynalazek, który na kilka lat całkowicie pochłonął ojca-wynalazcę. Właściwie był to powrót do pamiętnego artykułu o energii słonecznej, od którego rozpoczęły się naukowe zainteresowania Manuela António Gomesa.

W tym momencie warto wspomnieć, iż zajął się on energią odnawialną w czasie, kiedy triumfy święcił Henry Ford i jego samochody, a co za tym idzie, temat ropy naftowej. Jej złoża wydawały się niewyczerpane, a myśli o innych rodzajach, i to „czystej” i odnawialnej energii nie zajmowały jeszcze głów ówczesnych naukowców i były uważane za mrzonki. Ojciec Himalaya był jednak innego zdania.

Godne uwagi jest nie tylko jego wizjonerstwo, ale również jego upór w dążeniu do celu. Wytężone prace badawcze  nad wykorzystaniem energii słonecznej, zakończyły się niestety w pierwszej fazie kompletnym fiaskiem. Miało to miejsce podczas publicznego pokazu urządzenia nazwanego przez niego pireliéforo w Tapada da Ajuda.

Uparty wynalazca dzięki swojej dobrodziejce, hrabinie Penha Longa, wyjechał do Francji, gdzie w Pirenejach dopracował szczegóły swojego projektu, poprawiając wszystkie jego usterki. Dzięki temu w roku 1904 ze swoim pireliéforo  wziął udział w Wystawie Światowej, która tym razem miała miejsce w st. Louis, w Stanach Zjednoczonych. Tym razem pokaz zakończył się ogromnym ukcesem. Za pomocą lustrzanej powierzchni i konwerterów zdołał wytworzyć temperaturę 3500 stopni celsjusza, w której to topi się większość metali i skał. Przez kilka dni artykuły o jego aparacie do wytwarzania energii słonecznej okupowały pierwsze strony najważniejszych amerykańskich gazet.

Niestety z różnych przyczyn projekt ten nigdy nie został rozwinięty i nie wszedł do realizacji masowej. Tym niemniej, był jednym z milowych kroków na drodze do skonstruowania urządzeń, pojawiających się dzisiaj na wielu dachach domostw na całym świecie – kolektorów słonecznych.

Janusz St. Andrasz

fotografie pochodzą z Wikipedii oraz artykułu Heleny Simões „Padre Himalaya – Homem de ciência, pioneiro da ecologia em Portugal”

Od Redakcji: W uzupełnieniu informacji biograficznych o Ojcu Himalayi, zainspirowani jak zwykle fascynującą opowieścią Pana Janusza ośmielamy się tylko dodać, że Padre Himalaya na wystawie w St. Louis otrzymał Grand Prix co przyniosło mu wielką sławę, a zmarł w 1933r. w wieku 65 lat jako znany i ceniony w Portugalii i świecie naukowiec, właściciel wielu istotnych patentów. Niestety nieosiągalny na naszych ekranach jest dokument Jorge Antonia „A utopia de Padre Himalaya”, jednakże krótki zwiastun sugestywnie „wprawia w ruch” solarne machiny Padre Himalayi.

Czytelnikom z bardziej naukowymi talentami i zacięciem polecamy szczegółową techniczną analizę słynnego pirelieforo – tutaj

 

Janusz St. Andrasz – człowiek wielu zainteresowań i pasji, globtroter, publicysta, smakosz, meloman i bloger. Do Portugalii przyjechał na dwa tygodnie i pozostał tam… prawie dziesięć lat. Jest autorem pierwszego polskiego przewodnika po Lizbonie, publikował m.in. w miesięczniku „Podróże”, czasopismach „Maleman”, „L’eclat”, „Ugotuj to”, opowiadając fascynująco o Portugalii od jej historii po kuchnię i muzykę. Prowadzi blog Luzomania, w którym niniejszy tekst miał swoją premierę i który Czytelnikom Netkultury nieustająco polecamy.

Tags:

4 Komentarzy

  • za techniczną analizę dziękuję, aczkolwiek temat mnie zainteresował i bardzo chętnie przeczytałam

  • Cieszę się, że historia się spodobała. Niestety o tym prekursorze energii słonecznej prawie że wszyscy zapomnieli …

  • Ale to były piękne czasy, chyba nigdy nauka nie była tak romantyczna i tak indywidualistyczna jak w wieku XIX. Ja zaciekawiony sylwetką wynalazcy zacząłem przekopywać internet w poszukiwaniu skali użycia himalayitu w armiach tamtego okresu, ale nie znalazłem zbyt wielu informacji.

  • postaram się poszperać w angielskojęzycznych materiałach na ten temat 🙂

Zostaw odpowiedź