Adam Muszkieta: Pozwól mówić swojemu ciału

15 marca 2012 14:080 komentarzy

Allan i Barbara Pease
Mowa ciała w miłości

tyt. oryg.: The Body Language of Love
tłum.: Bożena Jóźwiak
Rebis, Poznań 2012

     Przyszło mi recenzować książkę Mowa ciała w miłości. Interesuję się tematyką body language, więc 150-cio stronicowa praca pióra Allana i Barbary Pease była dla mnie atrakcyjną pozycją. W Mowie ciała w miłości wskazówki co do odczytywania sygnałów płci przeciwnej mogą odnaleźć zarówno single, jak i pary – czytam we wstępie. Zatem sprawdźmy to.

     Już od początku mojej znajomości z tą książką poczułem niemałą chemię między nami. Jestem prostym człowiekiem i biało-czerwona okładka trafiła zapewne w moje pierwotne gusta. A już malunek postaci à la lady in red – to było to, co przemawia do mnie najlepiej, należę bowiem do pokolenia obrazkowego. A takich ilustracji w książce jest co nie miara. Niektóre z nich przypominają nawet rysunki Mleczki, czy Raczkowskiego z zabawnymi sentencjami w dymkach.

Zapalmy w końcu światło w pokoju

Ale dość o tych pierdołach, które i tak pewnie nikogo nie interesują poza kilkoma napaleńcami, takimi jak ja. Pisząc już poważnie, bałem się, że pomimo interesującego tematu, trudno będzie mi przebrnąć przez książkę z gatunku poradników. Co prawda i tutaj irytuje zbyt duża liczba stwierdzeń typu dzięki tej książce możesz zmienić swoje życie, jednak pozycję tę czyta się lekko, nieraz z uśmiechem na ustach. I co najważniejsze – Allan i Barbara Pease nie obiecują gruszek na wierzbie. Jak sami piszą, próbują zapalić światło w pokoju, w którym do tej pory poruszaliśmy się po ciemku.

Body language, głupcze!

Mowa ciała to każdy nasz ruch, grymas, wszystko to, co trudno nam okiełznać i co nie podlega poprawności politycznej. Z perspektywy tematu książki mowa ciała ujawnia na ile jesteśmy dostępni, atrakcyjni czy zdesperowani w poszukiwaniu partnera/partnerki na jedną noc albo całe życie.

      Jednak to nie wszystko, chodzi też o wypracowanie wzajemnego zrozumienia między partnerami. Zrozumienie to jest podstawą do odczuwania szczęścia. Jest to ważne, jeśli nie najważniejsze, w każdym związku. A jak wiadomo w dzisiejszych czasach co drugie małżeństwo się rozpada, więc warto zrobić coś dla siebie i swojego partnera, by przełamać ten statystyczny trend. Chociażby przeczytać tę książkę.

      Warto sobie uzmysłowić co proponują nam autorzy. Żyjemy w czasach Internetu, szybkich randek, niezobowiązujących spotkań, operacji plastycznych, wszelakich kosmetyków, a mimo to świat jest pełen singli, lub ludzi będących w nieszczęśliwych związkach, w których czują się wyobcowani. Allan i Barbara Pease obwiniają za taki stan rzeczy nieumiejętność odczytywania sygnałów wysyłanych nam przez innych.

Zrozumieć rytuały godowe

Już w pierwszym rozdziale musimy pogodzić się z tym, że nasze rytuały godowe nie różnią się za wiele od rytuałów godowych zwierząt. To może zresztą nie jest aż tak trudne do przełknięcia. Gorzej ze świadomością, że to kobiety ustalają reguły, a mężczyźni tańczą tak, jak im one zagrają. Trudno się z tym pogodzić, ale jednak coś w tym jest, bo i w moim życiu, patrząc wstecz, można powiedzieć, że tak było. I pewnie będzie, bo jestem singlem. Allan i Barbara Pease doradzają nawet (może trochę bezczelnie), aby single zaczęli robić notatki. Co za tupet! No, ale z ekspertami się nie dyskutuje…

