Zygmunt Żeligowski: W dużej mierze – polemicznie

15 lutego 2012 11:300 komentarzy

Witold Mikołajczak
Wojny polsko-krzyżackie
Replika, 2009

     Zainteresowanych tematyką sygnalizowaną w tytule muszę zmartwić, że jest on nieco mylący, jako że autor „dziękuje za uwagę” już w roku 1435 a jak część z nas ze szkoły jeszcze zapewne pamięta – jeszcze trochę konflikt polsko-krzyżacki trwał, Gdzieś tak do hołdu pruskiego, czyli o wiek prawie dłużej.

      I w zasadzie to tylko można tej książce zarzucić, jako że Witold Mikołajczyk temat [w wybranym przez się zakresie] potraktował solidnie, niezłym piórem i przejrzyście. Ta ostatnia uwaga nie znaczy wcale, że napotka tu czytelnik ciągnięte za uszy pominięcia spraw istotnych lub nieuprawnione uogólnienia oraz wnioski. Czytelnik niebędący maniakiem militarnym czy szerzej – historycznym – spokojnie może po „Wojny…” sięgnąć – sporo się bowiem dowie i zapewne wszystko będzie w stanie (przy stosownym poziomie wiedzy) zrozumieć.  Nawet jeśli do tej pory problematykę poruszaną w książce znał tylko z Sienkiewicza lub filmu Aleksandra Forda. Hm… Szczerze mówiąc komuś takiemu właśnie szczególnie bym lekturę Mikołajczyka polecał. Na zdrowie!

      Jeśli zaś ktoś „po uszy siedzi” w wojnach polsko-krzyżackich (choć amatorsko) czeka na niego niemała gratka w końcowych partiach książki. Umieszcza tam autor sporo kijów w mrowisku – z wielką korzyścią dla książki.

     Ostatnia – najlepsza – część [„Uwagi polemiczne”] porusza m. in. dość drażliwy temat bitwy pod Płowcami, którą niezbyt wiadomo kto wygrał. W. Mikołajczyk nie zgadza się z tezą iż najpierw wygraliśmy, by potem brać nogi za pas – i trzeba przyznać, że argumentuje przekonująco. Dokładnie tak samo jak wówczas, gdy „pastwiąc się” nad grunwaldzką potrzebą – kwestionuje panujące poglądy nt. liczebności wojsk oraz momentu (oraz miejsca) rozstrzygnięcia bitwy. Pisząc o starciach lat 1327-1332 ciekawy pogląd przedstawia autor na hierarchię celów strony polskiej twierdząc, iż de facto nie biła się ona o odzyskanie utraconych wcześniej ziem, a o przetrwanie Litwy, bez której szans Korona nie miałaby już żadnych.

     Nie ma oczywiście obowiązku zgody na wszystkie tezy Witolda Mikołajczyka, ale poznać je z pewnością warto, jako że wiedzy nigdy za wiele. Szczególnie nabytej w wyniku zajmującej lektury.

Zygmunt Żeligowski

Tags:

Zostaw odpowiedź