Jolanta Sztejka: Lubię, kiedy kobieta…

15 stycznia 2012 16:365 komentarzy

     Wbrew pozorom nie będzie to felieton o twórczości Kazimierza Przerwy- Tetmajera… ale o poezji – niestety nie dla uszu – zawartej w atakujących nas z każdej strony spotach reklamowych.

      Telewizji prawie nie oglądam, jednak zdarza się, że czekając na rozpoczęcie programów informacyjnych na taki blok reklamowy się załapię. I aż się krew w żyłach gotuje, jak widzę te udręczone panie domu, zaharowujące się przy myciu okien, podłóg, praniu i sprzątaniu. Zaciekawia mnie, że owe panie zazwyczaj występują w jasnych ciuszkach, „ufryzurowane”, ale mniejsza z tym, o tym, że reklama niekonsekwentna i kłamliwa jest – powszechnie wiadomo. Zawsze wtedy na ułamek sekundy dopadają mnie wyrzuty sumienia, że jeszcze nie pozbyłam się swoich starych dresów. Ale, że to najczęściej reklamy cudownych środków czystości – nie zmieniajmy tematu. Panie domu godzinami szorują swoje kuchnie, walczą z bakteriami w łazienkach nie wiedząc, że szczęście jest tak blisko. Wystarczy przecież wyjść do sklepu i zakupić markowy płyn do czyszczenia i ich kłopoty znikną.

/rys. Magdalena Skiba/

      Co ciekawe w przeprowadzanych co jakiś czas badaniach i ankietach (piszący prace licencjackie i magisterskie uwielbiają ten temat) deklarujemy, że reklama nas denerwuje, że zniekształca obraz rzeczywistości i co najciekawsze- kiedy oglądany film czy program przerywany zostaje blokiem reklamowym- deklarujemy, że przełączamy odbiornik na inny kanał. Dlatego zastanawia mnie, jak to się dzieje, że reklama telewizyjna jest tak bardzo hołubiona przez producentów różnych marek, skoro telewidzowie deklarują, że reklam nie oglądają.

      Zdecydowanie bardziej jestem słuchaczem stacji radiowych. A te zostały opanowane przez reklamy środków na biegunki, zaparcia, wszelkie inne suplementy diety. Szczególnie chętnie nadawane przez stacje w porze posiłków. Ale nie usłyszymy w radiu spotów reklamujących środki czystości. Zapewne dlatego, że agencje reklamowe nie mają pomysłu, jak przedstawić światu „styraną” życiem i porządkami statystyczną Polkę.

      Jest jeszcze reklama w internecie i w prasie. Ta w internecie denerwuje szczególnie, najbardziej przeszkadza, atakuje w najmniej oczekiwanym momencie i przeszkadza w zabawie czy pracy. I ciągle się rozwija, na potęgę wyrastają poradniki „jak zarabiać na reklamie w internecie”… trudno czasem przedrzeć się przez gąszcz reklam i dotrzeć do właściwej treści.

      Reklama w prasie działa na mnie najmniej, w prasie codziennej jest przez mnie raczej niezauważana, w prasie tzw. kobiecej jest jej zdecydowanie więcej, ale do tej zaglądam niezwykle rzadko.

      Nie twierdzę, że reklama jest zła. Choć moim zdaniem czasami działa na człowieka jak przysłowiowa „płachta na byka” i raczej bardziej zniechęca niż zachęca.

     Najbardziej lubimy reklamy z humorem i odwołujące się do aspektów społecznych. Dzieci natomiast uwielbiają wszystkie, szczególnie te adresowane do nich, które często stają się zmorą dla rodziców.

Reklama bywa tak powszechna, że nie zawsze ją zauważamy. Być może, dlatego na większych skrzyżowaniach i rondach konieczny jest silniejszy przekaż w postaci plakatu (to się teraz nazywa billboard) z młodziutką, śliczną modelką reklamującą bieliznę. A jak reklama samochodu, to koniecznie wystające z przykrótkich spodenek pośladki.

Działa?

Tu fantazja panów nawiązuje do wiersza Przerwy-Tetmajera

„Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię w przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie
.”

Podpowiedział mi mężczyzna – sama na to bym nie wpadła.

      Nie jest tak, jak deklarujemy w badaniach, że reklama nie oddziałuje na nas w ogóle. Kupujemy przecież znane marki, czy sobie z tego zdajemy sprawę czy nie. I nie jest kwestią rozstrzygnięcia czy to dobrze czy źle- przecież sami decydujemy, na co wydajemy swoje pieniądze. Warto jednak byśmy sobie zdali sprawę z tego sprawę, kiedy reklamie ulegamy.
.
.