      Ciekawe jest też, jak do tej książki podszedłby jeden z autorów Netkultury, czyli Rafał Klan. Dlatego, że jego zdaniem, nie patrzy on na kobietę, jak na potencjalną seksualną zwierzynę. Stawia on rozum nad instynktem. Nie przekonałby on jednak autorów tejże książki, ponieważ nasza godowa mowa ciała ma wymiar pierwotny, instynktowny. Piszą oni, że gdy mężczyzna mija kobietę, to wciąga brzuch, kobieta wtedy eksponuje biust, tak by podczas wzajemnego wzrokowego badania wypaść jak najlepiej. I nasze ciało robi to automatycznie. Druga osoba musi się też nam spodobać najpierw wizualnie i dopiero później doceniamy to, co ma innego do zaoferowania – dla Rafała odwrotnie, więc ciekawe czy jego postawa obala teorię państwa Pease, czy jest tylko wyjątkiem od reguły? Co więcej Allan i Barbara nawołują, w tym również do Rafała, mówiąc – pozwól mówić swojemu ciału.

     A gdy to zrobisz, kobiecie pozostaje umiejętnie wysłać sygnał. Mężczyźnie – właściwie go odczytać.

Sztuka kochania

Rozdział drugi to już przejście do konkretów, gdzie z wypiekami na twarzy czytamy, co mogą oznaczać gesty kobiety i mężczyzny podczas ich rozmowy. I tak chociażby odwracanie głowy do tyłu, gładzenie przedmiotu o fallicznym kształcie, dotykanie własnego ciała może oznaczać, że kobieta ma grzeszne myśli. U mężczyzn objawia się to eksponowaniem krocza, wystawianiem kciuków, co prowadzi do postawy kowbojskiej.

     À propos niegrzecznych myśli, to dzięki tej książce upada też mit mężczyzn jako tych, którzy ciągle łapczywie spoglądają na kobiety i są na tym przez nie przyłapywani. Świadczyć ma to o tym, że myślą tylko o seksie. Otóż autorzy zwracają uwagę na fakt, że mężczyźni patrzą w sposób lunetowy i nie da się tego subtelnie ukryć. Kobiety patrzą zaś obwodowo, gapią się tak samo często jak mężczyźni, może nawet częściej, z tą różnicą, że nie dają się złapać.

O powodzeniu słów kilka

Autorzy niniejszej książki polemizują także ze stwierdzeniem, że wygląd nie jest najważniejszy. Ich zdaniem, nawet jeśli jest to niesprawiedliwe, to wygląd wpływa na zdolność znalezienia, ale i zatrzymania partnera. Dodają jednak zaraz, że nie trzeba wyglądać jak Angelina Jolie czy Brad Pitt. Wystarczy jedynie zrozumieć proces zainteresowania się drugą osobą oraz pojąć tytułową mowę ciała. Allan i Barbara piszą – im mężczyzna częściej rozśmiesza kobietę, tym bardziej się jej podoba.

     Z badań wynika także, że wolimy partnerów podobnie atrakcyjnych jak my. Urodziwszych od siebie się boimy, ze względu na możliwość zdrady.

Kodeks randkowania

Kolejny rozdział poświęcony jest szybkim randkom, randkom z internetu i innym misjom samobójczym. Tutaj zgodzę się z autorami, że takie spotkania często, jeśli nie zawsze, kończą się niezbyt dobrze. W świecie realnym okazuje się, że druga osoba nie wygląda już tak pociągająco i sympatycznie jak na zdjęciu, że nie wszystko co o sobie mówiła jest prawdą i to z obu stron. Często gdy świat wirtualny i nasz obraz jaki ułożyliśmy sobie w głowie zderza się z rzeczywistością, zderzenie to powoduje nieodwracalne zniechęcenie. I jeśli nasz wzrok w czasie randki ucieka na boki, to oznacza, że mózg szuka drogi ucieczki.

      Niemniej, abstrahując od randek internetowych, to o tym, czy do kolejnego spotkania jeszcze dojdzie decyduje tylko 15 sekund, w trakcie których zapisujemy sobie w pamięci pierwsze wrażenie. I właśnie tylko to pierwsze wrażenie jesteśmy w stanie sobie przypomnieć po takiej randce. Warto w takim razie zadbać o to, by wywrzeć jak najlepsze początkowe wrażenie po sobie, za co odpowiedzialne jest pewne podejście, przywitanie, patrzenie w oczy czy gesty i miny. Ważne jest też pożegnanie i odejście.

Na dobre i na złe

Zdaniem autorów książki miłość zaczyna się od pożądania, potem jest zauroczenie, a następnie przywiązanie. Jeśli jednak chcemy wytrzymać z kimś dłużej niż kilka czy kilkanaście miesięcy, to powinniśmy określić cechy, jakie na dłuższą metę w drugiej osobie będą nam odpowiadały.

     Podstawą ma być prócz zrozumienia także zaufanie. Znajomość mowy ciała pozwala nam również odkrywać kłamstwa naszego partnera czy partnerki. Do objawów nieprawdomówności należy zbyt częste mruganie, zasłanianie ust, przecieranie oczu, chwytanie się za ucho. Kobiety lepiej odczytują kłamstwa mężczyzn, jak i lepiej odczytują mowę ciała w ogóle, dzięki temu, że w przeciwieństwie do mężczyzn, są do tego przystosowane ewolucyjnie. Jest to związane z interpretacją zachowania dziecka, które nie potrafi jeszcze mówić.

     I podobnie jak z przyłapywaniem mężczyzn na spojrzeniach w damskie wdzięki, tak wcale mężczyźni nie są większymi kłamcami, a po prostu częściej dają się złapać na mówieniu nieprawdy. Chwała Bogu!

Czego chcą kobiety, o czym marzą mężczyźni

W ostatnim rozdziale poznać możemy sekrety autorów na udane związki. I tu znów zrozumienie wysuwa się na pierwszy plan. Mężczyźni muszą bowiem pojąć, że kobiety potrzebują uczuć, troski i dopiero wtedy czują się kochane i szczęśliwe, kiedy mężczyźni im to dają. Kobiety muszą za to wyjść z błędnego założenia, że mężczyźni wiedzą czego one chcą. I kobiety i mężczyźni powinni przestać walczyć ze sobą a nauczyć się ze sobą postępować, przyjmować partnerów takimi jacy są. Bo jak podkreślają autorzy – żadna z płci nie jest ani gorsza ani lepsza – jesteśmy inni.

Zobacz więcej i niech twoje ciało mówi za ciebie

Od zarania ludzie się ze sobą komunikują za pomocą ciała, ale większość związków i małżeństw rozpada się przez brak porozumienia, niezgodności charakterów i różnic nie do pogodzenia. Dlatego zdaniem autorów zrozumienie mowy ciała jest tak ważne.

     Allan i Barbara Pease to światowej sławy eksperci w dziedzinie stosunków międzyludzkich, więc można wierzyć im na słowo. Miliony sprzedanych egzemplarzy i rzesza wiernych czytelników nie może się mylić. Popularność serialu Lie to me z Timem Rothem także potwierdza powagę tegoż tematu.

     Zadać należy jednak pytanie czy książka ta wytrzymała konfrontację z buńczucznym reklamowym zapewnieniem? A brzmiało ono – od pierwszego wrażenia do stałego związku – Mowa ciała w miłości pomoże ci zgłębić tajniki języka ciał, tak byś przyciągnął swoją drugą połówkę. Odpowiedź na to pytanie jest jednak możliwa tylko po zastosowaniu tego poradnika w praktyce. I powiem szczerze – spróbuję, co mi szkodzi. Po tej lekturze czuję się mądrzejszy o wiedzę, którą wyczuwałem instynktownie, ale nie mogłem jej nazwać.

Teraz nie pozostaje mi nic innego jak zastosować przeczytane rady w życiu codziennym i polecić przy tym tę książkę wszystkim tym, którzy chcą widzieć więcej.

Adam Muszkieta

– – – –
klip – www.zwiastun.pl

Tags:

Zostaw odpowiedź