Jolanta Sztejka

Tags:

5 komentarzy

  • Myślę, Jolu, że nie doceniasz tego prostego faktu, żeśmy wszyscy zwierzęta. Oczywiście, część z nas niższe instynkty ma jako-tako opanowane i absolutnie nie zamierzam posądzać Cię o skrywane chęci zrzucenia dresów i robienia porządków w eleganckim kostiumiku i świeżutkim makijażu:) Niemniej pamiętajmy, że reklama dociera także – przede wszystkim? – do pań, którym tak samo zależy na czystej kuchni i łazience, jak również na możliwości wyglądania, przynajmniej od czasu do czasu, jak reklamowa modelka. Podobnie wielu panów-kierowców nie miałoby absolutnie nic naprzeciw, gdyby keydrive do nowo zakupionej, lśniącej bryczki wręczyła im z czarującym uśmiechem skąpo odziana właścicielka jędrnej pupy i takiegoż biustu.

    Myślę, że reklamotwórcy doskonale o tym wiedzą. I dlatego za nic mają powszechnie deklarowaną, hipokrytyczną niechęć do telewizyjnych spotów.

    Zastanawia mnie co innego. Być może pójdę tu tropem pewnej pani profesor, wciąż siedzącej w kinie na seansie ‚Seksmisji’, ale… W dzisiejszych czasach tak już to się porobiło, że obowiązki domowe często przypadają w udziale panom. Sam jestem tego żywym przykładem. Podobnie panie na porządku dziennym zasiadają za kółkiem i – jak mniemam – przynajmniej czasami mają to i owo do powiedzenia w kwestii zakupu auta. Dlaczego zatem z odnośnych reklam kojarzę tylko tego niepełnosprytnego pajaca, który kiedyś tam usiłował domyć okno bez markowego spreju w ręku oraz znaną serialową aktorkę, swego czasu obnoszącą się ze swym przywiązaniem do pewnego azjatyckiego producenta samochodów? Seksizm, moi mili! Seksizm jak ta lala:)

    No bo skąd ja mam biedny wiedzieć, czy wypada mi szorować kafle pod prysznicem w piętnastoletnich szortach na zadku, czy też jednak powinienem założyć jeśli nie garnitur od razu, to przynajmniej dżinsy i jakiś schludny tużurek? Fryzury, co prawda, nie zmienię, bo ostatnio nie mam takiej możliwości, ale może bym się chociaż na tę okoliczność ogolił?

    W porządku, fakt, że moja małżonka nie jest epatowana wizerunkami nagich, muskularnych torsów i perfekcyjnie wyrzeźbionych bicepsów wystających zza kierownicy tego, czy innego auta, jakoś niespecjalnie mnie martwi. Jeszcze musiałbym iść – o zgrozo! – na siłownię;) Ale co równouprawnienie, to równouprawnienie, prawda?

    • No faktycznie jest ten zgryz: czyli rozbieżność pomiędzy deklarowana niechęcia do głupich reklam, a faktyczną podatnościa na stosowane w nich chwyty. Nie demonizowałbym jednak tego, że reklamiarze wszystko tak dobrze o nas wiedza, bo nie brak reklam kretyńsko antyskutecznych. Co do związku biustów z samochodami – na mnie to nie działa. Auta kolejne kupuję w komisach, gdzie wszyscy są poubierani;)) Ale może ja po prostu tego związku nie rozumiem;)

    • przyznam, że się ubawiłam
      facet szorujący łazienkę w garniturze wyglądałby śmiesznie, ale babka szorująca okno w ładnym kostiumie to już nie..
      no proszę cię 😉
      na mnie reklama działa odwrotnie proporcjonalnie do ponoszonych nakładów finansowych na reklamę
      niestety i ja za tę reklamę kupując niektóre produkty- płacę
      coraz więcej zresztą

      owszem, gdyby nie reklama, pewnie trudniej byłoby mi sięgnąć po niektóre nowinki, albo sięgnęłabym po nie nieco później
      ale wciskanie mi, że oto super danie gotowe w 5 minut to ocean zdrowia dla całej rodziny
      -wyczerpuje mnie psychicznie

  • A co wy tu wszyscy wygadujecie, głowa boli!Dwóch panów a jaka rozbieżność opinii. Co lepsza zgadzam się z Wami, bo obaj macie racji trochę.
    Dresy, Jolu, wyrzuć natychmiast! Co tam założysz w miejsce dresów to już nieistotne, fryzura najważniejsza, pasemka albo koloryzacja 3D. Sprzątanie zrobi się samo z takimi super produktami z reklamy.

    Ja się łapię na tym, że coraz częściej reklamy mnie bawią, śmieszą, mam nawet swoje ulubione dla których przerywam sprzątanie (nie w dresach, Jolu, nie w dresach!) i siadam na tapczanie :))))Trzeba z żywymi naprzód iść! – też się podeprę poetą. Jednak na mnie reklama (w sensie – dźwignia handlu) nie działa kompletnie.

    Na szczęście nie serwuje się już w porze obiadowej reklam tych co to „z pewną nieśmiałością”…
    Wyłączam tv gdy się na ekranie jelita ukazują i coś w nich buzuje. Ktoś kto to wymyśla chyba ma obsesję jakąś.

  • a co to jest koloryzacja 3D?

Zostaw odpowiedź